piątek, 9 grudnia 2016

TOP10 - Książki o Świętach Bożego Narodzenia, które chciałabym przeczytać.




1. "Prezent dla Cebulki" - Frida Nillson


Wzruszająca opowieść w 25 rozdziałach do czytania w każdy grudniowy wieczór aż do Bożego Narodzenia, ale też o każdej innej porze roku!
Zbliża się Boże Narodzenie. Cebulka ma dwa marzenia: dostać pod choinkę rower i tatę. Mama mówi, że rower jest za drogi, i prosi Cebulkę, by wymyślił sobie jakiś inny prezent. Nie wygląda też na to, żeby mama chciała odszukać tatę Cebulki w dalekim Sztokholmie. Cebulka bierze sprawy w swoje ręce – tylko jak daleko można się posunąć, by zdobyć to, czego się pragnie?
Frida Nilsson znana jest z książki Moja mama Gorylica, a Maria Nilsson Thore z ilustracji do książek Dziwne zwierzęta, Inna podróż oraz Sens życia. 
Ilustracje Maria Nilsson Thore.

Podobno jest to cudowna opowieść. Poluję nad nią od dwóch lat. Już już blisko byłam kupna tej książki, ale cena mnie przeraziła. Ale to nic, poczekam kilka miesięcy, mam nadzieje, że ona spadnie ;-)
Oczywiście muszę ją mieć u siebie w biblioteczce, ponieważ chciałabym, aby moje dziecko też poznało tę historię.




2. "Cicha 5" - Zbiór opowiadań

Jest taka noc w roku, trochę cudowna, przynajmniej wyjątkowa. W każdym mieście, na każdej uliczce mieszkają zwyczajni bohaterowie codziennego życia. Zapraszamy na ulicę Cichą 5, możecie zajrzeć przez jej rozświetlone okna.

Stare mieszkania kryją piękne historie. Świadectwa przemijających smutków, spełnionych marzeń, odnalezionych szczęść. Siedem mieszkań, siedem opowieści...
Katarzyna Bonda
Małgorzata Kalicińska
Katarzyna Michalak
Krystyna Mirek
Małgorzata Warda
Magdalena Witkiewicz
Natasza Socha
Siedem mieszkań, siedem opowieści. Zdradzany senator Karenin i jego piękna żona, ekscentryczna babcia, która od czarnych garsonek woli różowe sukienki, przystojny rzeźbiarz, który pragnie odzyskać swoje dzieci, mężczyzna, który dostał drugą szansę.
W każdym mieszkaniu pięknej starej kamienicy kryje się jakaś historia. Wszystkie opowieści spotykają się w Wigilię, na ulicy Cichej 5.

Ta powieść, wydaje mi się, że idealnie wprowadzi nas w klimat świąteczny. Co prawda na razie nie mam zamiaru jej kupować, ale przy okazji jak będzie w bibliotece, nie omieszkam po nią sięgnąć.



3. "Obietnica pod jemiołą" - Richard Paul Evans

Największe podarunki od losu często dostajemy w najcięższych chwilach życia.
Gdyby można było wymazać jeden dzień ze swojego życia, Elise wiedziałaby doskonale, który wybrać.
Błąd popełniony w przeszłości sprawił, że dziewczyna zamyka się w swoim cierpieniu. Do chwili, kiedy tajemniczy nieznajomy składa jej niezwykłą obietnicę… Elise ze zdumieniem odkrywa, iż Nicolas ma własny klucz do jej serca.
Za ciemną stroną księżyca może kryć się światło. Choć czasem wydaje się, że to miłość jest źródłem wszystkich lęków, nie ma takiego błędu, którego nie może przezwyciężyć siła przebaczenia.
Obietnica pod jemiołą to nowa powieść Richarda Paula Evansa, uznana przez czytelników za jedną z najbardziej przejmujących w jego dorobku. Autor bestsellerowych Obiecaj mi, Stokrotek w śniegu i Szukając Noel przypomina, że pojawiliśmy się na ziemi po to, aby nauczyć się kochać.

Świąteczny czas jest wyjątkowy, gdzie takie powieści jak "Obietnica pod jemiołą" idealnie do niego pasują. Mam tę powieść na półce i na pewno po nią sięgnę. Do tego sławny Richard Paul Evans. Czas najwyższy zapoznać się z jego twórczością. :-)



 4. "Wierzcie w Mikołaja!" - Lotta Olsson, Benjamin Chaud

Bożonarodzeniowa opowieść z dreszczykiem w 24 rozdziałach do czytania w każdy grudniowy wieczór aż do Wigilii! W tym roku przygotowania do świąt Bożego Narodzenia od samego początku nie przebiegają tak jak zawsze. Gwiazdy betlejemskie w oknach gasną i nie pomaga wymiana kolejnych żarówek, choinki gubią igły, zanim zdąży się je donieść do domu, adwentowe wypieki nie wychodzą najbardziej wprawnym gospodyniom, a z okien wystawowych znikają świąteczne dekoracje. Coś jest nie tak, choć ludzie chcą wierzyć, że wszystkie te zdarzenia to zwykły zbieg okoliczności. A może ktoś z premedytacją stara się, by w tym roku nie było świąt? Tylko kto to może być i dlaczego tak mu na tym zależy? I najważniejsze: czy uda się go powstrzymać?! Lotta Olsson, znana polskim czytelnikom z książek „Dziwne zwierzęta” oraz „Inna podróż” potrafi po mistrzowsku budować napięcie i wciąż zaskakiwać czytelnika. Benjamin Chaud, znany m.in. z książek o Pomelo, Bincie i Yeti, świetnie oddaje to napięcie w ilustracjach, również stopniowo uchylając rąbka tajemnicy

Tę powieść już zamówiłam, czekam aż do mnie przyjdzie :-) Kolejna, według mnie, pozycja obowiązkowa dla każdego dziecka. Choć może niekoniecznie dla małych bąbli :-)



 5. "Skrzat nie śpi" - Astrid Lindgren

Jest noc. Śpi stara zagroda i wszyscy, którzy w niej mieszkają. Wszyscy oprócz skrzata. On czuwa. Zagląda do obory i do stajni, do spiżarni i do szopy. Cicho przemyka między zabudowaniami i zostawia na śniegu drobne ślady. Mieszka na strychu i wychodzi nocą, kiedy ludzie śpią. Czasami, gdy budzą się rankiem, mogą dojrzeć na śniegu ślady jego małych stóp. Ale jeszcze nikt z nich nie widział skrzata…

Tekst Astrid Lindgren jest parafrazą popularnego w Szwecji wiersza Viktora Rydberga pt. „Tomten” (Skrzat) z 1881 roku, który doczekał się wielu wydań, m.in. z ilustracjami Haralda Wiberga. Ilustracje te spodobały się niemieckiemu wydawcy, który jednak nie był skłonny do publikacji filozoficznego poematu Rydberga. Na potrzeby niemieckiego wydania w 1960 roku powstał prozatorski tekst Lindgren. W Szwecji opublikowano go dopiero 52 lata później wraz z ilustracjami Kitty Crowther, laureatki nagrody Astrid Lindgren Memorial Award.

Wiecie co jest najśmieszniejsze? Dopiero teraz odkryłam, kto jest autorką tej historii. :-) Uwielbiam Astrid Lindgren więc tym bardziej się cieszę, że tę książkę już zamówiłam. Nie mogę się doczekać, kiedy do mnie dotrze! :-) Coś czuję, że zanim zapakuję tę powieść w papier, zdążę ją przeczytać.



6. "Garść pierników, szczypta miłości" - Natalia Sońska

Rozgrzej się herbatą z miodem… czujesz, jak pachną pomarańcze i goździki?
Hanna to nowoczesna kobieta, która poświęca wszystko budowaniu kariery. Zraniona przed laty, postanawia, że już nigdy więcej się nie zakocha. Miłość to dla niej staromodny przeżytek, a relacje z mężczyznami opiera na przelotnych romansach. Do czasu.
Wiktor to człowiek sukcesu, który szturmem wdziera się w życie Hanki. Kobieta wkrótce przekonuje się, że jest nie tylko przystojny i czarujący, ale także troskliwy i opiekuńczy. Kiedy Hanka ulega rodzinnej atmosferze przy wspólnym wypiekaniu pierników, coraz trudniej jej poprzestać na niezobowiązującej relacji.
Jakby tego było mało, popada w konflikt ze swoją przełożoną, której mąż jest jej dawnym ukochanym. Czy przeszłość stanie na drodze do szczęścia?
„Garść pierników, szczypta miłości” to doskonały przepis na zimową opowieść o poszukiwaniu szczęścia. Spróbujesz?

Przypuszczam, że jest to cudowna opowieść. Do tego prześliczna okładka. No nie mogę nie sięgnąć po tę książkę. Tylko muszę ją jeszcze zdobyć ;-)


7. "Boże Narodzenie w Bullerbyn" - Astrid Lindgren

Zbliża się Boże Narodzenie. W Bullerbyn dzieci z zapałem pomagają w przygotowaniach. 
Wystawiają ptakom snopki owsa, pieką pierniczki i jadą do lasu ściąć cztery choinki - jedną dla zagrody Północnej, jedną dla Środkowej, jedną dla Południowej, i jedną dla dziadziusia. 
W powietrzu unosi się zapach pierników, laku do lakowania prezentów i wszystko jest tak piękne i świąteczne, że aż brzuch może od tego rozboleć. I wreszcie nadchodzi Wigilia...
Najbardziej znane polskim dzieciom szwedzkie dzieci - Lasse, Bosse, Olle, Anna, Britta, Lisa i mała Kerstin - wprowadzają nas w klimat szwedzkich świąt, trochę podobnych, a trochę różnych od naszych, ale przede wszystkim przeżywanych przez dzieci z równie wielkim zaangażowaniem, oczekiwaniem i radością.

Mam wielki sentyment do powieści "Dzieci z Bullerbyn". Uwielbiam do niej wracać, bardzo podoba mi się klimat, jaki panuje w tej książce. W ogóle uwielbiam Astrid Lindgren! 


8. "Świąteczny Sweter" - Glenn Beck

Kiedy Eddie miał 12 lat niczego tak nie pragnął pod choinką jak roweru. Mimo, że po śmierci ojca ich życie z matką stało się trudniejsze a pieniędzy było mniej, Eddie marzył, że matka cudem znajdzie sposób na to by pod choinką czekał na niego wymarzony rower. Zamiast tego, Eddie dostał sweter. "głupi, ręcznie robiony , brzydki sweter", który rozżalony Eddie zwinął w kłąb i rzucił w kąt pokoju. Głęboko zraniony zrozumieniem faktu, że dzieci nie zawsze dostają to czego chcą i zbyt młody by zrozumieć, że właśnie otrzymał największy na świecie skarb, w te święta Bożego Narodzenia Eddie przechodzi bolesną i smutną podróż z dzieciństwa do dorosłości. Wymaga to od niego wielu poświęceń i ustępstw, ale dzięki pomocy tajemniczego sąsiada Russella, Eddie odnajduje w życiu właściwą drogę i w końcu rozumie prawdziwe znaczenie tego skromnego prezentu jaki matka własnoręcznie wydziergała z miłości swojego serca. Oparta na osobistych prawdziwych przeżyciach autora ŚWIĄTECZNY SWETER jest ciepła i wzruszającą opowieścią o rodzinie, ufności i przebaczeniu, która pozwala nam spojrzeń na nasze własne życie - i, jednocześnie stawia przed nami pytania czy naprawdę wiemy co jest w nim najważniejsze.

Bardzo podoba mi się blurb na końcu strony. To będzie ciekawa powieść :-) Już czeka na półce.


9. "Stokrotki w śniegu" - Richard Paul Evans

Czy można dostać drugą szansę i rozpocząć wszystko od nowa?
James Kier zginął w wypadku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało.
On sam dowiedział się o własnej śmierci z gazet. Pomyłkę szybko wyjaśniono, ale błąd popełniony przez dziennikarza ucieszył wszystkich znajomych Jamesa.
Nic dziwnego.
Nie był kandydatem na najlepszego przyjaciela.
Bezwzględny szef. Rekin biznesu wyznający zasadę - po trupach do celu. Mąż, który zostawia umierającą żonę. Ojciec znienawidzony przez syna.
Czy można zacząć wszystko od nowa?
Wynagrodzić popełnione krzywdy?
Przebaczyć innym i sobie?
„Stokrotki w śniegu” to piękna, wzruszająca opowieść o sile miłości i nadziei. O tym, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Że tylko kochając i będąc kochanym, można odnaleźć własną drogę w życiu.

Kolejna powieść, która według mnie, zasługuje na uwagę. I znowu pan Evans. coś musi być w tym autorze :-) Niestety w tym roku chyba nie uda mi się jej przeczytać, spora kolejka w bibliotece na ten tytuł jest :-)



10. "Strajk na Boże Narodzenie" - Sheila Roberts

Wydaje się, że w okresie przedświątecznym lista obowiązków pani domu nie ma końca. Dlatego w tym roku Joy, Laura i ich przyjaciółki z klubu robótek ręcznych decydują się na strajk. Jeśli ich mężowie i dzieci oczekują wystawnych Świąt, muszą zająć się wszystkim sami. Bojkot świątecznych obowiązków zaczyna żyć własnym życiem, gdy pewna reporterka nagłaśnia sprawę w gazecie i do strajku przyłącza się więcej kobiet.

Ciekawa jestem co się zdarzy ;-) Nie powiem, że zaintrygowało mnie krótkie wprowadzenie. 















To by było na tyle :-) A już niedługo możecie spodziewać się kolejnego TOP10, w którym napiszę Wam, co chciałabym znaleźć pod choinką. Zapraszam!

środa, 7 grudnia 2016

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - John Tiffany, Jack Thorne, J.K.Rowling


   Cześć! Tak, wiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że na blogu zapanowała cisza, ale coś nie mam weny do tworzenia recenzji. Czytam sporo, ale to są książki typu Guilty więc nawet nie mam zamiaru ich recenzować. ;-) Dlatego też, po dłuższym czasie, wracam z największą premierą tego roku. Bo nie ma co ukrywać, że "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" wzbudziło w Potteromaniakach nie lada poruszenie. Ja jako Potterhead, nie mogłam sobie darować sięgnięcia po tę "powieść". Wszak od premiery trochę czasu minęło, ale może to i lepiej. Emocje opadły itede itepe. Nie przedłużając, zapraszam do recenzji.
     Akcja ósmej części "Harry`ego Pottera"* dzieje się dwadzieścia lat po wydarzeniach, znanych nam z poprzednich części. Harry Potter, chłopiec, który przeżył pracuje teraz w Ministerstwie Magii. Ma trójkę dzieci Jamesa, Albusa i Lily. "Fabuła powieści"* rozgrywa się głównie wokół Albusa Pottera. Chłopiec uczy się w Hogwarcie. Niestety nie jest tak cudownym dzieckiem, jak jego ojciec, dlatego też nie radzi sobie w szkole zbyt dobrze. Próbuje dorównać sławie swojego ojca jednak jest na straconej powieści. To jest także główny powód braku porozumienia między ojcem i synem. 
     Właśnie wtedy w świecie czarodziejów coś się zaczyna dziać niedobrego. Zło może powrócić. Od przeszłości trudno się uwolnić, doskonale zdaje sobie z tego sprawę Harry. I teraz ponownie musi uratować świat. On czy też jego syn. w końcu nazwisko zobowiązuje....
    Szał na Pottera znowu powrócił. I wszyscy się zastanawiają czy warto było. Cóż.. Każdy ma swoje zdanie. Teraz ja Wam powiem co o tym sądzę. Sięgając po "Harry Potter i Przeklęte Dziecko", wiedziałam doskonale, że nie jest to typowa powieść. Jednak nawet ta wiedza nie sprawiła, że  po przeczytaniu patrzyłam na całość przychylnym okiem. Niestety scenariusz sztuki to zdecydowanie nie to samo co powieść. I to jest największa wada. Taka, która sprawia, że w czytelniku zostaje wielki niedosyt. Książka w żaden sposób nie przeniosła mnie do świata magii, co miało miejsce w poprzednich tomach. Fakt, nie mam się do czego przyczepić, jeśli chodzi o samą treść i wydarzenia, jednak to jest za mało. 
    Osoba, która zdecydowała, że scenariusz sztuki zostanie wydany chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że to już nie to samo. Ale tak to już jest, skoro zamiast źrenic, pojawia się zarys dolara. Bo zdecydowanie to jest główny powód, według mnie, wydania tej sztuki w takiej a nie innej formie. Byle tylko się nachapać (przepraszam za wyrażenie), w nosie mając fanów Harry`ego Pottera. Bo to, że każdy szanujący się Potterheads będzie MUSIAŁ kupić,a przynajmniej przeczytać to coś, nie ulega wątpliwości. I pozostanie jedno wielkie rozczarowanie. 
     Siadając do czytania "Przeklętego dziecka" byłam pełna nadziei. Że może jednak, mimo że to nie jest powieść uda mi się powrócić do tego niepowtarzalnego świata magii. Jak wielkie były moje nadzieje, tym większe czułam rozczarowanie zamykając książkę. To wszystko było zbyt ... hm, drętwe, bez wyrazu, nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. 
   I w sumie chyba na tym skończę moją recenzję na temat tego wątpliwego dzieła. Największą wadą tego scenariusza jest brak klimatu i magii, do którego zabrała nas J. K. Rowling. I na tym powinna poprzestać. Czasem żądza pieniędzy może wszystko zniszczyć.
A jaka jest wasza opinia na temat "Przeklętego dziecka"?


Tytuł:  "Harry Potter i Przeklęte dziecko"
Seria:
Autor:  John Tiffany, Jack Thorne, J.K.Rowling
Wydawca: Media Rodzina
Rok: 2016
Ocena:  5/10 

środa, 12 października 2016

BOOK TOUR: "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?" - Estelle Maskame


  Jeśli jeszcze nie znudziliście się recenzjami, które powstają w ramach BOOK TOUR to zapraszam do lektury. Przyznam szczerze, że jest to bardzo fajna inicjatywa, dzięki której tacy blogerzy jak ja (czytaj: współpracującą z jednym wydawnictwem) mają możliwość przeczytania książki dość nowej, nie tracąc przy tym pieniędzy i stresu (jeśli powieść nie przypadnie nam do gustu ;-)). Ten Book Tour także został zorganizowany przez Cyrysię i Wydawnictwo Feeria Young.
       Eden nie widziała swojego najstarszego przyrodniego brata przez cały rok. Teraz, na jego zaproszenie, leci do Nowego Jorku na sześć tygodni. Wydaje się, że wszystko jest w porządku, uczucie między nimi wygasło. Eden ma swojego chłopca, którego kocha. Jednak czy to uczucie przetrwa rozłąkę i spotkanie z pierwszą miłością? To już takie pewne nie jest.
     Te sześć tygodni spędzonych w Nowym Jorku pokazuje dziewczynie, że nie wszystko jest takie, jakie się wydaje. Eden musi wybrać między dwoma chłopcami. A jej wybór może nieźle namieszać w jej rodzinie.
      Drugą część serii DIMILY zaliczam do zdecydowanie bardziej udanych lektur, w porównaniu z pierwszą częścią. Sama nie wiem z czego to wynika - najprawdopodobniej z tego, iż autorka wprowadziła postacie, które na pewno nadały koloryt całej powieści. I jakoś tak więcej się dzieje. I ten klimat, który się tworzy, kiedy autorka opisuje Nowy Jork. Jakoś do tej pory miałam stosunek do tego miasta zupełnie obojętny. Jednak to się zmieniło po przeczytaniu "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję". Estelle Maskame udało się przenieść na kartki powieści magię tego miejsca. I to jest nie lada wyczyn, bo rzadko się zdarza, żeby dzięki powieści udało się zainteresować mnie konkretnym obszarem. A tu proszę! Poczułam nieodpartą ochotę poszukania lektur, w których wydarzenia osadzone są w Nowym Jorku. No po prostu jakaś magia się tutaj zadziała!
    Dość tego słodzenia. Teraz czas na szczyptę dziegciu. Ooch, jakże mnie ta Eden momentami denerwowała! Te jej niezdecydowanie, załamanie. A już jak przegięła z alkoholem i zaczęła rozrabiać to miałam ochotę rzucić książką o ścianę! Ja wiem, że po procentach tracimy hamulce, ale no po prostu jej zachowanie tak mnie irytowało, że hej! Hej! Typowa rozkapryszona nastolatka. No nie podobało mi się to i już. Zdecydowanie najlepszymi postaciami byli Snake i Emily.
    Podsumowując druga część serii DIMILY jest zdecydowanie lepsza od pierwszej. Przyjemnie się ją czyta, poza małymi zgrzytami. Fajna odskocznia od poważniejszej literatury. Do poduszki w sam raz. Fanki pierwszej części powinny być usatysfakcjonowane.


Tytuł:  "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję"
Seria: DIMILY
Autor:  Estelle Maskame
Wydawca: Feeria Young
Rok: 2016
Ocena:  6/10 
Dimily Tom 2: Czy wspominałem, że Cię potrzebuję? [Estelle Maskame]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE






czwartek, 6 października 2016

4 Urodziny Bloga a ja zupełnie o tym zapomniałam!


     
                            Żródło
     O mamo! Jak ten czas leci! Tak, dobrze czytacie - Czwartego października 2012 roku napisałam pierwszy post na blogu. Wiele się rzeczy zdarzyło przez te cztery lata. Wiele zmian zaszło w moim życiu. Jednak miłość do książek jest ciągle taka sama - gorąca i nieustająca. No, może trochę gust mi się poszerzył o większą liczbę gatunków, które czytam :-) Ale uważam to za wielki pozytyw. 
    Do tej pory nie informowałam o urodzinach bloga, ale czwórka to taka śliczna liczba. Dlatego też z tej okazji postaram się w najbliższym czasie przygotować dla Was, moi drodzy czytelnicy, konkurs. Nie spodziewajcie się książek nowych. Powiem szczerze, że wszystkie które będę chciała Wam podarować są pozycjami czytanymi. Nie współpracuję z rzeszą wydawnictw, więc nie liczcie też na jakieś nowości. Ale mam nadzieję, że chociaż ktoś z Was znajdzie coś dla siebie. 
      Nie będę robić żadnych podsumowań z racji urodzin. To według mnie bez sensu. Sami widzicie, że wiele postów na blogu się nie ukazało, ale staram się mimo wszystko nie zaniedbywać go i od czasu do czasu coś napisać. Mam do Was, czytelnicy kochani, prośbę. Proszę, dajcie znać w komentarzach o czym chcielibyście czytać na blogu. Póki co skupiam się na recenzjach. Ale może chcielibyście poznać moje zdanie na jakiś temat, albo jakąś TOP10? Rzucajcie pomysły :)
   A post na temat konkursu postaram się umieścić niebawem. Tak więc wyczekujcie!
A ja idę świętować :)
P.S. 4 zaczęłam prowadzić bloga, a także w czwartym dniu miesiąca urodziło się moje szczęście Emilka. To znak! ;-)

wtorek, 4 października 2016

"Bez mojej zgody" - Jodi Picoult


      Rodzina  Fitzgeraldów na pierwszy rzut oka wygląda na szczęśliwą. Jednak są to tylko pozory. Najstarszy syn Briana i Sary, Jesse ciągle stwarza problemy. Można powiedzieć, że jest czarną owcą rodziny. Do czasu. Kate ma rzadką odmianę białaczki. Najmłodsza Anna urodziła się tylko po to, aby pomóc swojej starszej siostrze przeżyć. Tak właśnie. Od najmłodszych lat Anna oddaje swoje tkanki i narządy Kate. I to wcale nie znaczy, że się na to zgadza.
      Pewnego dnia, kiedy Kate ma kolejny nawrót choroby, kurier dostarcza Sarze pozwanie do sądu.. od swojej własnej córki Anny. Dziewczyna żąda prawa do decydowania o swoim ciele. Nie może cieszyć się życie, ponieważ musi czuwać przy starszej siostrze na wypadek gdyby ta miała nawrót choroby i potrzebna byłaby krew, tkanka, szpik a w końcu jakaś część ciała. Anna nie może uprawiać ukochanego sportu, wyjeżdżać na wakacje. Poświęca wszystko Kate. W końcu po to się urodziła...Ale w końcu mówi dość. Ta decyzja wywraca do góry nogami całe życie rodziny.
         Powieść ma kilku narratorów. Dzięki temu poznajemy historię z różnych perspektyw i wiemy, czym dlaczego bohaterowie powieści podejmują takie a nie inne decyzje. I mimo tego, że wiem iż Sara kocha obie swoje córki, nie potrafię obdarzyć ją sympatią. Nie potrafię postawić się na jej miejscu, a zarazem nie mieści mi się w głowie fakt, iż można poświęcić dziecko dla ratowania drugiego. Że jedna córka jest ważniejsza drugiej. Z drugiej strony nie wiem, jak postąpiłabym na jej miejscu, żeby ratować swoje dziecko. Jednak mam wrażenie, mimo zapewnień Sary, iż kobieta całą swą miłość przelała na chorą Kate, a Jesse i Anna się nie liczą.

 "- Mamusiu - woła do mnie przez łzy.  - Boli! Siadam na łóżku i biorę ją w ramiona. - Wiem.  - Zostaniesz tutaj ze mną? Potrząsam głową. - Kate źle się czuje. Muszę do niej wrócić. Anna mi się wyrywa. - Ale ja też jestem w szpitalu! - mówi. - Ja też!"

       Na uwagę zasługuje też postać Campbella Alexandra. Widać na kartach powieści, jaka zachodzi w nim przemiana. Z cynicznego i bezwzględnego prawnika, zaczyna przeistaczać się w człowieka walczącego i bliską osobę. Ogólnie Jodi Picoult, z tego co zaobserwowałam, jest mistrzynią w kreowaniu ciekawych i niejednoznacznych postaci. I to się ceni. 
     Powieść "Bez mojej zgody", oprócz walki o prawo do podejmowania decyzji porusza także inne kwestie. Autorka pokazuje nam, że los bywa przewrotny i czasami coś, na czym zależy nam tak bardzo w pewnej chwili przestaje mieć znaczenie. Że nasze starania tak naprawdę nie mają sensu, z perspektywy tego, co jest nam pisane. Więcej nic nie dodam, bo nie chciałabym zbyt wiele zdradzić.
     Jodi Picoult wywołała we mnie różne skrajne emocje. Zwłaszcza zakończenie powieści wbiło mnie wręcz w fotel. Nie tego się spodziewałam. Wręcz płakałam z bezsilności, że to wszystko skończyło się tak... niespodziewanie.  Pewnie stali czytelnicy autorki są przyzwyczajeni (przynajmniej tak przypuszczam) do takich zwrotów akcji, ale ja niestety nie. To moja druga powieść, która wyszła spod jej pióra.
    Mimo tego, że zakończenie wycisnęło łzy z moich oczu, muszę napisać, że sam temat walki o swoje prawa został potraktowany tak trochę po macoszemu. Niby to jest główny wątek powieści, jednak według mnie brakuje temu wszystkiemu większego realizmu. Zachowanie Sary względem Anny momentami wydaje mi się sztuczne. Najpierw krzyczy na córkę, a za chwilę tuli ją i mówi jak bardzo ją kocha, chociaż jest wściekła. Coś mi tutaj ciągle nie grało. Na szczęście inne wątki są naprawdę dobrze prowadzone.
    Podsumowując "Bez mojej zgody"  to naprawdę warta uwagi lektura, która poruszy nie raz i da do myślenia. Kończąc powieść nie da się nie postawić w sytuacji bohaterów i zastanowić, co my byśmy zrobili na miejscu Sary czy też Briana. Jednak odpowiedź na to pytanie wcale nie jest łatwa. I oby nikt nie musiał tego robić.

Tytuł:  "Bez mojej zgody"
Autor:  Jodi Picoult
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok: 2009
Ocena:  8/10 




wtorek, 27 września 2016

BOOK TOUR "Czerwona królowa" - Victoria Aveyard


"Każdy może zdradzić każdego"

     Dziś mam dla Was powieść, którą także przeczytałam w ramach Book Tour. Tym razem organizatorką zabawy jest Ola, właścicielka bloga Zatracona w innych światach. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział akurat w tym Book Tour. Dzięki temu trafiłam na cudowną perełkę książkową, która dla mnie póki co jest najlepszą książką tego roku!
       Mare Barrow jest Czerwoną. Niedługo skończy osiemnaście lat. Kiedy to się stanie, będzie musiała wyruszyć z innymi Czerwonymi na front, gdzie królestwo Norty toczy wojnę z Lakelandczykami. Dlaczego ona? Dlatego iż ma krew w kolorze czerwonym. Świat, w którym żyje Mare dzieli się na Srebrnych i Czerwonych. Srebrni to elita - ludzie obdarzeni niesamowitymi zdolnościami. W ich żyłach płynie srebrna krew. Jedni potrafią władać metalem (Żeleźcy), inni potrafią przewidzieć co się stanie za chwilę (Dalekowzroczni), jeszcze inni władają ogniem. Czerwoni nie posiadają żadnych darów, dlatego też, według elity, żyją tylko po to aby usługiwać Srebrnym lub ginąć za nich w walce.
       Mare sądzi, że jej los jest przesądzony. Trafi do okopów, gdzie pewnie za jakiś czas zginie. Wszystko się zmienia, kiedy na swojej drodze spotyka tajemniczego Cala. Nie wie kim on jest, ale podczas krótkiej rozmowy dziewczyna zwierza się obcemu ze swoich problemów. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy na drugi dzień pukają do drzwi gwardziści Srebrnych z informacją, że zabierają ją do pracy jako służąca. Dziewczyna nie wie, jak wiele się zmieni za sprawą tego jednego wydarzenia. Czerwona rewolucja nadchodzi. "Powstańcie niczym świt!"..
        Nie wiem od czego zacząć. Nie pałam jakąś wielką miłością do powieści tego typu. Ale "Czerwona królowa" mnie pochłonęła. Być może dlatego, że ta historia nie jest przesłodzona. Wręcz przeciwnie - prawdziwie brutalna. Autorka nie oszczędza głównej bohaterki - co i rusz rzuca jej kłody pod nogi, które złamałyby niejednego dorosłego. Mare cierpi na każdym kroku. Dzięki takim zabiegom widzimy jak nasza najważniejsza Czerwona się zmienia. Jak jej charakter się zmienia. Mare musi szybko dojrzeć, stawić czoła wielu przeciwnościom. Rzucona w sam środek politycznych intryg Srebrnych, których ona nie rozumie, a jest zmuszona tańczyć tak jak jej zagrają. Mare jest marionetką, sterowaną przez królową i króla. Któż by na jej miejscu się nie zaczął buntować?


"Tak jest urządzony ten świat. Czerwoni służą, Czerwoni pracują, Czerwoni walczą. Do tego się nadają. Do tego są stworzeni."

         Victoria Aveyard stworzyła brutalny świat, w którym tylko silni mogą przeżyć. I to niekoniecznie muszą być Srebrni. Autorka pokazuje nam, że mimo niedoli i cierpienia można walczyć do samego końca. Poddanie się jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić. I choć los nas nie oszczędzi, warto poświęcić się w imię czegoś dobrego. By żyło się lepiej.. Jezu, ale to górnolotne. Może trochę przesadziłam, ale co tam. 
             Postacie wykreowane przez Victorię są oryginalne i zapadające w pamięć. Nie ma tutaj bohaterów, którzy tylko sobie są i nic więcej. Każdy z nich odgrywa jakąś rolę. Jedną postać pokochamy, drugą znienawidzimy. Jednak jeśli chodzi o kluczowych bohaterów to tutaj nie jest tak łatwo. Cal i Maven, a chwilami nawet Mare, są dla mnie zagadką. Nie potrafię ich do końca rozgryźć. Maven wydaje się być zbyt idealny, a Cal nie jest do końca zły. Tak jak w życiu, tak tutaj nic nie jest tylko czarne i białe. Są odcienie szarości, które są bardzo interesujące. Nie pałam jakąś wielką sympatią do głównej bohaterki. Nie skradła mojego serca. Na pewno nie zostałaby moją przyjaciółką. Niemniej z zapałem śledziłam jej losy i kręciłam tylko z niedowierzaniem głową, kiedy dziewczyna dostawała kolejny cios od życia. A nadal się podnosiła. Ciekawa jestem, kiedy się złamie. To chyba podchodzi już pod masochizm. ;-) 
         Co mi się jeszcze podobało, to bardzo fajnie rozwiązany wątek romansowy. Nie jest on nachalny i oczywisty. Tak, mamy trójkąt. Tak, widzimy jak Mare miota się między dwoma książętami. Ale do końca nie wiadomo, którego wybierze. I czy w ogóle wybierze. 
        Powieść "Czerwona królowa" pochłonęła mnie bez reszty. Przepadłam całkowicie w świat wykreowany przez Victorię Aveyard. Teraz doskonale rozumiem, dlaczego ta książka została okrzyknięta najlepszą powieścią fantasy. Ma ona wszystko, żeby oczarować i skraść serce takiemu czytelnikowi jak ja. "Czerwona królowa" ląduje na moją listę ulubionych powieści. I wiem, że będę do niej często wracać. Co ja będę się rozwodzić - mam kaca książkowego. Dobrze, że jest już druga część (którą już przeczytałam i mam jeszcze większego kaca książkowego!) i nie mogę się doczekać, aż kolejna pojawi się w Polsce!
P.S. Na ten moment to najlepsza powieść, jaką przeczytałam w tym roku!

Tytuł:  "Czerwona Królowa"
Autor: Victoria Aveyard
Seria: Czerwona Królowa
Wydawca:  Moondrive
Rok: 2015
Ocena:  9/10 !



        

środa, 21 września 2016

Cykl Selekcja - Keira Cass "Następczyni", "Korona"


  Od przeczytania dwóch ostatnich części Rywalek minęło sporo czasu. Już miałam zrezygnować z recenzji tychże, ale stwierdziłam, że skoro mam wenę, to mimo wszystko skrobnę kilka zdań na temat tych książek. 
     W "Następczyni" poznajemy Eadlyn, córkę Maxona i Americi (tu już musiałam się zastanowić, jak miała na imię bohaterka trzech pierwszych tomów). To właśnie ona - jako pierworodna -  ma zasiąść na tronie, przejmując rządy ojca. Cóż, wszystko można o niej powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest wrażliwa i sympatyczna. Eadlyn to zarozumiała i strasznie poważna dziewczyna, której jedynym zadaniem jest rządzenie. Do tego jest przygotowana od najmłodszych lat. Jednak to nie usprawiedliwia jej zachowania i traktowania innych ludzi. 
       Aby poprawić nastroje, panujące w kraju król Maxon postanawia zorganizować Eliminacje dla swojej córki Eadlyn. Dziewczyna z poczucia obowiązku zgadza się na to, jednak nie sądzi, że dzięki temu szaleńczo się zakocha. Bierze udział w Eliminacjach tylko na prośbę rodziców. W końcu to dla dobra całego królestwa. 
      Nie będę bardziej przybliżać fabuły, ponieważ jest ona bardzo podobna do pierwszych części serii. Z tą różnicą, że tutaj panowie walczą o rękę księżniczki. Przy Eadlyn,  America to była uosobienie wrażliwości i skromności. Ta dziewczyna od początku działała mi na nerwy. Jej charakterek pozostawia wiele do życzenia. Nie cierpię osób, które mają tak wielkie klapki na oczach. Na szczęście bohaterka w kolejnej części ewoluuje i jej postać zaczyna być znośna. Za to postacie męskie już były o wiele ciekawsze. Co prawda od razu odkryłam, jak to się wszystko skończy, niemniej przyjemnie było poznawać kolejnych kandydatów. 
       Dwie ostatnie części cyklu Selekcja na pewno spodobają się osobom, które z zapartym tchem śledziły losy Americi i Maxona. Przyznam szczerze, że czytało się te powieści dość przyjemnie, ale bez żadnego łał. Ot taki fajny zapychacz i odmóżdżacz. Z resztą nie ma co się spodziewać nie wiadomo czego  po powieści dla młodzieży. :-) Aczkolwiek ta seria ma swój oryginalny i niepowtarzalny klimat. Czy wrócę kiedyś do niej? Raczej nie. Ale nie żałuję że sięgnęłam po ten cykl. 


Tytuł:  "Następczyni"
Autor: Kiera Cass
Seria: Selekcja Część 4
Wydawca:  Jaguar
Rok: 2015
Ocena:  6/10 - Warto zajrzeć. Jeśli podobały Ci się poprzednie części.
Następczyni [Kiera Cass]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Tytuł:  "Korona"
Autor: Kiera Cass
Seria: Selekcja Część 5
Wydawca: Jaguar
Rok: 2016
Ocena:  7/10
Rywalki 5. Korona [Kiera Cass]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

poniedziałek, 19 września 2016

"Kłamstwa Locke`a Lamory" - Scott Lynch


    Dziś przedstawiam Wam powieść, którą wiele czytelników kocha. A dla mnie to był rekord - czytałam tę książkę ponad pół roku! Musiałam ratować się jakimiś przerywnikami, bo chyba nie potrafiłabym czytać jej bez przerwy. Oj, ileż ja się namęczyłam z tą powieścią! Przeklinałam, złorzeczyłam, już miałam niecne plany porzucić lekturę i się nie wściekać, ale zawsze jakimś cudem do niej wracałam. Ale przejdźmy do właściwej recenzji.
     Locke Lamora należy do Niecnych Dżentelmenów - gangu złodziei, którzy gracują po mieście Camorra. Poznajemy go jako małego, osieroconego chłopca, który zostaje przyjęty pod skrzydła osoby, która szkoli dzieci na złodziei. Dość szybko łapie o co w tym chodzi, co sprawia, że kilkanaście lat później jest on postrachem całego miasta. Mieszkańcy nazywają go Cierniem Camorry. Okrada bogatych, ale nie po to, żeby dać biednym. Wszystkie pieniądze trafiają do jego gangu.
     Niecni Dżentelmeni czują się w mieście jak ryba w wodzie. Znają każdy kąt, każdą dziurę. Ich oszustwa są bardzo dopracowane i przemyślane. Tutaj nie ma miejsca na improwizację, chyba, że mają nóż na gardle. Dlatego też odnoszą oni takie sukcesy. Jednak w mieście dzieje się coraz gorzej. Locke i jego przyjaciele zostają uwikłani w wielką intrygę i tylko ich spryt, inteligencja i współpraca może ich uratować przed śmiercią.
      Szczerze mówiąc, zupełnie nie rozumiem fenomenu tej powieści. Pierwsza połowa tak mnie zmęczyła, że zupełnie straciłam ochotę na czytanie dalej, ale jakoś się przemogłam. Tak, potem było już tylko lepiej. Być może trzeba było wprowadzić czytelnika w mroczny świat Camorry, ale dla mnie jednak to było zbyt dużo.
         Powieść podzielona jest tak jakby na dwie części, które są poprzeplatane ze sobą. Każdy rozdział poprzedzony jest tak zwanym Interludium, opowiadającym o przeszłości Niecnych Dżentelmenów. Dzięki temu, możemy chłopców lepiej poznać. Jest to bardzo ciekawy i udany zabieg. Język powieści jest prosty, ale bardzo barwny. Autor wytworzył nim specyficzny klimat, którego nie da się podrobić. Jak tylko zaczynałam czytać książkę, od razu przenosiłam się do Camorry, która przypominała mi swoim opisem Wenecję. W tym wszystkim było coś niepokojącego. Odbierałam świat przedstawiony przez Lyncha jako mroczny, ponury - "czuć" w powietrzu, że za chwilę coś niedobrego się wydarzy. Takie wrażenie miałam przez całą książkę. Nawet trudno mi opisać odczucia, jakie miałam podczas czytania, bo trudno to ubrać w słowa. Tak jakby coś czaiło się za rogiem. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Rzadko kiedy potrafię tak się wczuć w klimat powieści. I to jest wieelki plus "Kłamstw...".
     Postacie stworzone przez Lyncha są, hm... nie powiedziałabym, że oryginalne i zapadające w pamięć. Często musiałam wracać do opisów kamratów Locke, ponieważ po prostu mi się mylili. Niby każdy z nich był różny, a jednak brakowało im jakiejś takiej wyrazistości. Mnie w pamięć najbardziej zapadł Capa Barsavi i tajemnicza Sabetha. Tą drugą uważam za bardzo intrygującą postać i pewnie między innymi po to, aby dowiedzieć się kim ona jest, sięgnę po kolejną część Niecnych Dżentelmenów. Jednak nie nastąpi to zbyt szybko. Nie jest to seria, którą umieszczę wysoko na swojej liście TOP. Niemniej swój urok ona ma.
       Scott Lynch stworzył świetną książkę. Tak, muszę to napisać. Dopiero dzisiaj doczytałam, że jest to jego debiut. W tym momencie chylę czoła i klaszczę bardzo mocno. Bo chyba niewiele jest tak udanych początków. Na pewno będę śledzić poczynania pana Lyncha, bo kolejne powieści mogą być o wiele wiele lepsze.



Tytuł:  "Kłamstwa Locke`a Lamory"
Autor: Scott Lynch
Wydawca:  Filia
Rok: 2016
Ocena:  6/10 - Warto zerknąć

piątek, 9 września 2016

BOOK TOUR: "W ogień" Ewa Seno


       No cześć! Dziś po raz kolejny przedstawię Wam powieść, przeczytaną w ramach Book Tour, organizowany przez autorkę bloga Literacki Świat Cyrysi. Dwie poprzednie pozycje były nawet znośne i fajnie je się czytało. Niestety w tym przypadku tak cudownie już nie będzie. 
      Emma i Emily (Em) są najlepszymi przyjaciółkami od najmłodszych lat. Mieszkają w małym miasteczku Anklow. Wiodą spokojne i szczęśliwe życie, ciesząc się swoją przyjaźnią, do czasu aż Em zostaje zmuszona do przeprowadzki na drugi koniec świata. Dziewczyna nie chce opuszczać swojej bratniej duszy, niestety nie ma innego wyjścia.
     Rozłąka dziewczyn na żadną nie wpłynęła dobrze. Tylko rozmowy przez telefon sprawiają, że jakoś się trzymają. Jednak czas płynął, a telefony od Emmy były coraz rzadsze - przyznała się, że zakochała się w chłopaku ze szkoły. Emily zaczęła się niepokoić, ponieważ wiedziała jakie z Daniela jest ziółko. Niestety do zaślepionej Emmy nic nie docierało. Któregoś dnia Em dostaje maila pożegnalnego od przyjaciółki. Dziewczyna postanawia ze sobą skończyć.
     Emily nie może znieść straty przyjaciółki. Wie, kto jest winien jej śmierci i sama postanawia wymierzyć sprawiedliwość. Aby dokonać zemsty, nie cofnie się przed niczym. Nawet jeśli to oznacza zaprzedanie duszy diabłu...
     Cóż, tak po prawdzie, to nie wiem od czego zacząć. Ta książka jest tak absurdalna i nie do ogarnięcia, że aż mi brak słów. Naiwność i głupota głównej bohaterki aż bije w oczy. Na początku jej postać nawet mi się podobała, ale im dalej w las tym gorzej. Nie mogłam zdzierżyć poczynań tej dziewczyny. A jak już próbowała nawracać i rozkochać w sobie diabła to... prawie płakałam z zażenowania. Ale czytałam dalej..
       Bo trzeba przyznać, że język powieści jest przystępny i lekki, przez co w miarę szybko się ją czyta. Ale to chyba jedyny plus. No nie mogę znaleźć żadnych pozytywów. Może jestem za stara na tego typu książki. Ale świętoszkowata i cnotliwa dziewczyna, próbująca rozkochać w sobie diabła i żądająca zemsty jakoś do mnie nie przemawia. Do tego postać diabła podobnie mnie nie przekonała. Jakoś taki mało diabelski i zdecydowanie tego zła w nim nie widać jak przystało na prawdziwego Lucyfera.
   Podsumowując nie polecam tej powieści nikomu. Gniot nad gnioty. Niemniej czytało się ją szybko  czasami niektóre fragmenty wzbudziły moją wesołość, ale myślę, że nie to było zamiarem autorki ;-) Po kontynuację raczej nie sięgnę.


Tytuł:  "W ogień"
Autor: Ewa Seno
Wydawca:  Feeria Young
Rok: 2016
Ocena:  3/10 - Gniot

środa, 31 sierpnia 2016

BOOK TOUR "Unieważnienie" - Emma Chase


Dziś przychodzę do Was z kolejną książką, przeczytaną w ramach Book Tour, organizowanego przez autorkę bloga Literacki Świat Cyrysi. Tym razem trafił w moje ręce typowy romans.
      Stanton Shaw jest cenionym obrońcą w Waszyngtonie. Jego kariera rozwija się w szybkim tempie. Błyskotliwy i ambitny mężczyzna potrafi zawojować całą damską część ławy przysięgłych na sali sądowej. Jednak na drugim końcu kraju żyje jego córeczka Presley i pierwsza miłość Jenny.
     Wszystko idzie tak, jak sobie Stanton zaplanował. Do dnia aż otrzymuje zaproszenie na ślub swojej dziewczyny. Nie może znieść myśli, że jego kochana Jenny może wyjść za kogoś innego. Mężczyzna postanawia działać. Wyrusza do rodzinnej miejscowości, przekonać kobietę aby nie brała ślubu. Jednak nie jedzie tam sam.
      Towarzyszy mu Sofia Santos, utalentowana prawniczka, współpracownica i "przyjaciółka do łóżka". Początkowo kobieta jest oporna, jednak mężczyzna tak długo błagał, aż się zgodziła, aby pomogła mu odzyskać Jenny. Tylko czy aby wszystko pójdzie zgodnie z planem? Cóż, nie zawsze...
       Nie będę owijać w bawełnę - "Unieważnienie" to typowe romansidło z wątkiem erotycznym w tle. To jest teraz modne, nieprawdaż? Staram się unikać tego typu powieści. Ale coś mnie, po przeczytaniu blurba, ciągnęło, aby po nią sięgnąć. I w sumie nie żałuję. Mimo wątku, za którym nie przepadam, powieść Emmy Chase jest przyjemną i zabawną lekturą, którą czyta się bardzo szybko. Z ciekawością śledziłam co się będzie działo dalej pomiędzy Sofią i Santosem, czy mężczyźnie uda się przekonać Jenny aby nie wychodziła za mąż itd.
      Postacie w powieści są oryginalne i zapadające w pamięć. Naprawdę, każdy tutaj się wyróżnia i sprawia, że powieść nabiera kolorytu. Moje serce zdobyła Bunia, babcia Jenny, która zawsze przesiadywała z dubeltówką na tarasie oraz wyzwolona siostra Stantona Mary. Oj ona zdecydowanie jest ciekawą osobowością i chętnie przeczytałabym co się dalej u niej dzieje. Zawsze kiedy pojawiała się na scenie, na mojej twarzy gościł uśmiech. 
     Na uwagę zasługuje to, jak świetnie Emma Chase tworzy dialogi między bohaterami. Nie raz parskałam śmiechem czytając potyczki słowne Sofii i Stantona oraz ich współpracowników. Może sam początek nie obfituje w tego typu żarty, ale im dalej tym było tego więcej. A jak już bohaterowie nasi docierają do domu rodzinnego prawnika to już w ogóle. W sumie to wtedy dla mnie zaczęła się właściwa powieść. 
    Reasumując powieść Emmy Chase wyróżnia się spośród innych, które zawierają wątki erotyczne. Jest ciekawa, zabawna i przyjemnie przy niej spędziłam czas, chwilami zaśmiewając się w głos. Bohaterowie są oryginalni i nie wyidealizowani. Myślę, że warto sięgnąć po "Unieważnienie", jeśli chcemy spędzić miło i przyjemnie czas, zrelaksować się.Naprawdę dobre czytadło :-)




Tytuł:  "Unieważnienie"
Autor: Emma Chase
Wydawca:  Filia
Rok: 2016
Ocena:  6/10
Unieważnienie [Emma Chase]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE













poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Zaklęci w czasie" - Audrey Niffenegger


    Stali bywalcy mojego bloga wiedzą doskonale, że nieczęsto sięgam po powieści, gdzie głównym tematem jest romans, tudzież uczucie między dwojgiem bohaterów. Jednak wszystko wskazuje, że niedługo powinno się to zmienić. Dlaczego? Ponieważ wśród sterty badziewnych erotyków i harlekinów - bo takie książki głównie kojarzą mi się z romansem - można znaleźć prawdziwe perełki, które dają do myślenia i wyciskają morze łez. Między innymi taką książką jest "Zaklęci w czasie" Audrey Nifenegger.
     Co byś zrobiła, gdyby Twój mąż znikał znienacka? Dosłownie - przepadał gdzieś, zostawiając po sobie tylko kupkę ubrań? Potrafiłabyś to wyjaśnić, wybaczyć, wytrzymać? Clary musi. Ponieważ jej mąż Henry podróżuje w czasie. Znika w najmniej spodziewanym momencie, pojawiając się na przykład 20 lat do tyłu, w miejscu, gdzie jej 6 letnia wersja bawi się na polance. Dziwne? Niestety prawdziwe.
     Henry z wyglądu jest zwykłym mężczyzną. Jednak budowa jego genów różni się znacząco od innych ludzi. Ta niewidzialna, minimalna zmiana w genotypie sprawia, że Henry może podróżować w czasie. Niestety - nie umie tego kontrolować. Głównie przenosi się w przeszłość. Czasem jego nieobecność trwa kilka godzin, czasem kilka dni a nawet tygodni. A kiedy wraca, stara się wieść w miarę normalne życie u boku swojej żony Clary. Czy to możliwe w ogóle?
       "Zaklęci w czasie" jest powieścią, obok której nie da się przejść obojętnie. Powiem szczerze, że przez pierwszych kilkanaście rozdziałów nudziłam się i zastanawiałam czy nie darować sobie tej historii. Jednak coś mi kazało czytać dalej. I dobrze się stało, bo im dalej tym było lepiej. A potem przepadłam totalnie. I nie żałuję ani chwili spędzonej przy tej książce. Chociaż przyznam się, że czytanie jej zajęło mi bardzo dużo czasu - ponad miesiąc.
     Narracja w powieści prowadzona jest z dwóch perspektyw - Henry`ego i Clary. Jest to bardzo dobry zabieg, ponieważ czytelnik dzięki temu ma możliwość zobaczenia pewnych zdarzeń z dwóch perspektyw. Przez co książka jest bardziej zrozumiała. Powiem szczerze, że na początku nie mogłam ogarnąć tych przeskoków w czasie. Na jednej stronie Henry ma 8 lat, a już na następnej 39. Na jednej stronie sześcioletnia Clary bawi się na polu, a za kolejnych kilka ma dwadzieścia lat. Trochę mnie to wyrzucało z transu i traciłam chwilami przyjemność z czytania. Jednak im dalej, tym bardziej taki zabieg był dla mnie bardziej zrozumiały. Niby niespójne wydarzenia, nagle się zazębiały z innymi i wszystko stawało się jasne.
     Na koniec kilka słów na temat bohaterów. Cóż, przyznam szczerze że dwudziestokilkuletnia wersja Henry`ego niezbyt przypadła mi do gustu. W sumie Clary też za nią nie przepadała. Pod tym względem obie jesteśmy zgodne że trzydziestodziewięcioletni Henry to jest ten, którego można kochać i podziwiać. Tak, dobrze czytacie  - jego "choroba" nie jest łatwa, czasami wręcz takie podróże w czasie są niebezpieczne. Wyobraźcie sobie, jak on musi się czuć, znikając nagle. I to w momencie, kiedy tego nie chce. Ale niestety musi. Ta niemoc chyba każdego by wkurzała.
     Clary, moim zdaniem, chwilami jest zbyt wyidealizowana i cudowna. Tak cierpliwie znosi zniknięcia męża. Ale do czasu. Widać, jak w niej narasta też frustracja i niemoc. To sprawiło, że bardziej ją polubiłam i się przekonałam do niej. To naprawdę fajnie skonstruowana postać kobieca.
     "Zaklęci w czasie" to nie jest zwykły romans, jakich wiele. Naprawdę warto sięgnąć po tę powieść. Możecie liczyć na to, że będziecie razem z bohaterami się cieszyć, radować, ale też smucić. Powiedziałabym, że nawet i zapłaczecie z nimi. Tak, zdecydowanie ta historia wzbudza wiele skrajnych emocji. I to jest właśnie najpiękniejsze.
     Audrey Niffenegger stworzyła przecudowną opowieść o miłości, która nie jest łatwa, ale na pewno prawdziwa. Pełna poświęcenia i niebywałej cierpliwości. Bo jaka kobieta przeżyłaby tyle lat z człowiekiem, który znika w najmniej oczekiwanym momencie? Dlatego podziwiam Clary. I cieszę się, że mogłam przeczytać tak niecodzienną i oryginalną powieść. Polecam!
    Na koniec dodam, że jest to jedna z najpiękniejszych historii o miłości, jakie zdarzyło mi się czytać.

Tytuł:  "Zaklęci w czasie"
Autor: Audrey Niffenegger
Wydawca:  Nowa Proza
Rok: 2009
Ocena:  8/10

piątek, 19 sierpnia 2016

BOOK TOUR: "Noc perseidów" - Edyta Świętek


      Po raz drugi udało mi się wziąć udział w akcji Book Tour, organizowanej przez autorkę bloga Literacki Świat Cyrysi. Tym razem sięgnęłam po książkę polskiej autorki. Czy powieść spełniła moje oczekiwania? O tym już za chwilę.
       Wydawałoby się, że Emilia Juszczyk i Tomasz Szewczuk to para idealna, bez żadnych problemów. Znają się od dzieciństwa, każdą wolną chwilę spędzali razem. Nie dziwi więc fakt, że oboje twierdzili, że są dla siebie stworzeni. Bo przecież tak jest zapisane w gwiazdach. Poza tym ich miłość jest wieczna. Jednak do czasu.
     Emilię i Tomka tak naprawdę dzieli wszystko. Ona, dziewczyna bez wykształcenia, która lubi swoją pracę - jest sprzedawczynią w miejscowym sklepie spożywczym. On - wykształcenie prawnicze, praca w kancelarii. Tomek lubi garnitury i eleganckie ubrania. Im bliżej do ślubu pary, mężczyźnie coraz bardziej te różnice zaczynają przeszkadzać. Tomek zaczyna mieć wątpliwości. I wtedy na scenę wkracza Adrianna - zupełne przeciwieństwo Emilki. Zadbana, pewna siebie, lubiąca zabawę i dobre ciuchy. Czy Tomek zdoła oprzeć się powierzchowności Adrianny? Tego musicie dowiedzieć się sami.
       Przyznam szczerze, że zaczynając czytać książkę "Noc perseidów", nie oczekiwałam od niej zbyt wiele. Ot, pewnie zwykły romans. Im dalej wgłąb, tym bardziej docierało do mnie, jak bardzo się myliłam. To nie jest lekka lektura z romansem w tle. Edyta Świętek porusza trudne tematy. Każda decyzja niesie za sobą skutki. I przyjdzie ponieść nam konsekwencje. To jeden z nich. Autorka także zmusza nas do refleksji nad życiem i tym, co jest w życiu najważniejsze. Nie liczy się uroda, powierzchowność, bo to przemija. A bogactwo nie oznacza szczęścia. Niby to takie proste i oczywiste, ale często o tym zapominamy. 
      Bohaterowie "Nocy perseidów" zapadają w pamięć. Nie sposób przejść obok  nich obojętnie. Jednych się kocha, inni wzbudzają w czytelniku nienawiść a czasem wręcz wstręt. Tutaj nie ma bohaterów nijakich. Nie są to też postacie wyidealizowane. Każdy z nich ma coś na sumieniu, co sprawia że są nam jeszcze bliżsi, albo jeszcze bardziej ich nienawidzimy. Oj tak. 
      "Noc perseidów" to powieść o namiętności, miłości, zdradzie, nieszczęściu  a zwłaszcza o marzeniach. Tak, tutaj marzenia odgrywają główną rolę. Bo podobno marzenie, które pomyślisz w Noc Perseidów się spełnia. Jednak trzeba czasem uważać na to, o czym się marzy, bo to naprawdę może się spełnić. 
     Czy polecam powieść Edyty Świętek? Tak, zdecydowanie zasługuje ona na uwagę. Nie znajdziecie tutaj przesłodzonego romansu i typowego szczęśliwego zakończenia. Tak jak zwykłego człowieka spotykają szczęśliwe i złe chwile, tak samo jest z bohaterami "Nocy Perseidów". Warto sięgnąć po tę pozycję.





Tytuł:  "Noc perseidów"
Autor: Edyta Świętek
Wydawca:  Replika
Rok: 2016
Ocena:  7/10
Noc Perseidów [Edyta Świętek]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Dziękuję autorce bloga Literacki Świat Cyrysi oraz Wydawnictwu Replika za możliwość przeczytania powieści :-)

piątek, 5 sierpnia 2016

30 faktów o mnie na 30 urodziny.


Źródło: http://torcistka.blogspot.com/2014/06/zmiana-kodu.html
Hej!
Dawno mnie nie było, wiem. Ale jakoś nie mam weny do pisania recenzji. Czytać też praktycznie nie czytam. Tak jakoś wyszło. 
Dziś przychodzę do Was z innym postem niż zazwyczaj. Kończę dzisiaj 30 lat i postanowiłam to w jakiś sposób uczcić tutaj, na blogu. Przedstawiam Wam 30 faktów o mnie, także tych związanych z książkami, o których niewiele osób wie :) 
Mam nadzieję, że post Wam się spodoba. Ale do rzeczy. 




1. Uwielbiam wąchać książki.
2. Mam gekona orzęsionego.
2. Czasami żałuję, że nie związałam swojego życia zawodowego z książkami.
3. Parę lat temu zdarzyło mi się zagrać na kilku imprezach w łódzkich klubach jako DJ :-).
4. Nie cierpię śledzi w occie i śmietanie, ale śledzia w pomidorach owszem - zjem. Taka dziwna jestem o :)
5. Uwielbiam kolor niebieski.
6. Jestem zafascynowana scrapbookingiem i decoupage, ale jakoś mi to nie wychodzi.
7. Jestem totalnym beztalenciem jeśli chodzi o różnego rodzaju prace artystyczne. Nie wspomnę o rysowaniu i malowaniu. Masakra. 
8. Dzięki mężowi pokochałam poezję śpiewaną, SDM i Dom o Zielonych Progach.
9. Jestem słodyczoholiczką.
10. Kocham góry, leżeć na plaży nie cierpię. Najlepsze jest to, że te wakacje spędziliśmy w Świnoujściu :)
11. Jestem osobą, która nagminnie gubiła zegarki. O dziwo ten, który mam jest ze mną ponad rok.
12. Moim marzeniem jest zwiedzić... Rumunię lub Norwegię.
13. Pracuję w biurze podróży. Mam dostęp do mnóstwa fajnych ofert wypoczynku. A ja tam wolę zwiedzać naszą piękną Polskę.
14. Nie mam żadnych zdolności językowych. Niemieckiego uczyłam się ponad dziewięć lat. Jedyne co potrafię to się przedstawić ;-)
15. Jak mam iść na zakupy to jestem chora. Nie cierpię kupować ubrań. Za to w księgarni, jak na książkoholika przystało, mogłabym spędzić cały dzień.
16. Jestem straszną bałaganiarą. Ale chciałabym mieć cały czas czysto w domu. Teraz, przy dziecku graniczy to z cudem, tak więc jakby ktoś  chciał odwiedzić mnie bez zapowiedzi, mógłby złapać się za głowę :-)
17. Nie cierpię blogów z czarnym tłem.
18. Jestem osobą nieśmiałą, ale charakterek mam niełatwy.
19. Piję kawę zawsze około godziny 11:00.
20. Nienawidzę się spóźniać.
21. Nienawidzę jak ktoś się spóźnia. 
22. Nie umiem i nie cierpię chodzić w szpilkach.
23. Wiosną i latem dojeżdżam do pracy rowerem.
24. Jestem osobą, która szybko się nudzi, zwłaszcza jeśli chodzi o gry. Szybko przestaję grać. Jedynym wyjątkiem są Magic Rush Heroes oraz Mahjong Connect. W Magic gram już ponad rok. To mój rekord. :-)
25. Na moim pracowym biurku wiecznie panuje wielki bałagan.
26. Jak mam jakąś pracę do zrobienia, to wolę to zrobić od razu i mieć spokój. Przynajmniej tak w pracy jest.
27. Nienawidzę odkurzać.
28. Kocham lody waniliowe!
29. Uwielbiam dostawać książki w prezencie. Aczkolwiek nieczęsto się to zdarza. Dlatego kupuję sobie sama.
30. Mam cudowną dwuletnią córeczkę. Z tego względu, zawsze kiedy kupuję sobie jakąś książkę, biorę też coś dla Emilki :-).



A teraz, pozwolicie, pójdę świętować swoje urodziny. To znaczy po tym jak skończę pracę. Bo cóż, urodziny nie zwalniają z tego, niestety ;-).
Miłego dnia!

wtorek, 14 czerwca 2016

Jakie książki zabiorę ze sobą na wakacje?


Cześć :-)
Na blogu zastój. Przepraszam, ale sporo ostatnio się dzieje, ale poza tym jakaś taka niemoc w pisaniu recenzji mnie dopadła. Chociaż książki czytam. To znaczy coś tam czytam :)

Jako że zbliża się dzień (Tak! Tylko 4 dni!), kiedy wyruszymy całą rodziną na wakacje, postanowiłam pokazać Wam, jakie książki zabiorę ze sobą nad morze (Jedziemy do Świnoujścia o! :-) ). W sumie tak po prawdzie, to raczej planuję je zabrać, bo w dniu pakowania może się okazać, że sięgnę po zupełnie inne książki, niż tutaj Wam przedstawię. Ale do rzeczy :)


 "Zaklęci w czasie" - Audrey Niffenegger

Wybór na tę powieść padł z prostej przyczyny. Książka wypożyczona z biblioteki, leży na mojej półce już dość długi czas. Wypadałoby ją w końcu oddać, prawda? Co wcale nie znaczy, że nie nadaje się jako lektura na plaży ;-)






 "Jutro" - Guillaume Musso

Uwielbiam Musso, ale to już wiecie. Tę książkę zaczęłam już czytać, dlatego na pewno ją ze sobą zabiorę. No i także wypożyczona z biblioteki ;-)


"Remedium. Program" - Suzanne Young

Kolejna książka z biblioteki i kolejna powieść, którą zaczęłam czytać. Nie miałam styczności z tą serią jeszcze, postanowiłam zacząć od tej części, bo wydaje mi się, że jest to wprowadzenie do kolejnych części. Nie mylę się? dobrze zrobiłam?







"Niepowszedni. Porwanie" - Justyna Drzewicka
Ostatnią powieść, jaką zabiorę ze sobą to mój nowy nabytek - debiut Justyny Drzewickiej - "Niepowszedni". Tak jakoś mnie ciągnie do tej powieści.












Nie może zabraknąć też książek dla mojej córeczki, prawda? Oto co zabiorę dla niej. Oczywiście to tylko przykłady ;-)




Oprócz tego, mam zamiar wziąć ze sobą jakąś kolorowankę (albo dwie, no może trzy...) i w końcu znaleźć chwilę na relaks!




Mąż mnie zabije. Pół auta to będą książki :D No trudno. A teraz mam do Was pytanie? Jaką książkę, według Was, powinnam zabrać ze sobą na wakacje? Podobają się Wam moje wybory? :) Jeszcze mogę je zmienić.


 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez