czwartek, 21 lutego 2013

"Ania z Zielonego Wzgórza" - Lucy Maud Montgomery


           Ani Shirley nikomu raczej przedstawiać nie trzeba. :) Chyba każdy "zna" tę rudowłosą dziewczynkę o wybuchowym charakterku. W końcu "Ania z Zielonego Wzgórza" to lektura obowiązkowa  w szkole podstawowej. Mam do niej wielki sentyment, dlatego postanowiłam ponownie przeczytać całą serię. Ania nadal wzrusza, śmieszy i zadziwia ogromną wyobraźnią. Zielone Wzgórze czaruje swoim pięknem.

          Lucy Maud Montgomery to kanadyjska pisarka powieści dla młodzieży, która zyskała sławę dzięki serii o Ani z Zielonego Wzgórza. Urodziła się i żyła na Wyspie Księcia Edwarda. Dlatego też akcja większości jej powieści jest osadzona w tym uroczym zakątku świata. Wiele miejsc, które zostały opisane w serii o Ani (Jezioro Lśniących Wód, Aleja Zakochanych itp.) możemy odnaleźć na wyspie.


            Uwielbiam serię o Ani z Zielonego Wzgórza. Przypomina mi moje dzieciństwo. Wiele razy, mając te naście lat wyobrażałam sobie, że jestem tą buntowniczą, rudowłosą dziewczynką.:) Zazdrościłam jej  wyrazistego charakterku i wielkiej fantazji. Nawet teraz, gdy czytam o losach Ani, przeżywam z nią przygody w takim samym stopniu, jak w czasach, kiedy byłam nastolatką.

       Maryla i Mateusz Cuthbertowie z małego miasteczka Avonela, położonego na Wyspie Księcia Edwarda postanawiają przygarnąć osieroconego chłopca, który będzie im pomagał w gospodarstwie. Jednak zamiast młodzieńca, Mateusz ze stacji przywozi... rudowłosą dziewczynkę, obdarzoną bogatą wyobraźnią. Od tej pory życie rodzeństwa zmienia się diametralnie. Ania Shirley to osóbka nieprzeciętna. Jej charakterek wprowadzi ją nie raz w kłopoty. Od teraz Zielone Wzgórze i całe Avonela nie będzie już takie samo.

Ulubiona okładka.
    Pełna humoru opowieść o rudowłosej sierotce, która niespodziewanie znajduje swoje miejsce na świecie, podbiła serce miliona czytelników. Także i moje. Ania już od pierwszych kilku stron powieści zyskuje moją sympatię na nowo. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to jedna z moich ulubionych postaci literackich. Niepohamowany entuzjazm, nieograniczona wyobraźnia i wybuchowy temperament tej młodej panny sprawiają, że nie można jej nie pokochać. Kłopoty w które wpadała wraz z Dianą wywoływały za każdym razem uśmiech na mojej twarzy. I tęsknotę. Ale za czym? Nie wiem. Może za utraconym dzieciństwem i latami beztroski, kiedy to człowiek nie musiał martwić się co będzie jutro. 

       Teraz kilka słów o sposobie wydania. I w tym przypadku mój zachwyt się kończy. Czcionka jest duża, przez co pozornie łatwo się czyta. Wydawca postawił na objętość książki. Dużo przestrzeni na kartce mnie osobiście drażniła. Być może dlatego, że byłam przyzwyczajona do sposobu, jaki wydaje Nasza Księgarnia. I okładka wydania z 1998 roku bardziej do mnie przemawia. Można powiedzieć, że oddaje charakterek Ani. :) Pewnie za jakiś czas zaopatrzę się w publikację Naszej Księgarni. Bo ta, którą mam tylko mnie irytuje. To był w sumie jedyny mankament przy czytaniu. 

          Opowieść o Ani z Zielonego Wzgórza czytałam z wielką przyjemnością, jak za czasów dzieciństwa. Język prosty, lekki i przyjemny. Plastyczne opisy miejsc i kwieciste porównania pomagają nam wyobrazić sobie te wszystkie miejsca, które dziewczynka pokochała. Wiem, że się powtarzam, ale teraz, gdy jako kobieta dorosła czytam o przygodach rudowłosej Ani, jestem tak samo oczarowana, jak w wieku kilkunastu lat. Taka książka po prostu się nie nudzi. Mogłabym wracać do niej cały czas. I będę. Jeśli będzie dane mi mieć córeczkę, na pewno będę czytać jej przygody panny Shirley. I mam nadzieję, że zapała do dziewczynki taką samą miłością, jak ja.  
                
          Czy polecam? Oczywiście! Wręcz jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich dziewczyn bez wyjątku. Chociaż myślę, że i płci przeciwnej losy Ani mogą przypaść do gustu. ;) Pełna humoru i ciepła powieść dla młodzieży, z której można wynieść wiele dobrego. 


Tytuł: "Ania z Zielonego Wzgórza"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Rok: 2007
Ocena:  9/10

Ania z Zielonego Wzgórza - CYFROTEKA.PL


Ta recenzja bierze udział w konkursie "Czytanie: 802% normy"
http://www.koobe.pl/121,a,konkurs-dla-blogerow.htm


Biorę udział w wyzwaniu "czytamy Anię"

15 komentarze:

Domi on 21 lutego 2013 13:10 pisze...

Dzięki Tobie znów nabrałam ochoty na przeczytanie przygód mojej ulubionej bohaterki sprzed kilkunastu lat. Darzę całą serię ogromnym sentymentem :)

Carline on 21 lutego 2013 13:17 pisze...

Uwielbiam Anię i aż nabrałam ochoty, żeby sobie przypomnieć jej losy ;)

Książkozaur on 21 lutego 2013 14:20 pisze...

Od dawna planuję sobie powrót do tej książki, choć czytałam już milion razy :) Ale jakoś zawsze sięgam po coś, czego jeszcze nie znam. Wezmę ją do szpitala za dwa miesiące, nie mogę się doczekać :) Uwielbiam całą serię!

KaRo on 21 lutego 2013 15:14 pisze...

Anię czytałam już wiele razy i za każdym, odkrywałam ją na nowo. (: Nawet w tym miesiącu zamierzam po raz kolejny do niej wrócić. (:
Pozdrawiam!

monalisap on 21 lutego 2013 16:21 pisze...

Moja ulubiona książka z lat dziecięcych. W ogóle cała seria pani Montgomery jest cudowna.

Imani on 21 lutego 2013 17:07 pisze...

Ja niedawno zaczelam przygode z Ania od nowa i zachwycam sie nia tak samo, jak wiele lat temu.

Nie wiem, czy wiesz, ale jest wyzwanie "Czytajmy Anie". Moze chcialabys dolaczyc do grupki milosnikow rodowlosej Ani? Ksiazki mozna nadrobic, dopiero czytamy "Anie z Avonlea".

Ewelina W on 21 lutego 2013 18:50 pisze...

Gdzieś widziałam, że jest :) A "Anię z Avonlea" przeczytam pewnie w ciągu dwóch tygodni więc spokojnie nadrobię :)

Aga on 22 lutego 2013 21:09 pisze...

Pierwsza książka, którą przeczytałam samodzielnie i odkryłam magię czytania

Tata pisze bloga on 24 lutego 2013 09:19 pisze...

To wspaniała książka :)

awiola on 24 lutego 2013 16:03 pisze...

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Mam do niej wielki sentyment.

Natasha on 25 lutego 2013 23:49 pisze...

Moja ukochana lektura szkolna ! :) Czytalam w dziecinstwie cala serie o Ani:)

Marta on 26 lutego 2013 20:42 pisze...

Ach, wszystkie kochamy Anię :)

Fuzja on 12 kwietnia 2013 10:22 pisze...

Ja mam właśnie to wydanie o którym piszesz w domu :) ale nie zauważyłam mankamentów takich jak wymieniłaś. Podoba mi się to, że czcionka jest duża, bo nie pozornie a naprawdę dużo łatwiej się czyta - szczególnie przy mojej wadzie wzroku. Nienawidzę książek drukowanym maczkiem... :/
Natomiast sama Ania? Cudowna, kochana, przepiękna i urocza - ona i jej historia! Muszę koniecznie sięgnąć po dalsze jej przygody!

Halaszka Kurcewiczówna on 6 maja 2013 16:11 pisze...

Jedna z najpiękniejszych książek, jakie miałam okazję przeczytać :). Pozdrawiam!
http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

Marie Bell on 12 grudnia 2015 20:07 pisze...

Oj tak, kto nie zna Ani? Wszyscy :)
Chętnie powróciłabym do tej książki i pozostałych jej części.

Prześlij komentarz

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. :-)

 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez