wtorek, 19 marca 2013

"Intruz"-Stephenie Meyer


       Któż z nas nie zna pani Stephenie Meyer. Chyba już cały świat słyszał o sadze "Zmierzch". Stała się ona błyskawicznie bestselerem. Jednak oprócz ochów i achów "Zmierzch" budził także zgoła odmienne opinie. Szczerze mówiąc, ja też zaliczam się do tej drugiej grupy. To znaczy teraz, bo kiedy czytając kilka ładnych lat temu sagę też byłam zachwycona. Teraz pewnie euforia zamieniłaby się w rozczarowanie. Zauważyłam, że mam ciut większe oczekiwania w stosunku książek, niż kilka lat wstecz. Dojrzałam ;). To samo tyczy się "Intruza". Też miałam okazję wcześniej przeczytać tę powieść. Postanowiłam ponownie po nią sięgnąć. Tak, wiem, niedługo premiera ekranizacji, ale wypożyczając "Intruza" wcale o tym nie myślałam. Moja ocena tej książki także różni się od tej, jaką dałam kilka lat temu. Ale o tym za chwilę.

           Ziemia została opanowana przez istoty z kosmosu. Srebrne dusze przejmują kontrolę nad człowiekiem, czyniąc go swoim żywicielem. Jedna z najsławniejszych dusz, Wagabunda, została umieszczona w ciele Melanie, kobiety, która długi czas ukrywała się i dzielnie udaremniała przejęcie jej ciała. Wszystko miało pójść gładko. Wagabunda zajmuje ciało Melanie, zbiera informacje na temat obozu rebeliantów- tak miało być. Jednak trafia na wielki opór ze strony Melanie, której nie powinna w ogóle słyszeć. Melanie atakuje Wagabundę swoimi wspomnieniami na temat Jareda, wielkiej miłości. Także dusza zaczyna coś czuć do tego nieznajomego mężczyzny. Postanawia odnaleźć obiekt swoich uczuć.

          Czytając tę książkę kilka lat temu, byłam zachwycona. Od razu stała się jedną z moich ulubionych powieści. Teraz moja opinia trochę uległa zmianie. Kilka rzeczy mi przeszkadzało. Sama powieść wciąga czytelnika bez reszty. Prosty, zrozumiały język sprawiał, że książkę pochłonęłam w kilka dni. Śledziłam przygody Wagabundy z przyjemnością. Obserwowałam zmiany, jakie zachodzą w niej i w jej najbliższym otoczeniu. Co mnie wkurzało to... Melanie. Tak właśnie. Miałam wrażenie, że jest to puste dziewuszysko, które myśli tylko o swoim kochanym Jaredzie. Nie interesowała się losami innych osób z grupy rebeliantów. Nie przejęła się śmiercią przyjaciela. Miała wszystko w nosie. Nie wiem, czy było to spowodowane apatią i bezradnością, jednak mam wrażenie, że to nie było to. Ożywiała się tylko wtedy, kiedy Jared, ewentualnie  Jamie był w pobliżu. Losy reszty niezbyt ją interesowały. Za to Wagabunda przywiązała się do swoich nowych przyjaciół. Zyskała moją sympatię swoim altruizmem. Bardziej obchodziło ją co się stanie z jej towarzyszami niedoli, niż z nią samą. Była w stanie poświęcić swoje życie, aby ratować innych.

        "Intruz" to powieść o wyobcowaniu, przemocy, nienawiści, która niekoniecznie jest uzasadniona. Zauważyłam też, że autorka porusza temat stereotypów. Tak, może na pierwszy rzut tego nie widać. Ale spójrzmy, Wagabunda trafia na rebeliantów. Oni trzymają się od niej z daleka, bojąc się jej. Sądzą, że jest dla innych śmiertelnym niebezpieczeństwem. A tutaj okazuje się, że ona, boi się ich o wiele bardziej. Jej spokojna i dobra natura nie może pojąć, jak w człowieku może być tyle nienawiści i przemocy. Jak się okazuje, jest to pewnego rodzaju mechanizm obronny. Ludzie bojąc się nieznanego, reagują w ich przekonaniu w najlepszy sposób - agresją i nienawiścią.

        "Intruz" to powieść z gatunku dystopii. Ukazuje ona bardzo ciekawy świat, który mnie naprawdę zafascynował. Bo jeśli przyjrzeć się duszom, które opanowują ciała ludzi, można z zaskoczeniem stwierdzić, że one są o wiele... lepsze od człowieka. Nie znają przemocy i nienawiści. Jest im obca. Nie dziwota więc, że Wagabunda szalenie bała się ludzi. Spodziewała się po nich najgorszego. Chwilami zastanawiałam się czy nie lepiej by było gdyby dusze przejęły nasze ciała. Być może świat byłby lepszy. Z drugiej strony        "Intruz" pokazuje nam, że powinniśmy docenić nasze człowieczeństwo. To kim jesteśmy. I starać się być coraz lepszymi.

        Melanie, moim zdaniem, była największym mankamentem powieści. Dobrze, że rzadko się odzywała. ;) Może to tylko moje odczucia, ale jakbym ją spotkała, to raczej nie zostałybyśmy przyjaciółkami. Bardzo kibicowałam Ianowi. Jared momentami też mnie wkurzał. Nie miał skrupułów i wykorzystywał słabość Wagabundy. Jednak trzeba przyznać, że postacie wykreowane przez Stephenie Meyer są wyraźne i dynamiczne. Nie można przejść obok nich obojętnie. 

          Czy polecam "Intruza"? Ależ jak najbardziej tak! Warto sięgnąć po tę powieść. Jest o wiele lepsza, niż saga "Zmierzch". Chociaż, co ja porównuję dwie zgoła odmienne poziomem książki. To właśnie takie pozycje powinny powstawać a nie "Zmierzchy" czy inne badziewia. 

          Właśnie doczytałam, że szykuje się kolejna część "Intruza". Ciekawa jestem, co autorka wymyśli tym razem. Ale mam przeczucie, że nie dorówna to części pierwszej. Trzeba wykorzystać zamieszanie wokół książki i jeszcze trochę się dorobić nieprawdaż? Ale mam cichą nadzieję, że się rozczaruję. 

         Teraz pozostaje nam czekać na ekranizację powieści. Zwiastuny wyglądają nawet przyjemnie i interesująco. Bardzo ciekawa jestem efektu. Niedługo się o tym przekonamy. :)

Tytuł: "Intruz"
Autor: Stephenie Meyer
Wydawca: Dolnośląskie
Rok: 2008
Ocena: 8/10
Intruz [Stephenie Meyer]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

14 komentarze:

Anna Flasza-Szydlik on 19 marca 2013 13:23 pisze...

A co się dzieje z człowiekiem, z którego zostanie usunięty obcy :)? Bo dla mnie, rasa która zajmuje się opanowywanie kolejnych planet jest mało pokojowa.

Ewelina W on 19 marca 2013 13:30 pisze...

Oczywiście jak najbardziej masz rację :)

Created Eternity on 19 marca 2013 14:22 pisze...

Mam ogromną chęć na tę książkę! Po prostu muszę ją przeczytać :)
Pozdrawiam!

alina on 19 marca 2013 15:01 pisze...

Przeczytam ja. Nawet zarezerwowałam ja w bibliotece juz :)

Krasnoludek on 19 marca 2013 16:05 pisze...

Szczerze mówiąc za książkami tej pani nie przepadam - próba przebrnięcia przez "Zmierzch", okazała się wielką przegraną - jednakże po intruza z chęcią bym sięgnęła, ekranizacji też nie omieszkam zobaczyć;)

Ema Pisula on 19 marca 2013 16:16 pisze...

od dawna mam ochotę na tę pozycję; teraz los się do mnie uśmiechnął - koleżanka ma mi pożyczyć "Intruza" kiedy tylko go skończy ;))

Vibi on 19 marca 2013 18:10 pisze...

Początkowo nie byłam przekonana do tej pozycji, ze względu na autorkę, ale to już jej kolejna pozytywna opinia, jaką czytam. Chyba w końcu zaryzykuję i przeczytam przed ekranizacją. :)

Madziula009 on 19 marca 2013 19:25 pisze...

Ojoj. Swego czasu był szał na tę książkę w gronie moich znajomych.
Ja sama po nią nie sięgnęłam.
Kiedyś z pewnością to zrobię, ale coś czuję, że to jeszcze nie ten czas.
Pozdrawiam. :)

awiola on 19 marca 2013 20:46 pisze...

Ze dwa lata temu obiecałam sobie, że przeczytam tę książkę. Dzięki za przypomnienie ;)

Rosemarie on 19 marca 2013 23:01 pisze...

"Intruza" bardzo chętnie przeczytam, bo recenzje ma znacznie lepsze niż "Zmierzch"... a na film pewnie się wybiorę. :)

Paulina on 20 marca 2013 11:15 pisze...

Mam alergię na autorkę, więc chyba jednak - mimo wszystko - nie sięgnę ;) Ale jeśli książka zostanie sfilmowana, to chętnie obejrzę - by się dowiedzieć, czy wiele straciłam :)

Ewelina W on 20 marca 2013 11:41 pisze...

Także mam alergię na tą autorkę, ale czytając "Intruza" człowiek ma wrażenie, że napisała to zupełnie inna autorka :)

Ania1986 on 21 marca 2013 13:07 pisze...

Bardzo dobra recenzja przeczytałam z ciekawością, a i po książkę chętnie sięgnę, jeśli wpadnie mi w ręce. pozdrawiam serdecznie

Bestsellerka on 2 marca 2014 17:33 pisze...

Zaczęłam czytać jakiś czas temu ale zabrakło mi czasu i ochoty żeby skończyć. Pewnie za jakiś czas do niej wrócę i dokończę. Film mi się podobał.
Zapraszam: http://bestseller-s.blogspot.com/

Prześlij komentarz

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. :-)

 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez