Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/10. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 maja 2017

BOOK TOUR: "Układanka z uczuć" Małgorzata Garkowska


    Agnieszka to młoda dziewczyna, pochodząca ze wsi. Ma bardzo konserwatywnych rodziców. Pewnego dnia Aga zostaje poproszona aby zapozowała do obrazu studentowi Akademii Sztuk Pięknych. Zgodziła się. Ta decyzja wywarła wielki wpływ na całe dalsze jej życie.
     Podczas pewnego wernisażu obraz do którego pozowała dziewczyna zostaje kupiony przez zamożnego adwokata. Postać z malowidła tak zauroczyła mężczyznę, że ten postanowił ją odnaleźć. I tak zaczynać się powinna bajka o kopciuszku dla Agi. Jednak w życiu rzadko co okazuje się bajką.
       Powiem wprost - nie podobają mi się tak wykreowane bohaterki. Bezpłciowe, naiwne i uległe kobietki, które nie potrafią się postawić mężowi, teściowej. Ja wiem, że autorka chciała tutaj pokazać problem jakim jest manipulowanie ludźmi, oraz że życie to nie bajka. Ale gdybym wiedziała, że będę czytać o tak słabej i nie mającej własnego zdania kobiecie, darowałabym sobie lekturę. Nie mówię, że ona jest zła, bo nie jest. Czytało się szybko, jednak ja nie lubię tego typu książek.
        Sama powieść napisana jest prostym, przystępnym językiem. Czyta się ją szybko. Akcja jest powolna, brak tutaj jakichś spektakularnych zwrotów. Z resztą to nie tego typu literatura. Jeżeli ktoś lubi takie powieści typowo z życia wzięte, to ta powieść przypadnie do gustu. Na mnie wrażenia wielkiego nie zrobiła. Być może inne powieści pani Garkowskiej okażą się bardziej interesujące, ale raczej na razie po żadną nie sięgnę.






Ksiązka przeczytana w ramach akcji Book Tour organizowanej przez autorkę bloga Literacki Świat Cyrysi

Tytuł:  "Układanka z uczuć"
Autor: Małgorzata Garkowska
Wydawca: Zysk i S-ka
Rok: 2016
Ocena:  5/10
Układanka z uczuć [Małgorzata Garkowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

wtorek, 14 marca 2017

BOOK TOUR:"Barwy miłości" - Kathryn Taylor


   Dzień dobry! :-) Znowu ja, znowu akcja Book Tour. Ostatnia póki co. Na razie na więcej się nie zanosi. Czytam sporo, fakt, ale jakoś nie mam weny do pisania opinii. Ale postaram się to naprawić. Autorka bloga Recenzja pisana emocjami tym razem puściła w świat powieść typowo erotyczną. Z ciekawości sięgnęłam do niej. 
     Grace Lawson jest dzwudziestokilkuletnią Amerykanką. Przyjeżdża do Londynu w ramach praktyki studenckiej. Udało jej się dostać na staż do jednej z największych korporacji, rządzonych przez Jonathana Huntingtona. To dla niej życiowa szansa. Jednak nie zdaje sobie sprawy jakie niebezpieczeństwa mogą na nią czyhać. 
      Już pierwszego dnia w Londynie los płata jej figla. Zabawny zbieg okoliczności sprawia, że Grace poznaje swojego szefa - niesamowicie przystojnego i zarazem niebezpiecznego Jonathana Huntingtona. To wydarzenie sprawia, że wszystko zaczyna się komplikować. A tajemnicza i mroczna postać "Huntera" coraz bardziej przyciąga dziewczynę do siebie...
     I cóż, ja biedna, mogę rzec na temat owego dzieła? Sama nie wiem, bo ta powieść mnie ani mierzi ani grzeje. Jestem wobec niej totalnie obojętna. Tak, to typowy erotyk o niewinnej dziewczynie, która wchodzi w świat niezwykłych cielesnych doznań. Wprowadza ją w te nieznane tajniki, jakże by inaczej, szalenie przystojny i nieprzyzwoicie bogaty samiec. Tak, moi kochani, inaczej nazwać się pana Juntingtona nie da. To chyba już standard (a wręcz stereotyp), że bohaterem powieści erotycznej musi, MUSI być bogacz emanujący seksem, a bohaterką niedoświadczona i niewinna kobieta, która okazuje się być nie tak wcale niewinną - You know what I mean :-). Cóż, niezbyt mi się to podoba. Te powieści są tak masakrycznie wyidealizowane na swój sposób, że aż boli.
       "Tak bejbe, pociągam Cię, wiesz że skrywam wielką tajemnicę przed tobą. To dlatego jestem taki skrzywiony. I taki seksowny. Będziemy się rżnąć kilka razy dziennie!" - Tak można skrócić tok myślenia Jonathana. Może przeginam, ale tak to wygląda z mojej strony. Taka konkluzja mnie właśnie naszła, że erotyki to takie bajki dla dorosłych niegrzecznych dziewczynek. I nie mówię, że jest to złe. Widać, że jest popyt na taką literaturę. Jednak wydaje mi się, że sięgają po nie najczęściej mężatki lub panny rozczarowane swoim życiem seksualnym. Dzięki takim powieściom mogą przenieść się w świat wielkiego pożądania i namiętności, której niekoniecznie mogą zaznać od swoich mężów, partnerów. Z drugiej strony -który normalny facet byłby w stanie tak często uprawiać seks, jak bohaterowie naszych powieści? Nie mówię tutaj o nastolatkach wchodzących w wiek produkcyjny, że się tak wyrażę ;-). Ale wróćmy na ziemię, bo dość mocno odbiegłam od tematu.
    Powieść z jednej strony nie jest jakoś bardzo zła. Sam Jonathan jest do przełknięcia, większe problemy mam z Grace. To taka druga Anasasia Steele, chociaż potrafi pokazać pazur (nie to co wybranka Greya). Fabuła typowa do tego typu książek - mamy wielkie tajemnice, skrzywionego bohatera i mnóstwo opisów seksu. No cóż, niektórym się to podoba. Choć powiem Wam, że kilka dni temu czytałam powieść Alice Clayton "Nie dajesz mi spać" i byłam zaskoczona, bo mi się to podobało. A jest to ten sam typ powieści z "Barwy miłości", jednak napisana w zupełnie inny sposób. Można? Ano można :-)
    Na koniec napiszę Wam, że powieść "Barwy miłości" możecie sobie darować, chyba że jesteście fankami tego typu powieści. Niemniej na rynku są pozycje o niebo lepsze niż wyżej wymieniona. Ale o tym to może napiszę innym razem. 




Tytuł:  "Barwy Miłości"
Autor: Kathryn Taylor
Wydawca: Akurat
Rok: 2015
Ocena:  5/10

Barwy miłości [Kathryn Taylor]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




czwartek, 29 grudnia 2016

BOOK TOUR - "Urodzeni, by przegrać" - Iga Wiśniewska


      No cześć Żuczki! Jak tam po świętach? Przejedzeni? Kilka kilogramów więcej na liczniku? Oby nie :-) Ja na szczęście jakoś mocno się nie przejadłam. Poza tym moje dziecko dostarczyło mi ruchu. No ale wracajmy do rzeczywistości. Dziś mam dla Was recenzję kolejnej książki, przeczytanej w ramach Book Tour, organizowanego przez autorkę bloga Literacki Świat Cyrysi. Trochę czasu minęło, odkąd ją czytałam. Cóż, znowu mnie ogarnęło brak weny. Ale czas się ogarnąć, koniec roku jest chyba do tego dobry.
       Diana i Karol kiedyś byli parą. Jednak tragedia rodzinna u dziewczyny sprawia, że się rozstają. Diana z dnia na dzień podejmuje decyzję o wyprowadzce z małego miasteczka. Jednak po kilku latach los znowu przecina ich ścieżki. Oboje doświadczyli tego co najgorsze od życia. Próbują sobie z tym radzić na swój sposób. Jednak demony przeszłości prześladują cały czas. Może razem uda im się pogodzić z przeszłością. Jednak aby zaznać szczęście czeka ich jeszcze długa droga.
    Powieść "Urodzeni, by przegrać" należy do gatunku Young Adult. Do tej pory nie sięgałam po tego typu książki. Sama w sumie nie wiem czemu. Może dlatego, że nie chciałam tracić czasu na inne gatunki, kiedy jest tyle książek z mojego ukochanego gatunku fantasy. Jednak zadaję sobie pytanie, czy po lekturze "Urodzonych..." chciałabym sięgnąć po kolejną tego typu pozycję. Sama nie wiem. Bo ta powieść nie jest jakaś wybitna. Niemniej fajnie się ją czytało, chociaż nie wiem czy jest to odpowiednie określenie. Autorka porusza w niej kilka poważnych problemów, jakim jest odrzucenie, poczucie winy, radzenie sobie z wyrzutami sumienia i obwinianie siebie o tragedię i wiele innych.
    Diana i Karol, mimo młodego wieku wiele przeszli już w swoim życiu. Każde z nich zmaga się ze swoimi problemami, próbuje żyć nie oglądając się na przeszłość. Jednak nie zawsze tak się da. Ale jakoś trzeba sobie radzić. Karolowi jakoś udało się wyjść na prostą, jednak z dziewczyną już tak łatwo nie jest. Zmaga się ona z olbrzymim poczuciem winy i wyrzutami sumienia. Jakby tego było mało rodzice odrzucili ją całkowicie. Po tym, co się wydarzyło nie mogą na nią patrzeć, zwłaszcza matka. To na pewno boli. Sama nie wiem, jak zachowałabym się na jej miejscu. Jednak widać od razu, że Diana jest silną kobietą. Próbuje żyć mimo ciężaru, który nosi. Do tego pojawia się Karol. Z nim powinno być łatwiej.
    Trzeba przyznać, że bohaterowie, wykreowani przez Igę Wiśniewską są ciekawi i interesujący. Zwłaszcza postać Karola jest dobrze skonstruowana. Czasem nawet miałam takie myśli, że chciałabym mieć takiego faceta. A to się bardzo, bardzo rzadko zdarza podczas czytania. Podoba mi się jego szczerość, determinacja i walka o samego siebie. Widać od razu, że jest silny - potrafił wyjść z wielkiego bagna. Na uwagę zasługuje także postać Haribo. Świetnie napisana postać - typowy błazen w dobrym tego słowa znaczeniu. Fajnie się czytało scenki, kiedy on się pojawiał. Eh, szkoda...
     Powieść "Urodzeni, by przegrać" pokazuje nam, że bez względu na wiek, życie potrafi każdego złamać, doświadczyć. Czasem nastolatki mogą nieść większy bagaż doświadczeń, niż człowiek, który przeżył kilkadziesiąt lat. Życie nie należy do sprawiedliwych, często ponosimy konsekwencje nie swoich czynów. Pewne zdarzenia kształtują naszą osobowość i tylko to, czy jesteśmy silni decyduje, czy damy sobie radę z tym wszystkim. Ktoś, kto nie czytał książki, może nie wiedzieć o czym mówię. Jeśli chcecie się dowiedzieć, wystarczy sięgnąć po powieść. Czy warto? Z jednej strony tak, z drugiej sama nie wiem. Książka może nie należy do ambitnych, za jakiś czas nie będę o niej pamiętać. Jednak młodzieży może dać do myślenia. Dlatego polecam ją młodym osobom, chociaż i starsi nie powinni się zbytnio nudzić.


Tytuł:  "Urodzeni, by przegrać"
Autor:  Iga Wiśniewska
Wydawca: Zysk i Ska
Rok: 2016
Ocena:  5/10 
Urodzeni, by przegrać [Iga Wiśniewska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 7 grudnia 2016

"Harry Potter i Przeklęte Dziecko" - John Tiffany, Jack Thorne, J.K.Rowling


   Cześć! Tak, wiem. Zdaję sobie sprawę z tego, że na blogu zapanowała cisza, ale coś nie mam weny do tworzenia recenzji. Czytam sporo, ale to są książki typu Guilty więc nawet nie mam zamiaru ich recenzować. ;-) Dlatego też, po dłuższym czasie, wracam z największą premierą tego roku. Bo nie ma co ukrywać, że "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" wzbudziło w Potteromaniakach nie lada poruszenie. Ja jako Potterhead, nie mogłam sobie darować sięgnięcia po tę "powieść". Wszak od premiery trochę czasu minęło, ale może to i lepiej. Emocje opadły itede itepe. Nie przedłużając, zapraszam do recenzji.
     Akcja ósmej części "Harry`ego Pottera"* dzieje się dwadzieścia lat po wydarzeniach, znanych nam z poprzednich części. Harry Potter, chłopiec, który przeżył pracuje teraz w Ministerstwie Magii. Ma trójkę dzieci Jamesa, Albusa i Lily. "Fabuła powieści"* rozgrywa się głównie wokół Albusa Pottera. Chłopiec uczy się w Hogwarcie. Niestety nie jest tak cudownym dzieckiem, jak jego ojciec, dlatego też nie radzi sobie w szkole zbyt dobrze. Próbuje dorównać sławie swojego ojca jednak jest na straconej powieści. To jest także główny powód braku porozumienia między ojcem i synem. 
     Właśnie wtedy w świecie czarodziejów coś się zaczyna dziać niedobrego. Zło może powrócić. Od przeszłości trudno się uwolnić, doskonale zdaje sobie z tego sprawę Harry. I teraz ponownie musi uratować świat. On czy też jego syn. w końcu nazwisko zobowiązuje....
    Szał na Pottera znowu powrócił. I wszyscy się zastanawiają czy warto było. Cóż.. Każdy ma swoje zdanie. Teraz ja Wam powiem co o tym sądzę. Sięgając po "Harry Potter i Przeklęte Dziecko", wiedziałam doskonale, że nie jest to typowa powieść. Jednak nawet ta wiedza nie sprawiła, że  po przeczytaniu patrzyłam na całość przychylnym okiem. Niestety scenariusz sztuki to zdecydowanie nie to samo co powieść. I to jest największa wada. Taka, która sprawia, że w czytelniku zostaje wielki niedosyt. Książka w żaden sposób nie przeniosła mnie do świata magii, co miało miejsce w poprzednich tomach. Fakt, nie mam się do czego przyczepić, jeśli chodzi o samą treść i wydarzenia, jednak to jest za mało. 
    Osoba, która zdecydowała, że scenariusz sztuki zostanie wydany chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że to już nie to samo. Ale tak to już jest, skoro zamiast źrenic, pojawia się zarys dolara. Bo zdecydowanie to jest główny powód, według mnie, wydania tej sztuki w takiej a nie innej formie. Byle tylko się nachapać (przepraszam za wyrażenie), w nosie mając fanów Harry`ego Pottera. Bo to, że każdy szanujący się Potterheads będzie MUSIAŁ kupić,a przynajmniej przeczytać to coś, nie ulega wątpliwości. I pozostanie jedno wielkie rozczarowanie. 
     Siadając do czytania "Przeklętego dziecka" byłam pełna nadziei. Że może jednak, mimo że to nie jest powieść uda mi się powrócić do tego niepowtarzalnego świata magii. Jak wielkie były moje nadzieje, tym większe czułam rozczarowanie zamykając książkę. To wszystko było zbyt ... hm, drętwe, bez wyrazu, nie wzbudziło we mnie żadnych emocji. 
   I w sumie chyba na tym skończę moją recenzję na temat tego wątpliwego dzieła. Największą wadą tego scenariusza jest brak klimatu i magii, do którego zabrała nas J. K. Rowling. I na tym powinna poprzestać. Czasem żądza pieniędzy może wszystko zniszczyć.
A jaka jest wasza opinia na temat "Przeklętego dziecka"?


Tytuł:  "Harry Potter i Przeklęte dziecko"
Seria:
Autor:  John Tiffany, Jack Thorne, J.K.Rowling
Wydawca: Media Rodzina
Rok: 2016
Ocena:  5/10 

sobota, 30 kwietnia 2016

BOOK TOUR: "Czy wspominałam, że Cię kocham?" - Estelle Maskame


      Dzień dobry! Dawno mnie tu nie było. Przepraszam, ale kwiecień jakoś nie zmotywował mnie do czytania. Udało mi się przeczytać raptem tylko dwie książki. Albo aż, biorąc pod uwagę moją niechęć. Może to przesilenie wiosenne, nie wiem. Mam nadzieję, że w maju będzie lepiej. Choć chyba wolę spędzić czas na świeżym powietrzu z córką. Ale może uda się osiągnąć lepszy wynik czytelniczy. Zobaczymy.
       Miałam przyjemność wziąć udział w akcji BOOK TOUR, organizowaną przez autorkę bloga Literacki Świat Cyrysi. Jest to pierwsza moja przygoda z tego typu przedsięwzięciem, ale na pewno nie ostatnia. Otrzymałam do recenzji książkę "Czy wspominałam, że Cię kocham?" Estelle Maskame. Czas na recenzję.
     Eden przyjechała do Santa Monica na 8 długich tygodni. Do  nowej rodziny swojego ojca. Perspektywa spędzenia dwóch miesięcy z obcymi sobie ludźmi nie jest dla niej zbyt atrakcyjna. Jednak jakimś cudem dziewczyna ulega namowom swojego ojca, który nie odzywał się do niej przez trzy lata i postanawia pojechać do niego na wakacje. Co ją do tego skłoniło, sama nie wie. Ale już po pierwszym spotkaniu z tatą, stwierdza, że to był zły pomysł. Zapowiadają się dłuugie wakacje, które raczej nie będą należeć do najszczęśliwszego okresu w życiu Eden.
     Po przyjeździe do domu ojca dziewczynę wita Ella, macocha, oraz dwójka młodszych przyrodnich braci - Jamie i Chase. Ale ale, coś się nie zgadza. Eden wie, że ma jeszcze jednego brata, tylko gdzie on się podział? Tego nikt nie wie. Taylor, trzeci przyrodni brat Eden, zjawia się z hukiem podczas popołudniowego grilla. Zły na cały świat wpada wściekły do ogrodu i zachowuje się jak typowy dupek. Dziewczyna od pierwszej chwili nie polubiła chłopaka za jego zachowanie. Tylko dlaczego nikt jej nie uprzedził, że trzeci- najstarszy brat- ma siedemnaście lat i jest tak nieziemsko przystojny?!
     "Czy wspominałam, że Cię kocham?" to historia o zakazanej miłości pomiędzy rodzeństwem przyrodnim, wzajemnej fascynacji i zmaganiu się z problemami i przeszłością. Powieść byłaby naprawdę ciekawa i absorbująca, gdyby nie główna bohaterka Eden. O matko, jak ona działała mi na nerwy! Chwilami zachowywała się jak rozkapryszone dziecko, aby za chwilę umoralniać innych. No sorry, ale brakuje mi tutaj konsekwencji. Nie wiem, mam wrażenie że ta dziewczyna nie ma za grosz szacunku dla siebie. Gdyby mój ukochany co chwilę wracał do swojej byłej dziewczyny, to bym powiedziała "Goodbye". No halo! Która szanująca się dziewczyna zaakceptowałaby takie wybryki? Ja na pewno nie. Ja wiem, Taylor i jego problemy i tajemnice. Ale to nie wyjaśnia jego zachowania. No ale być może ja za dużo oczekuję od siedemnastolatków. W końcu to nadal tylko nastolatkowie, nieprawdaż?
   Ponarzekałam na Eden, to teraz czas na Taylora. Z początku wydawał się intrygującą postacią. Te jego fochy i bycie niegrzecznym chłopcem od razu sprawiły, że odgadłam iż chłopaka coś gryzie, skrywa jakąś tajemnicę. Im dalej czytamy, tym więcej o nim się dowiadujemy. Co prawda na początku myślałam, że chłopak ma jakąś chorobę, z którą nie może się pogodzić. Ale jednak to nie było to.Resztę doczytacie w książce.
    Czy powieść Estelle Maskame wyróżnia się na tle innych romansów dla młodzieży - tego nie wiem, bo takiej literatury czytam niewiele. Jednak wydaje mi się, że autorka miała ciekawy pomysł, któremu zaszkodziły niedopracowane postacie. Porusza ona trudny problem zakazanej miłości. Jednak z drugiej strony tak sobie myślę, jakie pokrewieństwo jest między dwiema obcymi osobami, które zostały połączone ze sobą "papierkiem" swoich rodziców? Żadne. Niemniej można się zastanawiać czy taka miłość jest dozwolona. Zapewne tutaj chodzi o to "co ludzie powiedzą?", to nie przystoi itd. itp.
     Powieść "Czy wspominałam, że Cię kocham?" czyta się szybko i w miarę przyjemnie. Język prosty i niewyszukany sprawia, że łatwo wciągnąć się w historię Taylera i Eden. Na pewno będzie to miła i niezobowiązująca odskocznia od trudniejszych pozycji. Czy sięgnę po drugą część historii o zakazanej  miłości? Zapewne tak. Ciekawi mnie jak potoczą się losy tej dwójki.
Czy polecam? Owszem, ale tylko osobom, które lubią tego typu lektury.
    
   





Tytuł:  "Czy wspominałam, że Cię kocham?"
Autor: Estelle Maskame
Wydawca:  Feeria Young
Rok: 2015
Ocena:  5/10
Dimily Tom 1: Czy wspominałam, że Cię kocham? [Estelle Maskame]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE





Za przeczytanie książki dziękuję autorce bloga  LITERACKI ŚWIAT CYRYSI - oraz Wydawnictwu Feeria Young


Regulamin akcji BOOK TOUR: KLIK

piątek, 19 lutego 2016

"Szczęśliwy pech" - Iwona Banach



     Rafał to rozwiedziony, młody mężczyzna, który uwielbia ciszę i spokój. Z zawodu architekt, pracuje w domu. Mieszka w Dębogórze. Regi, młoda pisarka, która przybyła na wieś aby skończyć swoją nową książkę. Była żona, bez wiedzy Rafała , wynajmuje Regi pokój w jego domu, co prowadzi do zabawnych nieporozumień. Między tą dwójką od samego początku zaczyna iskrzyć. Rafał jeszcze nie wie, że do Topolowego Wzgórza zawitał właśnie armagedon w osobie Regi.

    Regina Kozłowska nie jest zwykłą, żeby nie powiedzieć (nie)normalną dziewczyną. Wszystko wskazuje na to, że ciąży nad nią jakieś fatum. Czego się nie dotknie, to wszystko zepsuje. Kłopoty po prostu ją kochają. Kiedy Regi zawitała w skromne progi Rafała, zaczęłam się obawiać tego, czy ten mężczyzna to przeżyje. 

***

"– Regi, masz piękną sierść. – Włoch uśmiechnął się, nie zdając sobie sprawy, że znów popełnił błąd.
Rafał nie zareagował, on również miał dosyć popisów mafiosa, a Regi burknęła coś pod nosem. Z niesmakiem wykrzywiła usta na słowo „sierść”. Tonino popatrzył na nią uważnie.
– Niedobrze czuje?
– Jasne, że niedobrze! – odparowała, lekko wstawiona. Mimo że nie miała ochoty pić, stwierdziła, że łatwiej będzie jej znieść ten wieczór w stanie lekkiej nieważkości. Postanowiła więc zmieszać alkohol z coca-colą, żeby w ten sposób łatwiej znieść smak whisky.
– Będzie wymiatać? – odezwał się Tonino z troską w głosie. – A wymiataj sobie sam. Miotła jest w kącie! – burknęła Regi, nie wiedząc, o co właściwie ją zapytał. 
– Ja mówiłem wymiatać... no, w toaletowy... Robić błe! – przypomniał sobie zachwycony.
– Już nie mogę! – poskarżyła się Regi. – Albo on zacznie mówić po ludzku, albo ja się poddaję! – syknęła do Rafała, dając mu znaki, że przed spaniem musi jeszcze z nim porozmawiać."
****


     To tyle jeśli chodzi o wstęp. Początek powieści był bardzo obiecujący. Wszystko wskazywało na to, że ubawię się niesamowicie podczas czytania książki Iwony Banach. Tak było do pewnego momentu. Potem im dalej, tym gorzej. Autorka raczy nas humorem sytuacyjnym - i tutaj jest fajnie i miło. Bawimy się dobrze, dopóki Regi lub Rafał się nie odezwą i nie zaczną robić z siebie idiotów. Bo przez 3/4 książki miałam wrażenie, że Ci bohaterowie są trochę niepełnosprawni intelektualnie. Przykład? Proszzz:


***
"Sapanie tuż za nią stawało się coraz bardziej wściekłe. 
– Już kończę, Tonino! Teraz już możesz... – Do jej świadomości dotarło 
wreszcie, co się dzieje obok niej. 
– Tonino! Zabiję? – Nagle zaczęła się bać. W  
odruchu paniki spuściła głowę i zakładając swoją nogę za kostkę mężczyzny, 
gwałtownie odsunęła krzesło. Człowiek upadł jak długi, rozbijając głową szybę 
stojącej za nim etażerki. 
Regi skoczyła i odwracając się gwałtownie, jednym celnym kopniakiem trafiła 
napastnika między nogi. Zawsze ją tego uczono. Nie ma litości: palce w oczy i 
kopniak w klejnoty – tylko to daje szansę na przetrwanie, na wyrwanie się mordercy, 
gwałcicielowi czy jakiemuś innemu zboczeńcowi. Kto podnosi rękę na kobietę, 
powinien liczyć się z konsekwencjami! 
– Rafał, chodź tu natychmiast! – krzyknęła w stronę drzwi. 
– Jużżż jeeesteeemmm – stęknął powalony na podłogę mężczyzna. 
– Co ty tu, do cholery, robisz? I czego tak jęczysz?! – Spojrzała na 
zwijającego się Rafała.
 – Wstawaj! Był tu Tonino. Chciał mnie zabić, przynajmniej 
tak twierdził. No i zachowywał się jak jakieś zwierzę... Wiesz, jak mu dokopałam?! 
– dokończyła, z zachwytem demonstrując przy tym gestami, co zrobiła.
– Wiem, wiem to bardzo dokładnie – jęknął Rafał, skrzętnie zasłaniając co 
wrażliwsze części ciała. Nie mógł się wyprostować. – To byłem ja..."

***


     Krótko mówiąc robili z siebie idiotów. Każdy normalny, inteligentny człowiek spokojnie zinterpretowałby "język" Tonina. Ja wiem, że to było zamierzone, wszystko rozumiem, ale jakoś te żarty działały mi na nerwy. Wszystko jest strasznie przerysowane. Miałam wrażenie, że jakby się postawiło przed bohaterami świnię i powiedziało, że to świnia, oni nadal by twierdzili że to pies zabójca! *wali głową w blat* No nie przemawia do mnie taki humor, co poradzę. 

***

"– Dziadek to prosta sprawa. Nic trudnego, jest trochę zwariowany, to znaczy był... Już nie żyje! - Starsza kobieta obok Regi wydała zduszony jęk i opadła na podłogę, ale nikt nie pospieszył jej na pomoc
Z matką dziewczyny będzie problem. Nie mam wprawy... Może wypadek? Sama nie wiem. Nie chcę, żeby przez cały czas plątała mi się pod nogami, a poza tym nie jest potrzebna. Takie osoby trzeba załatwiać natychmiast. Po co się z nimi męczyć?
Ludzie odsunęli się od niej. Kilka osób wydało jakiś niewyraźny pomruk[...]
– Co to, to nie, ale nie wiem, czy słyszałaś: podobno na poczcie był morderca! 
Wskazał w kierunku, z którego przyszła. – Dobrze, że już wróciłaś... a może i 
szkoda – dodał po namyśle, wspomniawszy swoje obrażenia. – Ludzie widzieli, jak z 
kieszeni wystawał mu zakrwawiony nóż. Wszedł i powiedział, że zabije wszystkich 
lub prawie wszystkich, jak tylko uśmierci swoją matkę. Może go widziałaś?
– Nie widziałam – odparła z rezygnacją. – Co za pech! Zawsze tak jest, że 
gdzieś się coś dzieje, ale nigdy tam, gdzie akurat jestem – westchnęła z żalem. – A 
może to tylko jakaś tutejsza legenda miejska? Wiesz, każdy wierzy, każdy o tym 
czymś słyszał, ale tak naprawdę zawsze jest to sąsiad kuzyna matki albo ciotka 
znajomej. Mordercy nie chodzą tak sobie i nie ogłaszają, kogo mają zamiar
uśmiercić! [...]"
***

        
 Nie będę się rozwodzić nad językiem, bo jaki on jest każdy widzi. Fakt, książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jest wesoło, jest śmiesznie czasami aż do przesady. Byłoby naprawdę fajnie, gdyby właśnie autorka nie przekroczyła tej delikatnej granicy absurdu. Nie przeczę, uśmiałam się nieźle podczas czytania "Szczęśliwego pechu", ale bardzo przeszkadzała mi  głupota, ignorancja (sama nie wiem jak to nazwać) bohaterów. Dlatego ocena taka  a nie inna. Z ciekawości sięgnę po jeszcze jedną powieść Iwony Banach. Może teraz będzie trochę lepiej i nie będę miała się do czego przyczepić. 

    Podsumowując "Szczęśliwy pech" to w miarę zabawna, obiecująca powieść, przy której można się pośmiać i jeśli komuś nie przeszkadzają irytujący bohaterowie to może naprawdę dobrze się bawić podczas czytania. Sięgałam po tę powieść z nadzieją, że otrzymam dobrą rozrywkę i odskocznię od poważniejszej literatury, jednak bez zgrzytów się nie obyło. 


Tytuł:  "Szczęśliwy Pech"
Autor: Iwona Banach
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 2013
Ocena:  5/10

Szczęśliwy pech [Iwona Banach]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Szczęśliwy pech [Iwona Banach]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

piątek, 13 listopada 2015

"DUFF. Ta brzydka i gruba" - Kody Keplinger


       Z okazji Dnia  Niepodległości postanowiłam sięgnąć po inną lekturę niż zazwyczaj. I niestety nie polskiego pisarza. (Polską książkę skończyłam czytać wcześniej i na blogu niebawem będzie recenzja). Wypadło na typową książkę dla młodzieży z wątkiem miłosnym. Wybrałam tą, ponieważ jakiś czas temu oglądałam film o tym samym tytule. Nawet mi się podobał, więc postanowiłam sięgnąć po pierwowzór. Jak wrażenia? Zaraz się przekonacie.
     Bianca to siedemnastolatka, posiadająca dwie lojalne przyjaciółki, które są ładniejsze od niej. Pewnego dnia wybierają się do klubu. Bianca nienawidzi tych wypadów, ale przyjaciółki uwielbiają. Dlatego też sama często siedzi przy barze rozmawiając z kelnerem, podczas gdy dwie dziewczyny szaleją na parkiecie. W pewnym momencie dosiada się do niej największy przystojniak w szkole, Wesley. Dziewczyna go nienawidzi, ponieważ jest on największym podrywaczem i dupkiem, żadnej dziewczynie nie przepuści. Chłopak podczas rozmowy wyjaśnia dziewczynie, że jest Duffem, tą brzydką i grubą na tle swoich przyjaciółek. Biancę bardzo to dotknęło. Jak to wpłynie na dziewczynę?
      Na początek kilka słów o postaciach.  Główna bohaterka ma charakterek. Pyskata, krnąbrna, sarkarystyczna ale też bardzo irytująca. Jej zachowanie i logika naprawdę działały mi czasami na nerwy. Zupełnie nie rozumiałam jej toku myślenia. Z jednej strony chciałaby czegoś, za chwilę już nie (piszę tak ogólnikowo, żeby nie zdradzić fabuły ;-)). Naprawdę można było się wkurzyć. No ale może tak teraz zachowują się nastolatki. Jeśli się mylę, poprawcie mnie. Drugi bohater Wes, był trochę mniej irytujący, chociaż nie lubię takich podrywaczy. Tak samo działają mi na nerwy jak głównej bohaterce. Ale przeczuwałam, że to tylko poza obronna, chęć ukrycia prawdziwych problemów. W sumie najciekawszą postacią była Amy, siostra Wesa. Może dlatego, że przez całą książkę powiedziała dwa zdania ;-)
    Myślałam, że film będzie choć trochę podobny do książki. Jednak totalnie się przeliczyłam. Chwilami miałam wrażenie, że czytam zupełnie inną książkę. No ale tak to już jest z interpretacją powieści przez reżysera. No ale to nic. Wróćmy do rzeczy. Przyznam szczerze, że spodziewałam się typowego młodzieżowego odmóżdżacza. A dostałam książkę, która porusza wiele istotnych tematów, takich jak akceptacja siebie, walka z kompleksami, ucieczka przed problemami. "Duff" to opowieść o szukaniu własnego ja. Czasami problemy, jakie na nas spadają, tak nas przytłaczają, że nie potrafimy sami sobie z nimi poradzić. Wtedy przydaje się ktoś bliski, kto nam w tym pomoże, chociaż wysłucha. O tym właśnie jest ta książka - o walce z kompleksami, próbą zaakceptowania. Krótko mówiąc typowe problemy nastolatków.
     Powieść Kody Keplinger czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Płynny, przejrzysty język sprawił, że książkę pochłonęłam w jeden dzień, co się rzadko zdarza. No ale taki typ powieści szybko się czyta. Nie wymagają one zbyt wielkiego wkładu intelektualnego.
     Sięgając po "Duff. Ta brzydka i gruba" spodziewałam się typowej powieści dla nastolatek ze słodką miłością, wzdychaniem do siebie itd. itd. Tymczasem dostałam historię w której bohaterka stara się uciec przed problemami. W końcu jednak dociera do niej że tak się nie da. Trzeba stawić czoło kłopotom i życiu. To jest wielki plus tej książki. Minusem są postacie wykreowane przez autorkę. No ale może się czepiam. Książka na pewno spodoba się nastolatkom. Osoby w moim wieku, mogą się rozczarować ;-) Ja sięgnęłam po tę książkę, wiedząc czego mogę się spodziewać.    




Tytuł: "Duff. Ta brzydka i gruba"
Autor: Kody Keplinger
Wydawca: Harlequin Mira
Rok: 2015
Ocena:  5/10
DUFF. Ta brzydka i gruba [Kody Keplinger]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

wtorek, 25 listopada 2014

Mini recenzji ciąg dalszy


     Witam po przerwie. Czas na kolejną garść mini recenzji. Mam sporo książek do przedstawienia, tak więc nie będę przedłużać. Na pewno będzie różnorodnie. :-)

 "Wakacje z piekła" - M.Johnson, L. Bray, S. Mlynowski 
Luksusowy statek, willa na Jamajce, francuskie miasteczko, malownicza wioska w Karpatach mogą okazać się przerażająca pułapka dla dziewczyn, które marzyły o ekscytującej wakacyjnej przygodzie. Bo podczas tych wakacji zgubiony bagaż to tylko drobna niedogodność w porównaniu z tym, co knuje zazdrosna czarownica. Poparzenie słoneczne jest bolesne, ale nie trwa tak długo jak rzucona klątwa czy ukąszenie wampira, a nudne towarzystwo nie jest tak straszne jak opowiadanie, które zmienia słuchacza w... Lecz miłość kwitnie nawet w najbardziej upiornych okolicznościach...

    Obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie książki, które znajdują się w mojej biblioteczce. Dlatego nie dziwcie się, że pojawiają się też tego typu książki - leżą on na półce już kilka lat. Kupione były, gdy miałam jeszcze naście lat. Ale dość tłumaczenia się. Patrząc na autorów (młodzieżowych), spodziewałam się jakichś historii miłosnych z dreszczykiem. A dostałam kilka naprawdę ciekawych, zaskakujących i czasami nawet mrożących krew w żyłach opowiadań. Warto zwrócić uwagę na "Dekret o podejrzanych" (mój faworyt) i "Nigdzie nie jest bezpiecznie". Dla tych dwóch tytułów warto sięgnąć po tę książkę.
Moja ocena: 5/10
Wyzwanie: Z Półki 2014


 "Z Ciemnością jej do twarzy" - Kelly Keaton
Ari zawsze czuła się inna. Ma długie srebrzyste włosy, których nie da się ściąć ani zafarbować. Zielone nienaturalnie przyciągające oczy. Niejasną przeszłość związaną z szaleństwem i samobójstwem matki. Jest wściekła, zbuntowana i za wszelką cenę chce dotrzeć do prawdy.
Próbując odkryć tajemnicę swojego pochodzenia, trafia do odmienionego, magicznego Nowego Orleanu, który po huraganie wykupiony został przez tajemnicze rodziny o potężnych wpływach. Miasto pełne jest dziwnych istot, wampirów, czarodziejów, hybryd... Na ich tle Ari wydaje się być zwykłą dziewczyną, a jednak to właśnie ona wzbudza największy lęk...

      Autorka bardzo ciekawie zinterpretowała wątek mitologii. Najśmieszniejsze jest to, że podczas czytania nie mogłam się zorientować, kogo odzwierciedleniem z mitologii jest Ari. A wystarczyło przeczytać ponownie opis książki. Ale może to i lepiej, bo przynajmniej miałam jakiś element zaskoczenia podczas lektury. ;) Dlatego też taka wysoka ocena. Pewnie w innym przypadku dostałaby jakąś "trójkę" lub "czwórkę". Bo to taka zwykła interpretacja mitologii, która może zaciekawić młode nastolatki. 
Moja ocena: 6/10
Wyzwanie: Z Półki 2014
Z ciemnością jej do twarzy [Kelly Keaton]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


 "Randki z piekła" - K. Armstrong, L. Handeland, L. Sands
Za tobą bale maturalne i wakacje z piekła.
Teraz czas umówić się na niesamowite, mroczne, seksowne i przerażające „Randki z piekła”.
Natarczywy wampir, romantycznie usposobiony wilkołak, uwodzicielski demon, zmiennokształtny ulegający przerażającej metamorfozie zapraszają na zabójcze randki, jakich dziewczyny z opowiadań autorki Umarli czasu nie liczą i trzech innych bestsellerowych pisarek nie zapomną do śmierci… która może nastąpić nadspodziewanie szybko.

    W przypadku "Randek z piekła" otrzymałam to, czego się spodziewałam czyli trochę nudy. Jedynym opowiadaniem, zasługującym na małą uwagę jest "Metamorfoza". Ale tak poza tym to można sobie darować.
Moja ocena: 2/10
Wyzwanie: Z Półki 2014


"Biała Masajka" - Corinne Hofmann
 Jest to relacja z czterech lat, które spędziłam w buszu. Kierowana wielką miłością mego życia, wyszłam za mąż za Lketingę, Masaja z Kenii. Tam doświadczyłam nieba i piekła, dotarłam do granic wytrzymałości fizycznej i duchowej. Wraz z córką Napirai wygrałyśmy największą walkę o przetrwanie.

     Czas zmienić klimat. Tę książkę czytałam podczas pobytu w szpitalu, czekając, aż mi oddadzą moją Emilkę do domu. Autorka opowiada swoją historię miłości, ciągłej walki o szacunek i próbę dostosowania się do tamtejszych tradycji. Warto sięgnąć po tę książkę, chociażby po to, aby poznać zwyczaje i kulturę ludu masajskiego i móc porównać z naszą. Wnioski mogą być zaskakujące. 
Moja ocena: 7/10

"Dziecko dla odważnych" - Leszek K. Talko
A więc będziecie mieli dziecko. Gratulacje. A może to przyjaciołom urodzi się dzidziuś? To wspaniale. Myślicie sobie, że jest pięknie. I macie rację. Myślicie sobie, że wasze życie się zmieni? macie rację. Marzycie o życiu jak z obrazka w piśmie ilustrowanym: wy zrelaksowani, a uśmiechnięty maluszek rozkosznie gaworzy? no cóż, to nie do końca prawda. Sądzicie, że wasze życie się nie zmieni? Nic bardziej błędnego. Wasze małżeństwo przewróci się do góry nogami, zaczną się kłopoty w pracy i będziecie zmęczeni tak jak nigdy, i być może jedno z was zwariuje. Myślicie sobie, że to przesada? Ha, żeby to była choć połowa prawdy. „Dziecko dla odważnych” składa się z wcześniej wydanych pozycji: „Dziecko dla początkujących”, „Dziecko dla średnio zaawansowanych” oraz „Dziecko dla profesjonalistów”. W tomie znajduje się także superdodatek „Dziecko dla zawodowców”, zawierający niepublikowane dotąd opowieści.

    Szczerze mówiąc - sięgając po tę książkę spodziewałam się poradnika, jak wychować dziecko lub coś w tym stylu. Oj, jakże się myliłam! Autor - tata opowiada o swoich dzieciach,  ich zachowaniu w bardzo dowcipny sposób. Widać, że ma dystans do siebie jako ojca, jak i do swojego dziecka. Pokazuje nam, że rodzicielstwo ma różne oblicza w dość niezwykły sposób. Przyznam szczerze, że chwilami wręcz rechotałam w głos, wyobrażając sobie opisywane przez autora sytuacje.  A jak już skończyłam czytać, to miałam niedosyt i chciałam więcej. Myślę, że ta pozycja powinna być lekturą obowiązkową dla każdego rodzica. Daje wskazówkę, jak nabrać dystansu do swojego dziecka i rodzicielstwa. Warto czasem się wyluzować i potraktować wiele spraw, że tak się wyrażę "na lajcie". :-) Polecam gorąco.
Moja ocena: 8/10
Dziecko dla odważnych [Leszek Talko]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

poniedziałek, 20 stycznia 2014

"Duchy wokół nas" - Michael Harold Brown


     Nie raz, będąc sami w domu, możemy odczuwać czyjąś obecność. Zwykły śmiertelnik może wtedy poczuć się bardzo nieswojo. Ale to jeszcze nic - gorzej, jak nagle radio włącza się samo, zamknięte drzwi zaczynają trzaskać itp. Wtedy już wiemy, że mamy do czynienia z duchami. I właśnie o tych bytach jest książka Michaela H. Browna "Duchy wokół nas".

       Autor w swojej publikacji przedstawia nam relacje ludzi, którzy mieli do czynienia z duchami - tymi dobrymi, jak i tymi złymi. Często one mają ogromny wpływ na nasze życie. Dobrze jest, jeśli trafimy na dobrego ducha - wtedy nie musimy się tego spotkania bać. Gorzej, jeśli będzie to zły duch. Może on być zagrożeniem dla nas, ale także dla naszych najbliższych. 

    W książce "Duchy wokół nas" autor często powtarza, że musimy wierzyć i oddać się modlitwie. Tylko w ten sposób możemy uchronić się od złego działania duchów. Na potwierdzenie tych słów, pisarz przytacza mnóstwo przykładów ludzi, którzy zetknęli się z innym bytem. Zakończenia tych historii były różne, niektóre naprawdę mogą szokować. 

   "Duchy wokół nas" same w sobie jest dosyć interesującą lekturą. No ale. Bo ale niestety jest. Jak dla mnie zbyt dużo tutaj komentarzy autora, powtarzania w kółko tego samego, do znudzenia. Gdyby tak skrócić tę pozycję do samych relacji osób, które spotkały w swoim życiu duchy, byłaby to o wiele ciekawsza pozycja. Chwilami naprawdę się nudziłam, czytając wywody Browna. Jego komentarze zajmują jakieś 3/4 książki. To dla mnie stanowczo za dużo. 

   Sama tematyka książki jest naprawdę bardzo ciekawa. I to właśnie ona mnie skłoniła do sięgnięcia po nią. Jednak spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Bo wydaje mi się, że brakuje takich pozycji na rynku, które relacjonowałyby, bez zbędnych komentarzy, spotkania z duchami. Wydaje mi się, że to jest naprawdę interesujące zagadnienie dla każdego człowieka. No ale nie otrzymałam tego, czego chciałam. Trudno. Może następna, tego typu pozycja będzie lepszym wyborem. Niemniej myślę, że mimo wszystko warto zaznajomić się z tą książką. 



Tytuł: "Duchy wokół nas"
Autor: Michael Harold Brown
Wydawca: Wydawnictwo M
Rok: 2013
Ocena:  5/10
Duchy wokół nas [Michael H. Brown]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M

wtorek, 23 lipca 2013

"Cena Purpury" - Frank S. Becker


        "Cena purpury" to druga część serii, w której bohaterem jest Flawiusz. W pierwszej części, "Zmierzch orła" poznaliśmy jego dzieciństwo i młodość. Teraz czas na dalsze losy. 

      Flawiusz wkracza w wiek dorosły. Zaczyna szukać swojego miejsca na ziemi. Wszystkie jego kroki i decyzje kierują go w stronę politycki. Od zawsze marzył aby stać się wpływowym politykiem. Jednak czy to jest w życiu najważniejsze? Żona Flawiusza uważa, że nie. Ciągłe zmiany i przeprowadzki nie służą dobrze życiu rodzinnemu. Jednak Aqmat z miłości do męża godzi się podążać za nim. 

          Druga część przygód Flawiusza w głównej mierze poświęcona jest zagrywkom politycznym i walce o władzę. Szczerze mówiąc - czytając tę część męczyłam się jeszcze bardziej niż przy pierwszej. Duża liczba przygód, które przytrafiały się Flawiuszowi aż przytłaczała. Chwilami miałam ochotę odłożyć książkę i nie wracać do niej, bo stała się zwyczajnie nudna. Czytelnik zastanawia się co za 10 kolejnych stron przydarzy się bohaterowi. Zbyt wiele zwrotów akcji. Łatwo się pogubić w natłoku zwrotów akcji. Nie było to miłe.

      Czytając "Cenę purpury" miałam wrażenie, że to jest kopia "Zmierzchu orła". Bardzo podobne tempo akcji. Motyw wędrówki i walki o władzę przeważał w jednej i drugiej części. Ciągłe przeprowadzki z miejsca na miejsce, gierki polityczne po dłuższym czasie potrafiły wkurzyć. Mam nadzieję, że autor zakończył cykl o Flawiuszu. Bo już druga część to było zbyt wiele.

        Niestety muszę przyznać, że w książce "Cena purpury" widzę więcej minusów niż plusów. Męczyłam się czytając tę książkę. Jednak muszę przyznać, że Frank S. Becker bardzo dokładnie i obrazowo opisał świat przedstawiony. Dzięki opisom możemy wyobrazić sobie czasy, w których toczyła się akcja powieści. Wszyscy, którzy są miłośnikami czasów Cesarstwa Rzymskiego powinni sięgnąć po tę powieść. Ja osobiście jestem zawiedziona.

Czy polecam? Niestety nie.


Tytuł: "Cena Purpury"
Autor: Frank S. Becker
Wydawca: Wydawnictwo M
Rok: 2011
Ocena:  5/10

Cena Purpury - CYFROTEKA.PL

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M


sobota, 29 czerwca 2013

"Ania z Szumiących Topoli" -Lucy Maud Montgomery


        Kolejna, już czwarta część z serii "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery nosi tytuł "Ania z Szumiących Topoli". Nasza rudowłosa bohaterka podejmuje się pracy jako kierownik szkoły w Summerside. 

          Ania po skończeniu studiów zaręczyła się w końcu z Gilbertem. Teraz czeka ich trzy lata rozłąki. Młody mężczyzna wyjechał na praktykę, a Ania podjęła pracę w szkole w Summerside. Spodziewała się trzech spokojnych, czarujących lat, które spędzi ze swoimi podopiecznymi. Wynajęła pokój w Szumiących Topolach, gdzie mieszkają dwie wdowy wraz z kobietą Rebeką Dew. Wszystko wydawało się Ani wspaniałe, dopóki nie zaczął się rok szkolny. Okazało się, że w miasteczku Summerside wiedzie prym rodzina Pringle. Jest ich największa liczba i zawsze stają za sobą murem. Ania jest w bardzo złej pozycji, ponieważ jeden z Pringle`ów starał się o tę samą posadę co ona. Rodzina z miejsca znienawidziła czarującą nauczycielkę i robiła wszystko aby utrudnić jej życie. Spotykały ją z ich strony same nieprzyjemności i problemy. Jednak przypadek chciał, aby Ania wygrała tę małą wojnę. 

       Ania jest już dorosłą kobietą, która wie czego chce i umie korzystać z życia. Jej czarujący i magnetyczny charakter sprawia, że większość mieszkańców i uczniów ją pokochało. Dziewczyna kilka razy nawet pełniła rolę swatki. Jej urok działał na wszystkich. 

       Czytając tą część serii o Ani, szczerze powiedziawszy, trochę się nudziłam. Jednak mieszkańcy Avonlea i ich przygody bardziej mnie wciągały niż Pringle`owie z Summerside. W książce znajduje się wiele fragmentów listów Ani pisanych do Gilberta. Zabrakło mi trochę odpowiedzi na nie ze strony mężczyzny. Chętnie dowiedziałabym się co u niego słychać i może książka wtedy byłaby dla mnie bardziej "pełna". 

     Stylowi Lucy Maud Montgomery nadal nic nie można zarzucić. Jej język jest prosty i przyjemny z wielką liczbą metafor jak przystało na opowieść o Ani. :) Chyba właśnie te przenośnie mnie zawsze w tej serii tak urzekały. Podziwiałam wyobraźnię i ogrom pięknych słów, których autorka używa w powieściach o Ani. Chciałabym umieć tak pisać.

       Książka "Ania z Szumiących Topoli" nie jest najciekawszą częścią serii, ale warto po nią sięgnąć.


Tytuł: "Ania z Szumiących Topoli"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  5/10



Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytamy Anię" i  "Z półki" 









czwartek, 20 grudnia 2012

"Pamiętnik Księżniczki" -Meg Cabot Seria


   Gdy miałam naście lat, udało mi się dotrzeć do serii o księżniczce Mii, napisanej przez Meg Cabot. Niestety udało mi się przeczytać tylko trzy pierwsze tomy. Ale obiecałam sobie, że kiedyś przeczytam wszystkie. No i w końcu mi się udało. Dopiero po kilkunastu latach, ale obietnicę, którą sobie złożyłam, udało mi się spełnić. Ale chyba nastąpiło to trochę za późno. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię.
   
       Pewnego dnia niezbyt rozgarnięta nastolatka, Mia, która mieszka tylko z matką i kotem (którego nazwała Gruby Louie) w mieszkaniu na poddaszu dowiaduje się, że jest księżniczką małego państwa, leżącego w Europie, Genowia. Jakby tego było mało, poznaje swoją despotyczną i wredną Grandmere. Życie Mii z dnia na dzień zostaje przewrócone do góry nogami. Musi nauczyć się rządzić, bo kiedyś obejmie tron po swoim ojcu, który jest księciem Genowii...

        Krótko mówiąc - ja chyba jestem po prostu za stara, żeby czytać tego typu książki. Czyli dla młodzieży. Mając te naście lat na pewno ta seria by mi się spodobała. Teraz, czytając poszczególne tomy momentami nie mogłam się nadziwić, jakie te nastolatki głupie są :-) Nie, żebym chciała obrażać wszystkie nastolatki, stąpające po ziemi. Piszę to z perspektywy czasu. 

         Nie mogę powiedzieć, książki są napisane łatwym, przystępnym językiem. Szybko się czyta i można powiedzieć,że z przyjemnością. Dla osoby dorosłej to z jednej strony może być doskonały "odmóżdżacz". Nastolatkom na pewno się spodoba. Ciekawa forma pisania pamiętnika przez bohaterkę. I ogólnie nie mogłabym się przyczepić, gdyby nie to,że fabuła (przepraszam za określenie w tym kontekście ;-)) nie powala. No ale nie powinnam się spodziewać Bóg wie czego od książek dla nastolatek! Normalnie przewraca mi się w ...!!

        Podsumowując sympatyczna, momentami pełna humoru seria dla nastolatek, którą czyta się jednym tchem. Dla dorosłych - może być dobrą odskocznią od dnia codziennego, gdzie można się pośmiać, przepraszam za wyrażenie, z naiwności i momentami głupoty bohaterki. :-) Ale mimo wszystko, w ostatnim tomie znalazł się cytat, który przypadł mi do gustu. I w sumie może posłużyć jako pointa: 


"Ale kiedy człowiek dorasta, to traci też przyjaciół - jeśli ma szczęście, to tylko tych niewłaściwych, którzy może nie są tak dobrzy, jak się o nich kiedyś myślało. Jeśli masz szczęście, to uda ci się utrzymać tych, którzy są prawdziwymi przyjaciółmi, tych, którzy zawsze przy tobie trwali... Nawet jeśli tobie się wydawało, że nie trwają."

Tytuł: "Pamiętnik księżniczki"
Autor: Meg Cabot
Wydawca: AMBER
Data: 2000-2009

Moja ocena: 2/5
             5/10



 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez