Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 8/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 kwietnia 2018

BOOK TOUR "Pojedynek" - Marie Rutkoski


Czołem kochani!
        Znowu dawno mnie tu nie było. Ostatnio nie mam weny do pisania recenzji. Nie wiem czy to się zmieni. Ale Ola z bloga Nieuleczalny Książkoholizm poprosiła, abym jednak coś skrobnęła na temat książki "Pojedynek" Marie Rutkoski. Tym bardziej czuję się zobligowana do napisania opinii na jej temat, ponieważ książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour, organizowanej właśnie przez Olę. Miłego czytania!

          Kestrel to córka generała. Należy do bogatej rodziny z przywilejami, niczego jej nie brakuje, nie musi niczym się przejmować. Jest Valorianką - należy do ludu zwycięzców. Arin natomiast jest Herrańczykiem - przegranym. Dlatego też musi służyć Valorianom. Pozornie nic nie łączy tych dwojga. Jednak los sprawia, że ich drogi się krzyżują. I z tego spotkania może wyniknąć wiele złego, ale i też dobrego. Jednak miłość między niewolnikiem a uprzywilejowaną nie jest prosta. Czy Kestrel i Arinowi uda się przezwyciężyć przeszkody i być razem? Przekonajcie się sami.

         Powieść Marie Rutkoski zdecydowanie zasługuje na uwagę. Mamy tutaj walkę o władzę, dworskie intrygi, miłość, na szczęście nie nachalną, gdzie wkoło leje się słodycz i można, za przeproszeniem, rzygać tęczą oraz wyrazistych bohaterów, którzy zapadają w pamięć. Rutkoski stworzyła interesującą i wciągającą powieść, gdzie większość fabuły zajmują intrygi. Jeśli ktoś lubi tego typu motywy, to na pewno będzie usatysfakcjonowany lekturą. 

           Na szczególną uwagę zasługuje kreacja bohaterów. Postać Kestrel ma w sobie to coś. Mimo, że dziewczyna ma wszystko, nie jest zepsutą dzierlatką. Twardo stąpa po ziemi i nie raz pokazuje, że ma twardy charakter. Ale wiecie co jest najdziwniejsze? Mimo, że bardzo cenię takie bohaterki, do Kestrel nie mogę się do końca przekonać. Jest w niej coś, co mi się nie podoba, chociaż sama nie wiem dokładnie co. Może to, że wydaje się być wyniosła. Ale zupełnie mi to nie przeszkadzało podczas lektury. Tak naprawdę wszyscy bohaterowie w powieści są wyraziści i zapadający w pamięć. Każdy z bohaterów ma coś do powiedzenia, wnosi coś ważnego do powieści. 

          Czytając pierwszą część serii "Niezwyciężona" zdajemy sobie sprawę, że autorka poświęciła naprawdę dużo czasu, aby stworzyć świat wykreowany w powieści. Jest on spójny i oryginalny. Ale też okrutny. Mamy podział na panów i niewolników. Bohaterowie snują intrygi, które nie są delikatnymi prztyczkami w nos. Każde knowania mają na celu uzyskanie celu za wszelką cenę. Po trupach do celu, jak to się mówi. I ta maksyma sprawdza tutaj się idealnie. Nawet Kestrel ujawnia swoją bezwzględność. Tego wymaga od niej sytuacja, dziewczyna szybko się przystosowała. To świadczy też o jej silnym charakterze. Ale zbaczamy z tematu. Marie Rutkoski wykreowała świat w odcieniach szarości - ten kolor przychodzi mi na myśl, kiedy wspominam lekturę. Tam nic nie jest ani czarne ani białe. Także zachowanie bohaterów. 

        Teoretycznie powieść "Pojedynek" Marie Rutkoski jest przeznaczony dla młodzieży. Jednak wydaje mi się, że także i dorosły czytelnik znajdzie przyjemność podczas czytania. To nie jest głupia, pełna miłości i dobra opowieść, ale kawał bezwzględnej i dającej (tak, dającej) do myślenia lektura. Ja nie chciałabym żyć w świecie stworzonym przez autorkę, ale ma on coś takiego, że przyciąga do siebie. I na pewno ja sięgnę po kolejną część. Jedyne co psuje mi humor myśląc o tej serii to fakt, iż ostatni tom nie został wydany w naszym kraju. Ubolewam nad tym już teraz. Feerio Young! Wstydź się! Tego nie robi się czytelnikom.
Niemniej powieść polecam ;-)

Tytuł:  "Pojedynek"
Autor: Marie Rutkoski
Wydawca: Feeria Young
Seria: Niezwyciężona
Rok: 2015
Ocena:  8/10


Za przeczytanie książki dziękuję Oli z bloga Nieuleczalny Książkoholizm.
Książka przeczytana w ramach Book Tour


wtorek, 28 lutego 2017

BOOK TOUR: "Co mnie zmieniło na zawsze" - Amber Smith


Cześć, dziś kolejna książka, przeczytana w ramach Book Tour. Organizatorką jest autorka bloga "Wyznania uzależnionej od..książek"
     Eden jest zwykłą nastolatką. Nie należy do osób przebojowych. Ale wystarcza jej to co ma. Jest cichą, skromną i spokojną dziewczyną, która nie wymaga zbyt wiele. Do czasu. Jedno zdarzenie, tragedia sprawia, że Eden zmienia się całkowicie. Osoba, której ufała bezgranicznie krzywdzi ją w najohydniejszy sposób. Najlepszy przyjaciel jej brata zgwałcił ją. Eden nie potrafi sobie z tym poradzić, jednocześnie nie może nikomu powiedzieć o tym co się stało. To sprawia, że dziewczyna coraz bardziej niszczy siebie....
        Amber Smith poruszyła bardzo trudny temat. Temat, który dotyka wiele dziewczyn. Ciężko po takim wydarzeniu dojść do siebie. A jeszcze ciężej wyjawić, że zostało się zgwałconym. Często ofiary gwałtu są zdane na siebie. Strach przed wyjawieniem prawdy, przed tym co inni będą mówić na ten temat. A poza tym strach przed samym sprawcą. Bo to przecież on też może swoją ofiarę zastraszyć. Tego właśnie doświadczyła Eden. I tutaj możemy obserwować, jak taka trauma może zniszczyć życie bardzo młodej osobie. Destrukcja. To słowo ciągle mi się nasuwało podczas czytania tej powieści. Eden nie widzi żadnego rozwiązania i jedyne co może zrobić, to spróbować zatracić się, traktując swoje ciało jak nic nie znaczące naczynie.
    To, jak Amber Smith przedstawiła nam Eden skłania do myślenia. Jak łatwo jedno wydarzenie może zmienić człowieka. Eden z wrażliwej i spokojnej dziewczyny zamienia się totalnie zbuntowaną osobę, dla której nie liczy się to co czują inni. To jest jej tarcza, jej sposób aby zapomnieć o tym co ją spotkało. Jednak to tylko pogłębia jej nienawiść do samej siebie i sprawia, że stacza się na samo dno.
     Najsmutniejsze w tej całej historii jest to, że Eden nie ma w nikim oparcia. Nikt wśród jej najbliższych nie zdaje sobie sprawy, jaka tragedia spotkała dziewczynę. I jeszcze gorszy jest fakt, że bardzo często taka sytuacja ma miejsce w prawdziwym życiu. Amber Smith pokazuje nam, jak ważne jest oparcie ze strony najbliższych. Jedna osoba, która jest w stanie dotrzeć do pokrzywdzonej może pomóc podnieść się po tragedii. 
    "Co mnie zmieniło na zawsze" nie jest łatwą książką, ale jakże ważną. Zwraca naszą uwagę na poważny problem, jakim jest gwałt i fakt jakże często ofiary muszą zmagać się z tą tragedią same. I tylko drugi człowiek może pomóc nam podnieść się po takiej krzywdzie. Jednak po czymś takim nic już nie będzie takie samo.



Tytuł:  "Co mnie zmieniło na zawsze"
Autor: Amber Smith
Wydawca: Feeria Young
Rok: 2016
Ocena:  8/10

Co mnie zmieniło na zawsze [Amber Smith]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



poniedziałek, 20 lutego 2017

BOOK TOUR: "Podarunek" - Cecelia Ahern


 Cześć. Dziś mam dla Was kolejną książkę, przeczytaną w ramach Book Tour. A co, trochę się tego nazbierało, na pewno będą jeszcze dwie tego typu recenzje. Powieść Cecelii Ahern mogłam przeczytać dzięki autorce bloga Recenzja Pisana Emocjami 
    Lou ma wszystko. Dobrze płatną posadę w korporacji, piękny dom, rodzinę i cudowne dziecko. Jednak zupełnie nie dostrzega i nie docenia tego, co ma. Rodzinę traktuje jak zło konieczne. To praca jest dla niego całym życiem. Nic innego się nie liczy. Żyje tylko dla firmy, z rodziną najchętniej zerwałby cały kontakt.
   Pewnego dnia idąc, jak zawsze bardzo wcześnie do pracy, zauważa bezdomnego Gabe`a, który koczuje pod jego biurem. Ich losy splatają się ze sobą. Lou pod wpływem impulsu załatwia Gabe`owi pracę w swojej firmie. Po pewnym czasie zauważa, że bezdomny potrafi...być w dwóch miejscach jednocześnie. Ileż Lou dałby, aby posiadać tą umiejętność....
    Na początku kilka słów o bohaterach. Tak naprawdę najważniejszymi są Lou i Gabe. Obie postacie są ciekawie nakreślone. Oj, jak ja nie cierpiałam Lou. Od samego początku. Jego arogancja i ignorowanie innych sprawiały, że miałam ochotę walnąć go porządnie w łeb. Dlatego też z przyjemnością śledziłam przemianę głównego bohatera. Z zadufanego pracoholika zmienił się w troskliwego męża i ojca. Gabe natomiast jest bardzo tajemniczą postacią. I tak naprawdę do końca nie wiemy, kim on jest. Przypuszczam, że miał za zadanie poprowadzić Lou, aby ten zrozumiał co jest tak naprawdę najważniejsze w życiu. 
    Co tu dużo mówić, ta powieść jest cudowna. Cudowna a zarazem bardzo smutna. Autorka pokazuje nam, jak łatwo można się zatracić w pracy i przestać zauważać rzeczy, które są tak naprawdę najważniejsze w naszym życiu. Dodatkowo uświadamia nam, że tak naprawdę nie wiemy ile czasu nam zostało. I warto wykorzystać każdą chwilę, jaką ofiaruje nam los. 
    Nie pałam do Ceceli Ahern jakąś wielką miłością. Jej bestseller "P.S. Kocham Cię" nie porwał mnie specjalnie, czytałam ją bardzo dawno temu i tak naprawdę niewiele pamiętam z lektury. Jednak "Podarunek" to już coś innego. Ta powieść sprawia, że musimy po odłożeniu książki zastanowić się nad naszym życiem, a nawet przewartościować je. "Podarunek" zapada w pamięć. A dzięki tej historii przekonałam się do autorki i pewnie sięgnę po inne powieści Cecelii Ahern.


Tytuł:  "Podarunek"
Autor: Cecelia Ahern
Wydawca: Akurat
Rok: 2016
Ocena:  8/10 


Podarunek [Cecelia Ahern]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




poniedziałek, 16 stycznia 2017

"Siedem życzeń" - Opracowanie zbiorowe


    Witam ponownie w Nowym roku. Dziś zaprezentuję Wam zbiór opowiadań w świątecznym klimacie. Zdaję sobie sprawę, że już dawno jest po świętach, ale co tam. Warto zwrócić uwagę na ten zbiór, zwłaszcza w okresie (po)świątecznym. To tak naprawdę nie będzie typowa recenzja. Nie będę tutaj streszczać opowiadań, bo to się mija z celem. Będzie krótko i treściwie.
       Siedem opowiadań, siedem historii, siedem życzeń. Jeden pensjonat, do którego wszystkie drogi naszych bohaterów prowadzą. Niby nic tych wszystkich osób nie łączy. A jednak. Los bywa przewrotny i zaskakujący. Potrafi płatać nam figle. Na dodatek mamy Wigilę. A wtedy to nawet cuda się dzieją....
     Ten zbiór opowiadań jest idealny na czas świąt! Cudowne, ciepłe, magiczne - no idealne! Tak, proszę państwa, spędziłam bardzo, bardzo miłe chwile przy tej lekturze. Przeniosła mnie ona znowu w ten magiczny czas. Czego dowiemy się z kart tej książki? Ano tego, że w święta cuda się zdarzają. I warto w tym szczególnym czasie zostawić za sobą smutki, żale i złości. Warto dać sobie kolejną szansę. Bo życie jeszcze może nas zaskoczyć. 
     Powtórzę po raz kolejny - warto sięgnąć po ten zbiór opowiadań. Możemy się przekonać. że nie tylko zagraniczni pisarze piszą pięknie. Tak to jest, że cudze chwalimy, a swego nie znamy. I wiele tracimy. Ta książka jest tego przykładem. Polecam wam gorąco. A ja idę do lektury "Cichej 5". :-)




Tytuł:  "Siedem życzeń"
Autor: Opracowanie zbiorowe
Wydawca: Filia
Rok wydania: 2015
Ocena:  8/10 

sobota, 14 stycznia 2017

BOOK TOUR: "November 9" - Coleen Hoover


            No cześć! Dawno nie było tutaj książki w ramach akcji Book Tour prawda? :D Ostatnio w sumie czytam głównie te książki, ponieważ co chwilę jakąś otrzymuję. Jako, że raczej nie współpracuję z wydawnictwami, to mój jedyny sposób na czytanie w miarę nowych książek. Tak, do tej pory miałam taką możliwość dzięki mojej miejscowej bibliotece, niestety w tym roku już tak różowo nie będzie. Biblioteka nie ma funduszy, więc obawiam się, że odbije się to także na zakupach książkowych. Szkoda. Ale jakoś sobie radzić muszę. Od czasu do czasu pewnie jakąś książkową nowość kupię, ale to igła w stogu siana pośród książek, które chciałabym mieć. Trudno. Ale dość użalania się. 
    Książkę "November 9" mogłam przeczytać dzięki autorce bloga Miejsce dla słów. Bardzo się cieszę, że miałam taką możliwość. To moje pierwsze spotkanie z Coleen Hoover, ale na pewno nie ostatnie. 
       Chyba jakieś przeznaczenie sprawiło, że Fallon i Ben spotkali się w TYM konkretnym dniu, czyli 9 listopada. Dla dziewczyny ta data jest szczególna. To wtedy jej życie zmieniło się o 180 stopni. Z pewnej siebie dziewczyny, przed którą kariera stoi otworem stała się zakompleksioną nastolatką. Tragedia, która ją spotkała odbiła na niej szczególne piętno. Jednak może dzięki Benowi uda się przebić skorupę. Może ten chłopak uratuje ją od zguby?
   Spotkanie Bena i Fallon nie należy do zwyczajnych. Bo któż zdecydowałby się podawać za chłopaka dziewczyny, którą pierwszy raz na oczy widział? Cóż, Ben nie mógł przejść obojętnie przed faktem, że własny ojciec Fallon traktuje ją w tak okrutny sposób. Ta decyzja sprawia, że życie obojga się zmienia. Tylko co zrobić, skoro dziewczyna wyjeżdża na drugi koniec kraju? I z tego, okazuje się jest wyjście. Ben i Fallon przyrzekają sobie, że przez pięć lat, co roku dzień 9 listopada będzie należał tylko do nich.
      Fabuła wydaje się znajoma prawda? Pierwsza myśl, kiedy przeczytałam blurba z tyłu książki to "przecież kopia książki Dawida Nichollsa"! Oj, myliłam się i to bardzo! Ta powieść mnie zaskoczyła. Spodziewałam się zwykłej miłości, której największą przeszkodą jest odległość. Tutaj też bardziej się mylić nie mogłam. Coleen Hoover faktycznie ma to coś. Potrafi zaczarować czytelnika, uśpić jego czujność, sprawić, że jest pewny co się będzie dalej działo. Aż tu nagle BUM! Że co?! Ale jak to!? Takie myśli towarzyszyły mi podczas lektury. I to prawda, trudno się od niej oderwać. Na początku miałam problemy z wciągnięciem się w historię, ale potem już poszło. I skończyłam książkę w jeden wieczór!
        Ben i Fallon są bardzo ciekawie skonstruowanymi postaciami. Chociaż chwilami zachowanie dziewczyny mnie irytowało. Te jej niezdecydowanie było wkurzające. Ale ten wiek tak już ma. :-) Ben... Ben to już zupełnie inna para kaloszy. Idealna postać męskiego bohatera według mnie. Jedyne co mogę mu zarzucić to fakt, że zataił prawdę przed Fallon. Chociaż doskonale  rozumiem, dlaczego to zrobił. 
    Nie będę się rozpisywać na temat tej powieści. Warto po nią sięgnąć. Nie będziecie żałować. Przynajmniej w moim odczuciu. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Gdyby nie akcja Book Tour, to pewnie tej powieści bym nie ruszyła, a do Coleen Hoover jeszcze długo bym się przekonywała. A teraz coś czuję, że niedługo ponownie sięgnę po jakąś jej książkę. Nawet z czystej ciekawości. Żeby sprawdzić czy jej inne powieści są też dobre.


Tytuł:  "November 9"
Autor: Coolen Hoover
Wydawca: Otwarte
Ocena:  8/10 



środa, 4 stycznia 2017

BOOK TOUR: "Uratuj mnie" - Anna Bellon


        Święta, święta, Nowy Rok i już po. Jak ten czas leci prawda? Jak szalony. Dlatego też ciągle zalegam z jakimiś recenzjami. Postaram się szybko nadrobić je, ale nie obiecuję ;-) Dziś mam dla Was recenzję kolejnej książki, przeczytanej w ramach akcji Book Tour. Tym razem organizatorką jest autorka bloga Zaczytana Wiedźma. I wiecie co? Bardzo się cieszę, że zgłosiłam się do tego book touru. Bo w innym przypadku nie wiem czy kiedykolwiek sięgnęłabym po tę powieść. 
      Maia Hamilton kilka lat temu w wypadku straciła ukochanego brata. Od tego czasu jest wrakiem człowieka. Czuje się pusta w środku. Odgrodziła się totalnie od przyjaciół. Nikt i nic nie jest w stanie do niej dotrzeć. Dziewczyna totalnie zatraciła się w swoim bólu. Zbudowała wokół siebie wielki mur. I chyba nikt nie umie jej wyciągnąć z tego marazmu. 
          Kyler Seymour też ma swoje demony. Żadnego miejsca nie może nazwać domem. Ze względu na częste przeprowadzki, nigdzie nie może zagrzać miejsca. Boi się z kimś zaprzyjaźnić, bo wie, że za kilka miesięcy ojciec może ponownie oznajmić, że się przenoszą. Między innymi dlatego chłopak stacza się na same dno. I tylko pomoc bliskiego przyjaciela i zarazem kuzyna, pozwala mu się podnieść. Teraz chce zacząć nowe życie w Pittsburghu, mieście Stalowych Mostów. 
     To tutaj właśnie, w nowej szkole, przez przypadek Kyler poznaje Maię. Postanawia się z nią zaprzyjaźnić, mimo że ona zdaje się tego wcale nie chcieć. Odtrąca go przy każdej okazji. Jednak Seymour zdaje sobie sprawę z tego, że oboje są do siebie podobni. I nie ma zamiaru tak szybko odpuścić.
     Postacie skonstruowane przez autorkę są ciekawe. Co prawda trzeba brać poprawkę, że są to nastolatki i tak trzeba ich traktować. Co nie zmienia faktu, że momentami ich odzywki były co najmniej dziwaczne, ale też zarazem śmieszne. Tylko, że jeśli coś śmieszy na początku, im częściej to występuje, tym bardziej irytujące było. I to mi trochę przeszkadzało w odbiorze książki. No ale może się czepiam. W każdym razie i Maia i Kyler są wyrazistymi postaciami. Co do reszty pobocznych bohaterów, zbyt wiele się o nich nie dowiadujemy. Autorka rzuca nam tylko strzępy informacji na temat Olliego, Milesa, Charliego, jednak to wystarczy, żeby wzbudzić ciekawość w czytelniku. 
     Czytając powieść, od razu widać czym pasjonuje się Anna Belon. Hokej, muzyka rockowa, fascynacja USA. Powiem szczerze, że są one oryginalne. Trzeba oddać, że autorka zaciekawiła mnie do tego stopnia miejscowościami wymienianymi w "Uratuj mnie", że aż musiałam o nich trochę poczytać. I teraz doskonale rozumiem, skąd to się bierze. Aż sama chciałabym odwiedzić kiedyś Pittsburgh i Allbuquerque - miejsca dotąd mi nieznane. 
     Biorąc do ręki "Uratuj mnie" miałam mieszane uczucia. To nie jest literatura, po jaką sięgam. No ale teraz zdecydowanie nie żałuję. Przyznam się szczerze, że większość tej powieści przeczytałam na platformie Wattpad - kiedy szłam do pracy nie mogłam wytrzymać i musiałam wiedzieć jak dalej toczą się losy Mai i Kylera. A że legalnie czytać w pracy nie mogę, musiałam się kamuflować ;-). Zdaję sobie sprawę, że powieść wydana trochę różni się od wersji na Wattpadzie, ale trudno. Coś mi się zdaje, że i tak zakupię tę powieść w wersji książkowej w późniejszym czasie. Bo bardzo przypadła mi do gustu. 
     "Uratuj mnie" to naprawdę udany debiut Ani Bellon. Mimo, że nie jest ona bez wad, tę powieść czyta się szybko i przyjemnie. Z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów i tego jak wspólna pasja i miłość do muzyki przeradza się w coś namacalnego, czym jest zespół. Swoją drogą bardzo podobał mi się ten wątek, chociaż tak po prawdzie zbyt wiele go tutaj nie było. Ale wiem, że to dopiero początek. Tak kochani, jak tylko skończyłam czytać "Uratuj mnie", nic nie mogło mnie powstrzymać przed zajrzeniem do kolejnych części. I tym oto sposobem, w ciągu dwóch (może trochę mniej) tygodni skończyłam całą serię Last Regret, opublikowaną przez autorkę na Wattpadzie! I tylko wam powiem, że kolejne części są o wiele lepsze niż pierwsza! Warto czekać na kolejne części!

Tytuł:  "Uratuj mnie"
Autor: Anna Bellon
Seria: Last Regret 1
Wydawca: Znak/ OMGBooks
Rok: 2016
Ocena:  8/10 
Uratuj mnie [Anna Bellon]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



wtorek, 4 października 2016

"Bez mojej zgody" - Jodi Picoult


      Rodzina  Fitzgeraldów na pierwszy rzut oka wygląda na szczęśliwą. Jednak są to tylko pozory. Najstarszy syn Briana i Sary, Jesse ciągle stwarza problemy. Można powiedzieć, że jest czarną owcą rodziny. Do czasu. Kate ma rzadką odmianę białaczki. Najmłodsza Anna urodziła się tylko po to, aby pomóc swojej starszej siostrze przeżyć. Tak właśnie. Od najmłodszych lat Anna oddaje swoje tkanki i narządy Kate. I to wcale nie znaczy, że się na to zgadza.
      Pewnego dnia, kiedy Kate ma kolejny nawrót choroby, kurier dostarcza Sarze pozwanie do sądu.. od swojej własnej córki Anny. Dziewczyna żąda prawa do decydowania o swoim ciele. Nie może cieszyć się życie, ponieważ musi czuwać przy starszej siostrze na wypadek gdyby ta miała nawrót choroby i potrzebna byłaby krew, tkanka, szpik a w końcu jakaś część ciała. Anna nie może uprawiać ukochanego sportu, wyjeżdżać na wakacje. Poświęca wszystko Kate. W końcu po to się urodziła...Ale w końcu mówi dość. Ta decyzja wywraca do góry nogami całe życie rodziny.
         Powieść ma kilku narratorów. Dzięki temu poznajemy historię z różnych perspektyw i wiemy, czym dlaczego bohaterowie powieści podejmują takie a nie inne decyzje. I mimo tego, że wiem iż Sara kocha obie swoje córki, nie potrafię obdarzyć ją sympatią. Nie potrafię postawić się na jej miejscu, a zarazem nie mieści mi się w głowie fakt, iż można poświęcić dziecko dla ratowania drugiego. Że jedna córka jest ważniejsza drugiej. Z drugiej strony nie wiem, jak postąpiłabym na jej miejscu, żeby ratować swoje dziecko. Jednak mam wrażenie, mimo zapewnień Sary, iż kobieta całą swą miłość przelała na chorą Kate, a Jesse i Anna się nie liczą.

 "- Mamusiu - woła do mnie przez łzy.  - Boli! Siadam na łóżku i biorę ją w ramiona. - Wiem.  - Zostaniesz tutaj ze mną? Potrząsam głową. - Kate źle się czuje. Muszę do niej wrócić. Anna mi się wyrywa. - Ale ja też jestem w szpitalu! - mówi. - Ja też!"

       Na uwagę zasługuje też postać Campbella Alexandra. Widać na kartach powieści, jaka zachodzi w nim przemiana. Z cynicznego i bezwzględnego prawnika, zaczyna przeistaczać się w człowieka walczącego i bliską osobę. Ogólnie Jodi Picoult, z tego co zaobserwowałam, jest mistrzynią w kreowaniu ciekawych i niejednoznacznych postaci. I to się ceni. 
     Powieść "Bez mojej zgody", oprócz walki o prawo do podejmowania decyzji porusza także inne kwestie. Autorka pokazuje nam, że los bywa przewrotny i czasami coś, na czym zależy nam tak bardzo w pewnej chwili przestaje mieć znaczenie. Że nasze starania tak naprawdę nie mają sensu, z perspektywy tego, co jest nam pisane. Więcej nic nie dodam, bo nie chciałabym zbyt wiele zdradzić.
     Jodi Picoult wywołała we mnie różne skrajne emocje. Zwłaszcza zakończenie powieści wbiło mnie wręcz w fotel. Nie tego się spodziewałam. Wręcz płakałam z bezsilności, że to wszystko skończyło się tak... niespodziewanie.  Pewnie stali czytelnicy autorki są przyzwyczajeni (przynajmniej tak przypuszczam) do takich zwrotów akcji, ale ja niestety nie. To moja druga powieść, która wyszła spod jej pióra.
    Mimo tego, że zakończenie wycisnęło łzy z moich oczu, muszę napisać, że sam temat walki o swoje prawa został potraktowany tak trochę po macoszemu. Niby to jest główny wątek powieści, jednak według mnie brakuje temu wszystkiemu większego realizmu. Zachowanie Sary względem Anny momentami wydaje mi się sztuczne. Najpierw krzyczy na córkę, a za chwilę tuli ją i mówi jak bardzo ją kocha, chociaż jest wściekła. Coś mi tutaj ciągle nie grało. Na szczęście inne wątki są naprawdę dobrze prowadzone.
    Podsumowując "Bez mojej zgody"  to naprawdę warta uwagi lektura, która poruszy nie raz i da do myślenia. Kończąc powieść nie da się nie postawić w sytuacji bohaterów i zastanowić, co my byśmy zrobili na miejscu Sary czy też Briana. Jednak odpowiedź na to pytanie wcale nie jest łatwa. I oby nikt nie musiał tego robić.

Tytuł:  "Bez mojej zgody"
Autor:  Jodi Picoult
Wydawca: Prószyński i S-ka
Rok: 2009
Ocena:  8/10 




poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Zaklęci w czasie" - Audrey Niffenegger


    Stali bywalcy mojego bloga wiedzą doskonale, że nieczęsto sięgam po powieści, gdzie głównym tematem jest romans, tudzież uczucie między dwojgiem bohaterów. Jednak wszystko wskazuje, że niedługo powinno się to zmienić. Dlaczego? Ponieważ wśród sterty badziewnych erotyków i harlekinów - bo takie książki głównie kojarzą mi się z romansem - można znaleźć prawdziwe perełki, które dają do myślenia i wyciskają morze łez. Między innymi taką książką jest "Zaklęci w czasie" Audrey Nifenegger.
     Co byś zrobiła, gdyby Twój mąż znikał znienacka? Dosłownie - przepadał gdzieś, zostawiając po sobie tylko kupkę ubrań? Potrafiłabyś to wyjaśnić, wybaczyć, wytrzymać? Clary musi. Ponieważ jej mąż Henry podróżuje w czasie. Znika w najmniej spodziewanym momencie, pojawiając się na przykład 20 lat do tyłu, w miejscu, gdzie jej 6 letnia wersja bawi się na polance. Dziwne? Niestety prawdziwe.
     Henry z wyglądu jest zwykłym mężczyzną. Jednak budowa jego genów różni się znacząco od innych ludzi. Ta niewidzialna, minimalna zmiana w genotypie sprawia, że Henry może podróżować w czasie. Niestety - nie umie tego kontrolować. Głównie przenosi się w przeszłość. Czasem jego nieobecność trwa kilka godzin, czasem kilka dni a nawet tygodni. A kiedy wraca, stara się wieść w miarę normalne życie u boku swojej żony Clary. Czy to możliwe w ogóle?
       "Zaklęci w czasie" jest powieścią, obok której nie da się przejść obojętnie. Powiem szczerze, że przez pierwszych kilkanaście rozdziałów nudziłam się i zastanawiałam czy nie darować sobie tej historii. Jednak coś mi kazało czytać dalej. I dobrze się stało, bo im dalej tym było lepiej. A potem przepadłam totalnie. I nie żałuję ani chwili spędzonej przy tej książce. Chociaż przyznam się, że czytanie jej zajęło mi bardzo dużo czasu - ponad miesiąc.
     Narracja w powieści prowadzona jest z dwóch perspektyw - Henry`ego i Clary. Jest to bardzo dobry zabieg, ponieważ czytelnik dzięki temu ma możliwość zobaczenia pewnych zdarzeń z dwóch perspektyw. Przez co książka jest bardziej zrozumiała. Powiem szczerze, że na początku nie mogłam ogarnąć tych przeskoków w czasie. Na jednej stronie Henry ma 8 lat, a już na następnej 39. Na jednej stronie sześcioletnia Clary bawi się na polu, a za kolejnych kilka ma dwadzieścia lat. Trochę mnie to wyrzucało z transu i traciłam chwilami przyjemność z czytania. Jednak im dalej, tym bardziej taki zabieg był dla mnie bardziej zrozumiały. Niby niespójne wydarzenia, nagle się zazębiały z innymi i wszystko stawało się jasne.
     Na koniec kilka słów na temat bohaterów. Cóż, przyznam szczerze że dwudziestokilkuletnia wersja Henry`ego niezbyt przypadła mi do gustu. W sumie Clary też za nią nie przepadała. Pod tym względem obie jesteśmy zgodne że trzydziestodziewięcioletni Henry to jest ten, którego można kochać i podziwiać. Tak, dobrze czytacie  - jego "choroba" nie jest łatwa, czasami wręcz takie podróże w czasie są niebezpieczne. Wyobraźcie sobie, jak on musi się czuć, znikając nagle. I to w momencie, kiedy tego nie chce. Ale niestety musi. Ta niemoc chyba każdego by wkurzała.
     Clary, moim zdaniem, chwilami jest zbyt wyidealizowana i cudowna. Tak cierpliwie znosi zniknięcia męża. Ale do czasu. Widać, jak w niej narasta też frustracja i niemoc. To sprawiło, że bardziej ją polubiłam i się przekonałam do niej. To naprawdę fajnie skonstruowana postać kobieca.
     "Zaklęci w czasie" to nie jest zwykły romans, jakich wiele. Naprawdę warto sięgnąć po tę powieść. Możecie liczyć na to, że będziecie razem z bohaterami się cieszyć, radować, ale też smucić. Powiedziałabym, że nawet i zapłaczecie z nimi. Tak, zdecydowanie ta historia wzbudza wiele skrajnych emocji. I to jest właśnie najpiękniejsze.
     Audrey Niffenegger stworzyła przecudowną opowieść o miłości, która nie jest łatwa, ale na pewno prawdziwa. Pełna poświęcenia i niebywałej cierpliwości. Bo jaka kobieta przeżyłaby tyle lat z człowiekiem, który znika w najmniej oczekiwanym momencie? Dlatego podziwiam Clary. I cieszę się, że mogłam przeczytać tak niecodzienną i oryginalną powieść. Polecam!
    Na koniec dodam, że jest to jedna z najpiękniejszych historii o miłości, jakie zdarzyło mi się czytać.

Tytuł:  "Zaklęci w czasie"
Autor: Audrey Niffenegger
Wydawca:  Nowa Proza
Rok: 2009
Ocena:  8/10

czwartek, 10 marca 2016

"Srebrzyste wizje" - Anne Bishop


   Nie wiem czy wiecie, ale Anne Bishop należy do moich ulubionych autorów. Tak, przeczytałam wszystkie części serii INNI, jednak do tej pory nie popełniłam żadnej recenzji, za co przepraszam :-). Zapewne za jakiś czas ponownie sięgnę po pierwsze części, więc postaram się wtedy skrobnąć coś na ich temat. Ale możecie się spodziewać samych pozytywów, ponieważ seria o Meg Corbyn skradła moje serce.
       Cassandra sangue zostały uwolnione przez Innych. Jednak to jest dopiero początek żmudnej walki o przetrwanie wieszczek krwi. Kobiety mają problem z przystosowaniem się do życia wśród tylu bodźców. Meg Corbyn, nazywana Pionierką, postanawia pomóc tym dziewczynom, tworząc tzw. "Przewodnik wieszczek krwi". Jednak to nie jest jedyny problem z jakim muszą borykać się Inni. Grupa Ludzie Przede i Nade Wszystko ma coraz więcej zwolenników. Coraz częściej występują przeciwko dzieciom Namid. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jakie to może mieć dla nich konsekwencje.
      Trzeci tom serii o Innych jest tak samo wciągający, jak poprzednie. Kocham tą serię miłością bezgraniczną i chyba nic tego nie zmieni. Tutaj żaden z trzech tomów nie jest zły, ale jednocześnie nie potrafię wybrać tego najlepszego. Nie mogę się doczekać kolejnej części, która już niebawem ukaże się za granicą. Mam nadzieję, że Wydawnictwo Initium nie będzie nam kazało długo czekać na wydanie jej u nas.
        Powieści Anne Bishop mają dla mnie w sobie jakąś magię, która mnie przyciąga. Ta kobieta tak pisze, że trudno się oderwać od czytania. Wydarzenia pochłaniają czytelnika do reszty. I tak samo jest w przypadku "Srebrzystych wizji". Uwielbiam Simona Wilczą Straż, Nathana Wilczą Straż i Vlada (wampira). Tak, dobrze czytacie -  w powieści występują także wampiry. :-) Jednak nie są  one takie przyjemne i cudowne w obyciu jak Edward ze "Zmierzchu". To są drapieżnicy, którzy jeśli tylko popełnisz błąd wyssą z Ciebie całą krew, a potem porzucą gdzieś truchło.
      Świat wykreowany przez Anne Bishop jest oryginalny i wspaniały. Tutaj człowiek traktowany jest jak zwierzyna, a nie jako ostatnia część w łańcuchu pokarmowym. Powiedziałabym, że raczej jako pierwsza. Dla dzieci Namid ludzie są po prostu zwierzyną, której zdarzy się pomyśleć. Tak, zdarzy. Dopiero pojawienie się Meg Corbyn na Dziedzińcu zmienia nastawienie Innych do człowieka.
     Oprócz Wampirów, Wilkołaków, Wron, przybierających ludzką postać w powieściach Anne Bishop natkniemy się na inne, bardzo oryginalne stworzenia Namid. Autorka tchnęła nowe życie w oklepane już motywy, jakimi są wampiry i wilkołaki. Świat przedstawiony jest dopracowany w każdym szczególe. Mnogość wątków w powieści nie przytłacza, wręcz przeciwnie. Każdy z bohaterów "Srebrzystych wizji" jest oryginalny i jedyny w swoim rodzaju, zapadają oni w pamięć.
     I znowu mi wyszła bardzo chaotyczna recenzja. Przepraszam, ale niestety chyba już tak mam z książkami, które kocham. Na koniec małe podsumowanie. "Srebrzyste wizje"  to kawał dobrego urban fantasy. Podobnie jest z poprzednimi częściami serii Inni. Ja na pewno będę często wracać do tych powieści. Jeśli uwielbiacie fantasy, a urban fantasy was intryguje, to zacznijcie od powieści Anne Bishop :-)

Polecam z całego serca!
I te cudowne okładki.... <3 nbsp="" p="">


Tytuł:  "Srebrzyste wizje"
Autor: Anne Bishop
Wydawca: Initium
Rok: 2015
Ocena:  8/10

Srebrzyste wizje. Tom 3. Inni  [Anne Bishop]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 28 lutego 2016

"Będziesz tam?" - Guillaume Musso



       Zapewne niejeden/niejedna z nas zastanawiała się choć raz w życiu co by było, gdyby można było cofnąć czas. Gdybyśmy mieli możliwość zmienić bieg wydarzeń. Jak by to zmieniło teraźniejszość? Czy może nasza córka by się nie narodziła, nie spotkałabym męża, na mojej drodze nie pojawiliby się Ci wartościowi ludzie, którzy teraz są w moim życiu. Co by było gdyby? Na te pytania próbuje odpowiedzieć nam Guillaume Musso w powieści "Będziesz tam?". Czy tak mogłoby być? Cóż, tego chyba się nie dowiemy, bo podróż do przeszłości raczej jest niemożliwa. Ale...
    Elliott Cooper ma sześćdziesiąt lat. Jest chirurgiem, ma dwudziestoletnią córkę Angie i oddanego przyjaciela Matta. Jego największa miłość Ilena zmarła trzydzieści lat temu. Mężczyzna wyjeżdża na misje do Kambodży. Tam pomaga synowi szamana. Ten zadaje mu dziwne pytanie : Jakie jest jego największe pragnienie. Elliott odpowiada, że chciałby jeszcze raz zobaczyć największą miłość swojego życia. Khmer wręcza mu dziwne, złote pigułki, które umożliwiają podróż w czasie.       Elliott po powrocie do Ameryki, mimo że podchodzi do tego sceptycznie, postanawia zażyć pigułkę. Cofa się trzydzieści lat wstecz. To co się później dzieje wprawia mężczyznę w szok. Ale i też przywraca nadzieję, że może uda się uratować ukochaną.  Jednak nie zdaje sobie sprawy, jak może to wpłynąć na jego teraźniejszość.
      "Będziesz tam?" to nie jest jakaś tam zwykła książka. Nie da się koło niej przejść obojętnie. Jak już po nią sięgniesz to wiedz, że przepadłeś. Klimat i specyficzna forma powieści Guillaume Musso porwą Cię i już nie puszczą. Mnie ten pan zaczarował i zaraz po skończeniu "Będziesz tam?" musiałam, MUSIAŁAM sięgnąć po jego kolejną książkę! Bo one wręcz przyzywają. Niby to jest zwykła powieść obyczajowa z wątkami miłosnymi. Niby tak, ale wiedz, że jest jeszcze drugie dno. Autor stawia ciekawe pytania, na które raczej nie poznamy odpowiedzi. Przedstawia nam swoją odpowiedź na trudne pytania.
     Jestem oczarowana tą powieścią. Jestem oczarowana bohaterami wykreowanymi przez Musso. Elliott ten z przeszłości i teraźniejszości, mimo że to ta sama osoba, ale jednak charaktery różne. Elliott trzydzieści lat młodszy to człowiek ciągle szukający swojej drogi i borykający się ze swoimi duchami z przeszłości. Ta właśnie przeszłość bardzo wpływa na to, jak wygląda jego związek z Ileną. I póki nie upora się z przeszłością, nie ruszy dalej. I właśnie to chce mu pokazać Elliot sześćdziesięcioletni. -  osoba spełniona i pogodzona z przeszłością i tym co ma nadejść. Wizja śmierci sprawia, że mężczyzna czerpie radość z drobnych rzeczy jakimi są spotkania ze swoją dzudziestoletnią córką Angie i długoletnim, najlepszym przyjacielem Mattem.
    Cała fabuła kręci się wokół Elliotta. Poznajemy jego teraźniejsze życie, jak i to co działo się trzydzieści lat wcześniej. Starszy Elliott ma konflikt wewnętrzny. Ciągle nie wie czy może ingerować w przyszłość. Nikt z nas nie wie jak zmiana przeszłości może wpłynąć na kolejne losy. Jeśli uratują Ilenę, wtedy na świecie nie pojawi się jego córka Angie. Elliott szcześćdziesięcioletni stawia swojemu trzydzieści lat młodszemu ja warunek, który może zaważyć na wszystkim. Jak to się wszystko skończy? Czy Ilena zostanie uratowana? Przekonajcie się sami.
    "Będziesz tam?" to piękna książka o wyborach, decyzjach i o tym, jak majstrowanie przeszłością mogłoby wpłynąć na przyszłość/teraźniejszość. Po zakończeniu książki nie zostaje nam nic innego jak zastanowić się co my byśmy zrobili na miejscu Elliotta. Co by było gdyby? Cóż chyba każdy z nas chciałby poznać inne alternatywy swojego życia.

Wszem i wobec przepraszam, za tak chaotyczną recenzję, ale naprawdę trudno mi ubrać w słowa to, co chciałabym Wam przekazać. Ta powieść jest naprawdę godna uwagi. A ja już czytam kolejną powieść Guillaume Musso. Coś czuję, że ten pan trafi na listę ulubionych autorów.
Polecam wszystkim, którzy lubią powieści obyczajowe.

Tytuł:  "Będziesz tam?"
Autor: Guillaume Musso
Wydawca: Albatros
Rok: 2013
Ocena:  8/10

środa, 10 lutego 2016

"Biała róża" - Amy Ewing


    Nie minęło kilka dni odkąd przeczytałam pierwszą część powieści Amy Ewing, a już sięgnęłam po "Białą różę". Wszystko dzięki Wydawnictwu Jaguar i ich konkursie na Facebooku.

   Violet Lasting udało się uciec ze szponów Diuszesy Jeziora. Towarzyszą jej Ash i Raven, przyjaciółka, która jest na skraju załamania. Przed nimi trudne zadanie. Muszą dotrzeć do kręgu Farm, gdzie znajdą schronienie. Jednak to dopiero początek. Violet wydaje się być jedyną nadzieją osób, które zdecydowały się walczyć z arystokracją. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy czym są tak naprawdę Augurie i nie wie jaka moc w niej drzemie. Czy dziewczyna dołączy do ruchu i pomoże w walce z arystokracją?

        "Biała róża" jest zdecydowanie lepsza niż "Klejnot". W pierwszej części akcja momentami się ciągnęła, w drugiej wydarzenia następują po sobie tak, że trudno złapać oddech. Jednak nie jest to przytłaczające. Z zainteresowaniem śledzimy losy bohaterów. Wątki skupiają się głównie na Violet i jej próbie poznania swojej mocy. Na temat tego co się dzieje w Klejnocie po ucieczce dwóch surogatek i towarzysza autorka rzuca tylko luźne informacje. Na sam koniec dostajemy bombę, która zmienia całkowicie sytuację. Aż normalnie żal, że w takim momencie zakończono książkę! Ja chcę więcej!

        W "Białej róży" bohaterowie się zmienili. Ich sytuacja się zmieniła, więc musiało to się odbić na nich samych. Najbardziej widoczne jest to u Violet i Raven. Violet dojrzała, stała się silniejsza i odważniejsza nie tracąc przy tym swojej troski o innych. Dziewczyna chętnie poświęca się dla  dobra swoich najbliższych. Pobyt Raven w Klejnocie zostawił na niej wielkie piętno. Dziewczyna chwilami zdaje się być niespełna rozumu, a za chwilę potrafi wypowiedzieć słowa tak trafne, że rozmówcę wbija w fotel z szoku. Potrafi stwierdzić jakie emocje siedzą w człowieku. To było niesamowite. Mam nadzieję, że jej wątek będzie dalej pociągnięty w kolejnych częściach.

        Myślę, że w przypadku "Białej róży" żaden czytelnik nie może zarzucić, że fabuła została zerżnięta z jakiejś innej książki. Przynajmniej ja się niczego takiego tutaj nie dopatrzyłam. No ale być może jestem nieobiektywna. Ta powieść to ciekawa lektura, ambitna także nie, ale mogę ją zaliczyć do interesujących.

      "Biała róża" zdecydowanie bardziej udała się Amy Ewing. Czyta się ją szybko i z wielkim zainteresowaniem. Trudno było mi się oderwać od niej, ciągle powtarzałam sobie jeszcze jeden rozdział i w ten sposób przeczytałam pół książki. Dawno żadna powieść mnie tak nie wciągnęła, przeważnie czytam kilka dni, a "Białą różę" pochłonęłam w dwa dni. I chcę więcej! Nie mogę doczekać się kolejnej części!


Tytuł:  "Biała róża"
Autor: Amy Ewing
Wydawca: Jaguar
Rok: 2016
Ocena:  8/10
Klejnot 2. Biała Róża [Amy Ewing]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Dziękuję Wydawnictwu Jaguar za udostępnienie książki



wtorek, 26 stycznia 2016

"Klejnot" - Amy Ewing


      Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki, od razu skojarzyła mi się z serią Rywalki. Myślałam, że to jakaś kolejna część. Wpisałam sobie ją na listę i tak miała czekać na kiedyś tam. Jednak Wydawnictwo Jaguar na swoim Fan Page`u ogłosiła konkurs dla blogerów, gdzie była możliwość otrzymania do recenzji książkę "Biała róża", drugiej części "Klejnotu". Postanowiłam wziąć udział. Skoro tak, wypadałoby profilaktycznie sięgnąć po "Klejnot". No i wpadłam.
      Samotne Miasto składa się z pięciu części. W jego centrum znajduje się Klejnot - miejsce, gdzie żyje arystokracja. Jest to najbogatsza dzielnica miasta. Natomiast najbardziej zewnętrzna część nosi nazwę Bagna. Jak sama nazwa może wskazywać, to właśnie tam mieszkają najbiedniejsi. Co może połączyć bogaczów i biedotę? Surogatki. To one są potrzebne arystokracji, aby Ci mogli mieć zdrowe dzieci. Co roku na aukcji najbogatsze kobiety Samotnego Miasta licytują dziewczyny, które będą nosić ich dziecko.
      Jedną z kandydatek na Surogatkę jest Violet Lasting. Co czyni dziewczyny z Bagna tak wyjątkowymi? Posiadają one niezwykłe zdolności zwane Auguriami, za których pomocą mogą zmieniać świat. Tylko one mogą urodzić zdrowe dzieci. Dlatego są tak pożądanym "towarem" - inaczej nazwać tego nie można. Violet została kupiona przez Diuszesę Jeziora. Już na początku orientuje się, że Klejnot to miejsce pełne intryg i tajemnic, gdzie liczy się tylko władza i pieniądze. Rzeczywistość jest brutalna, tutaj Surogatki są tylko własnością arystokracji.
     W wielu recenzjach blogerzy twierdzą, że "Klejnot" to totalna kopia"Igrzysk Śmierci". Podczas czytania jakoś tego nie zauważyłam. Być może dlatego, że jeszcze nie miałam okazji przeczytać trylogii Suzan Collins. Być może dlatego ta książka zwyczajnie mi się spodobała. Nie wiem czy fabuła też jest podobna do "Rywalek" Keiry Cass. Pewnie niedługo będę miała okazję się przekonać. Dzięki temu żadne porównania do innych powieści nie odebrały mi przyjemności czytania. Co tu dużo mówić - wciągnęłam się już od początku. Świat wykreowany przez Amy Ewing zaintrygował mnie. Dziewczyny o niezwykłych zdolnościach, tajemnice, intrygi i walka o władzę - to lubię.
    Dużym atutem powieści są postacie stworzone przez autorkę. Nie ma takiej, która nie utkwiłaby w pamięci. Wszystkie czymś się wyróżniają. Violet, Diuszesa, Lucien, Diuk - można by wymieniać w nieskończoność. Każdy z bohaterów jest ważny w powieści, nie ma postaci zbędnych, nic nie wnoszących. I to też bardzo mi się podobało.
     "Klejnot" nie jest powieścią idealną. Zdecydowanie nie. W powieści jest sporo nieścisłości i niedopowiedzeń. Niby pomysł fajny, ale brakło mi wyjaśnienia, na jakiej podstawie dzielone są Domy arystokracji. Autorka wspomina chyba tylko raz o tym. I to bardzo pobieżnie, wymieniając ich nazwy. Trochę za mało według mnie. Chyba każdy czytelnik z chęcią poznałby historię tych domów.
      Na uwagę zasługuje temat, który porusza Amy Ewing, a mianowicie wolność człowieka. Każdy z nas rodzi się wolnym. Jednak czasem, nie mając żadnego wyboru, ktoś nas pozbawia najważniejszej rzeczy w życiu. Chyba nikt z nas nie chciałby być czyjąś własnością, traktowany jak maskotka, a czasem gorzej jak pies. Tak właśnie czują się te dziewczyny sprzedane arystokratkom praktycznie wbrew swej woli. Nikt ich o zdanie nie pytał czy tego chcą. To jest najbardziej przykre i nieludzkie.  Chyba każdy z nas, kto ma jakąkolwiek godność i dumę, chce być traktowany jak równy z równym. Nie chciałabym znaleźć się na ich miejscu.
       "Klejnot" Amy Ewing to ciekawa lektura na zimne wieczory. Ja spędziłam przy niej bardzo przyjemnie czas. I już dziś mam zamiar przeczytać drugą część. A co! 

Tytuł:  "Klejnot"
Autor: Amy Ewing
Wydawca: Jaguar
Rok: 2015
Ocena:  8/10
Klejnot [Amy Ewing]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 20 stycznia 2016

"Próby ognia" - James Dashner


     Thomas i reszta jego przyjaciół sądzą, że są już bezpieczni. Że najgorsze, co może ich spotkać już za nimi. Niestety szybko się okazuje, że jest to tylko marzenie. DRESZCZ poddaje ich kolejnej próbie - próbie ognia. Chłopcy zostają poinformowani, że są zarażeni wirusem Pożogi. Zmuszeni są przebyć Pogorzelisko i dostać się do gór, gdzie czeka na nich lek na tę chorobę. Jednak to zadanie nie jest proste, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Po drodze czyha na nich wiele niebezpieczeństw, a wśród nich Poparzeńcy, którzy przekroczyli granicę i stracili rozum. A to tylko jeden z wielu kłopotów, jakie mogą ich spotkać...
    Zdecydowanie "Próby ognia" bardziej mi się podobały niż "Więzień labiryntu". W drugiej części autor od pierwszych stron rzuca nas w wir wydarzeń, gdzie przepadłam całkowicie. Natomiast w "Więźniu (...)" musiało minąć kilkadziesiąt stron, żebym mogła wczuć się w klimat i dostroić do akcji ;-). Lubię takie zagrania, naprawdę.
     W końcu! W końcu jakaś fajna bohaterka w tej książce. Teresy nie liczę, bo nie polubiłam jej w ogóle. Ale za to Brenda zyskała u mnie od razu sympatię. O, taką przyjaciółkę mogłabym mieć. Potrafi zadbać o siebie i nie stęka jak Teresa. Drugim bohaterem, który mnie "urzekł" jest Jorge. Szalony wariat w dobrym tego słowa znaczeniu. Rewelacyjnie autorowi wyszły te postacie. Z miejsca zapadły mi w pamięć i chciałabym, aby pojawiały się jak najczęściej.
     Dlaczego, według mnie, "Próby ognia" są lepsze niż "Więzień labiryntu" pokrótce wyjaśniłam, ale to nie jest wszystko. Autor raz po raz nas zaskakuje. Nowe wydarzenia rzucają nam światło na to, co kieruje DRESZCZem, jednak i tak ciągle trudno jest powiedzieć czy ta organizacja jest dobra czy zła. Akcja, jak wspominałam, porywa czytelnika od pierwszych stron i nie wypuszcza do samego końca. Cały czas coś się dzieje, nie sposób się nudzić. Jednak z drugiej strony nie musimy się obawiać, że nadmiar wydarzeń nas przytłoczy. Całość współgra ze sobą idealnie. No nie mam się do czego przyczepić. Oczywiście oprócz Teresy ;-)
      Na koniec kilka słów o filmie na podstawie książki. Wersja kinowa nie dorasta do pięt książce. Jest to nieudolna próba przeniesienia świetnej opowieści na ekran. Być może dlatego, że film oglądałam zaraz po skończeniu książki, bardzo irytowały mnie każe odstępstwa od powieści. I tak wiele wątków, które są istotne u Jamesa Dashnera zostało pominiętych. Szkoda, bo można było zrobić z tego małe arcydzieło z oryginalną fabułą. Krótko mówiąc filmu nie polecam.
    "Próby ognia" to zdecydowanie bardziej udana, co się rzadko zdarza, druga część serii o przygodach streferów. Nie sposób się nudzić przy tej powieści. Teraz już wiem, że ta trylogia musi się znaleźć u mnie na półce. A już niedługo sięgnę po kolejną część. Polecam!
   

Tytuł: "Próby Ognia"
Autor: James Dashner
Wydawca: Papierowy Księżyc
Rok: 2015
Ocena:  8/10



Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytam zekranizowane książki + 52 Książki




poniedziałek, 4 stycznia 2016

"Tajemny ogień" - C.J. Daugherty, C. Rozenfeld


     Chyba wszyscy młodzi książkomaniacy słyszeli o C.J. Daugherty i jej świetnej serii "Dziedzictwo". Teraz miałam okazję przeczytać jej kolejną książkę, napisaną razem z  Cariną Rozenfeld zatytułowaną "Tajemny ogień".
        Sacha Winters nie jest zwykłym francuskim nastolatkiem. Ciąży na nim klątwa, która sprawia, że chłopiec nie może umrzeć wcześniej niż w wieku osiemnastu lat. Do jego urodzin zostało niewiele czasu.
      Taylor Montclair mieszka w Anglii. Jej ulubionym zajęciem jest nauka. Któregoś dnia dziewczyna dostaje napadu złości, w wyniku którego przedmioty zaczynają wybuchać. Taylor dowiaduje się, że nie jest zwykłą dziewczyną. Drzemie w niej Tajemny Ogień. Na dodatek jest jedyną osobą, która może uratować Sachę przed śmiercią.
        Daugherty ponownie serwuje nam przyjemną lekturę, którą pochłania się bardzo szybko. Jednak do "Dziedzictwa" wiele jej brakuje. Nie ma tutaj takiego zaskoczenia i nieprzewidywanych zwrotów akcji, jak w Akademii Cimmerii, ale nie powiem, żebym się nudziła. Nie jest to literatura, którą się kontempluje, ale miło spędziłam przy niej czas.
    Na uwagę zasługują bohaterowie "Tajemnego Ognia". Sacha i Taylor na pierwszy rzut oka to są zupełne przeciwieństwa. On - bezczelny i arogancki nastolatek, któremu na niczym nie zależy. Bo po co ma zależeć skoro za kilka tygodni ma umrzeć prawda? Ale to jest tylko poza. Widać jak martwi się o bezpieczeństwo swojej mamy i siostry. Czuje się zagubiony i nierozumiany. Bo przecież nie na każdym ciąży klątwa. Ona - typowa kujonka, ambitna i spokojna, spędzająca czas z nosem w książkach. Jednak kiedy odkrywa w sobie tajemny ogień ewoluuje w dziewczynę, która chce uratować swojego przyjaciela, nie cofnie się przed niczym, aby to osiągnąć. Co tych dwójkę może połączyć? Wspólne przeznaczenie.
       Powieść napisana jest w trzeciej osobie, ale z dwóch perspektyw - Sachy i Taylor. Bardzo ciekawe założenie. Krótkie rozdziały, prosty i przyjemny język sprawiły, że książkę czyta się szybko. Klimat "Tajemnego ognia" jest wciągający, trudno oderwać się od lektury. Jest to na pewno ciekawa pozycja na te zimowe wieczory. Polecam wszystkim, którzy lubią klimaty fantasy. "Tajemny ogień" to całkiem przyzwoita powieść z gatunku young adult.     



Tytuł: "Tajemny Ogień"
Autor: C.J. Daugherty, C. Rozenfeld
Wydawca: Otwarte
Rok: 2015
Ocena:  8/10
Tajemny ogień [C.J. Daugherty]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



środa, 23 grudnia 2015

"Most marzeń" - Anne Bishop


To już ostatnia część cyklu Efemera, napisanej przez Anne Bishop. Szkoda rozstawać się z bohaterami tego oryginalnego świata.
      Glorianna Belladonna pokonała Zjadacza Świata. Jednak to nie koniec wojny z Mrokiem. Po Efemerze grasują czarownicy, służący Mrocznym Przewodnikom. Kiedy okazuje się, że kilku z nich zagraża Gloriannie, Lee postanawia poświęcić się aby uratować siostrę. Czarownicy mostowego nie szczędzą. Tortury sprawiają, że Lee traci wzrok i zmysły. W związku z czym trafia do azylu dla ludzi umysłowo chorych w mieście Wizji.
    Jednak w Wizji też się źle dzieje - pojawia się Mrok. Szamani, opiekujący się miastem nie wiedzą z czym mają do czynienia i jak to pokonać. Pomóc może im pewien pacjent azylu dla umysłowo chorych.
        No i już po. Skończyłam z Efemerą. Przygoda dobiegła końca. Autorka postawiła kropkę nad i. Powiedziałabym, że wielką kropę, bo "Most marzeń", według mnie, to najlepsza część całego cyklu. Już przy pierwszych tomach wspominałam, że Lee jest chyba jedną z ciekawszych postaci wykreowanych w serii Efemera i ta część to potwierdziła. Jak przy poprzednich tomach wiecznie mi coś nie pasowało w bohaterach, tak tutaj nie mogę się do niczego przyczepić. Lee, Danyal, Zhahar, Kobrah to postacie interesujące i naprawdę wyróżniające się. Zwłaszcza Zhahar zasługuje na uwagę. Jest ona przedstawicielką tajemniczej rasy triad - trzy osoby w jednym, jedna w trzech. Więcej zdradzać nie będę, ale naprawdę ta postać zasługuje na uwagę. Także Danyal wzbudził moją wielką sympatię - bardzo interesujące było śledzić jego próby dowiedzenia się kim jest i gdzie jest jego miejsce w Efemerze.
     W sumie o tej serii chyba już wszystko napisałam. Nie będę się rozwodzić nad językiem, ponieważ wszyscy, którzy uwielbiają Anne Bishop wiedzą o tym, że jest on lekki i przyjemny, przez co książkę się pochłania. Świat Efemery, wykreowany przez nią jest niesamowity i oryginalny, w każdym tomie czymś innym nas zaskakuje. No nudzić się nie można. Po lekturze "Mostu marzeń" stałam się jeszcze większą fanką pani Bishop. I myślę, że kwestia czasu jak sięgnę po kolejną książkę jej autorstwa. Czytając jej powieści czytelnik przenosi się do innego, magicznego świata, z którego trudno się wydostać. Nawet się nie chce. Najlepiej aby ta chwila trwała i trwała... i trwała.. :-) I Wam, drodzy czytelnicy mojego bloga, radzę, abyście także sięgnęli po jakąś powieść Anne Bishop. Ta pani trafiła do ścisłego grona moich ulubionych pisarzy. :-)

Polecam!

Tytuł: "Most marzeń"
Autor: Anne Bishop
Wydawca: Initium
Cykl: Efemera część 3
Rok: 2013
Ocena:  8/10

Most marzeń [Anne Bishop]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

czwartek, 3 grudnia 2015

"Głos" - Anne Bishop


  To nie będzie typowa recenzja.  Raczej określiłabym to opinią. Książka sobie liczy ok. 100 stron, tak więc trudno będzie mi napisać recenzję, nie zdradzając szczegółów.

Opis:
W małej wiosce opodal miasta Wizja ludzie nie znają smutku ani rozpaczy. Ale ta na pozór idylliczna społeczność skrywa okropną tajemnicę. W dzieciństwie Nalah nie rozumiała, dlaczego zawsze gdy jest smutna, rodzice każą jej zanosić ciastka niemej dziewczynce nazywanej Głosem. Wiedziała tylko, że potem smutki znikają. Dopiero kiedy dorosła, odkryła mroczną prawdę, a wtedy zapragnęła uciec z wioski, która stała się dla niej więzieniem. Jednak dopiero po wizycie w Wizji, gdzie trafiła do Świątyni Smutku, pojęła, co musi uczynić, by w pełni odzyskać wolność…


     Ta opowiadanie jest trochę inne, niż wcześniejsze powieści z cyklu Efemera. To Nie znaczy, że jest gorsze. Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. "Głos" praktycznie w żaden sposób nie nawiązuje do poprzednich części cyklu. Raczej jest wprowadzeniem do kolejnej. I to bardzo udanym wprowadzeniem. Przypuszczam, że można by było z tego zrobić oddzielną serię, której początkiem byłoby to opowiadanie. Ale czy moje dywagacje są prawdziwe to się okaże, jak przeczytam "Most marzeń" - ostatnią część serii. 

    Narratorem w opowiadaniu "Głos" jest młoda Nalah, mieszkająca w Wizji. Od malutkiego nauczona jest, że gdy tylko trapią ją jakieś smutki, troski, dziewczyna ma upiec ciasteczko i zanieść  niemej dziewczynie, którą nazywają Głosem. Kiedy dziewczyna zjada ciastko, smutki znikają. Pewnego razu Nalah przypadkiem zwraca uwagę na blizny Głosu. Wtedy zaczyna do niej docierać, że coś jest nie w porządku. 

    Opowiadanie porusza bardzo trudne tematy - czy można poświęcić jedną osobę dla dobra ogółu? Czy szczęśliwe życie większości może być okupione cierpieniem jednej osoby? I dlaczego akurat tej? Co ona zawiniła, że musi przechodzić katusze, aby reszcie żyło się lepiej? Czy to jest sprawiedliwe? Czasami bezduszne i egoistyczne postępowanie ludzi może doprowadzić do tragedii. Tak mogłoby być w przypadku Nalah i Głosu.. 

Krótko mówiąc - gorąco polecam!

“Nazywali ją Głosem, ponieważ go nie miała.”

Tytuł: "Głos"
Autor: Anne Bishop
Wydawca: Initium
Cykl: Efemera część 2.5
Rok: 2013
Ocena:  8/10
Głos [Anne Bishop]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




środa, 21 października 2015

"Sebastian" - Anne Bishop


"Podróżuj bez bagażu"

      W twórczości Anne Bishop zakochałam się za sprawą serii Inni. Kiedy czytałam "Pisane szkarłatem", a potem "Morderstwo wron", obiecałam sobie, że sięgnę po jej inne książki. W serii o Meg Corbyn się po prostu zakochałam. I miałam nadzieję, że inne jej powieści także przypadną mi do gustu. Czy tak było? Opowiem później.
      Tak szczerze mówiąc, trudno mi jest streścić w kilku słowach fabułę książki "Sebastian", a zwłaszcza opisać świat przedstawiony. Jest on dość skomplikowany, ale spróbuję.
       Dawno temu Efemera była w niebezpieczeństwie. Zjadacz Świata chciał ją zniszczyć poprzez pochłonięcie całego Światła. Aby temu zapobiec Efemera została rozbita na małe kawałki zwane krajobrazami. Połączone one były ze sobą za pomocą mostów. Jednak nie są to zwykłe mosty - nie zawsze przeniosą Cię tam gdzie Ty chcesz, mogą Cię przenieść tam gdzie przynależysz. Mosty rezonujące słuchają serca. 
      Zjadacz Światła został pokonany. Nad krajobrazami czuwają Krajobrazczynie - opiekują się swoimi światami. Natomiast mostami opiekują się Mostowi. Jedną z najpotężniejszych Krajobrazczyń jest Belladonna Glorianna. To ona stworzyła krajobraz Gniazda Rozpusty w którym żyje inkub Sebastian. Panuje w nim wieczna noc. I teraz, po kilkuset latach Zjadacz Światła ponownie jest na wolności. Krajobraz, w którym żyje Sebastian jest zagrożony. Inkub będzie musiał stanąć do walki, aby ocalić całą Efemerę. 
     Jestem pod wrażeniem świata, jaki wykreowała Anne Bishop. Jest on naprawdę oryginalny i bardzo dopracowany, w każdym szczególe. Efemera mnie uwiodła, pochłonęła. Chciałabym żyć w takim świecie, gdzie trafiasz w miejsce na jakie zasługujesz, w miejsce które rezonuje z Twoim sercem. Bardzo ciekawa wizja prawda?
      Autorka porusza temat jak odróżnić dobro od zła. Nie, wróć, inaczej. Czy ktoś, kto posiada mroczną stronę, zdarza mu się grzeszyć jest złą osobą? Przecież zło nie może istnieć bez dobra i odwrotnie. Wydaje mi się, że w każdym z nas jest dobro, ale też i pierwiastek zła. Zły człowiek też może mieć w sobie trochę dobra, tylko trzeba je umieć wyłuskać. I o tym mniej więcej jest książka "Sebastian". Ale i nie tylko.
    Czytając powieść, naszło mnie, że autorka, pisząc cykl o Efemerze, wzorowała się chyba na współczesnym świecie. Nie chciałabym zbyt wiele zdradzać, więc napiszę tylko, że tak samo czarodziej walczy o władzę, idąc po trupach do celu, nie zważają nawet na swoją najbliższą rodzinę. Podobnie jak w naszych czasach. 
     "Sebastiana" czyta się szybko i przyjemnie. Od samego początku z zainteresowaniem chłonęłam świat stworzony przez Annę Bishop. Także postacie (może oprócz Sebastiana) są interesującym elementem tej opowieści. Moją wielką sympatię zyskała silna i niezależna Belladonna, którą wprost uwielbiam oraz zabawny inkub Kpiarz, przyjaciel Sebastiana. Lyanna też przechodzi pozytywną przemianę na kartach powieści - z nieśmiałej i zahukanej panny staje się "tygrysicą". Natomiast główny bohater Sebastian jakoś nie przypadł mi do gustu. Sama do końca nie wiem czemu - brakowało mu jakiegoś takiego pierwiastka męskiego, takiego nieokrzesania? ;-) W końcu jest inkubem.
   Na koniec muszę coś Wam wyjaśnić. Jeśli czytaliście opis książki i na jej podstawie kierowaliście się wyborem książki, to możecie się rozczarować. Jeśli spodziewacie się pikantnych szczegółów z sypialni rodem z Greya, to się przeliczycie. Tak, zgodzę się z tym, że powieść jest momentami zmysłowa, ale nie w typowo erotycznym kontekście. Natomiast jeśli chcecie wsiąknąć w świetnie napisaną historię o miłości i walce ze złem, podróżować po jakże interesującym świecie, to gorąco polecam wam "Sebastiana".
      Idę czytać kolejną część serii o Efemerze.


„Niech twoje serce podróżuje bez bagażu, ponieważ to, co ze sobą przyniesiesz, stanie się częścią krajobrazu”.



Tytuł: "Sebastian"
Autor: Anne Bishop
Wydawca: Initium
Cykl: Efemera
Rok: 2012
Ocena:  8/10
Sebastian [Anne Bishop]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

piątek, 27 marca 2015

Mini recenzje III


"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" - J.K. Rowling
Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a będzie to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy... 

     Powrót do dzieciństwa i to bardzo udany. Pamiętam jak siedziałam nad Harrym Potterem do późna w nocy, a potem człowiek w szkole chodził jak śnięty i nie mógł się doczekać, kiedy wróci do domu aby ponownie zanurzyć się w świat magii i czarodziejów. Ta magia nadal trwa, nawet w dorosłym życiu.

Moja ocena: 8/10
Wyzwanie: Z Półki 2014




"Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J.K. Rowling
Tym razem Harry będzie musiał się zmierzyć z tajemniczym potworem z komnaty tajemnic na zamku Hogwart. Otworzyć tę komnatę mógł jedynie prawowity dziedzic Slytherina, a wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności podejrzenie pada na Harry`ego. W dodatku jeden z najbliższych przyjaciół bohatera znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Z tego tomu dowiecie się, jaka była przeszłość Hagrida, jakie sekrety skrywa rodzina Malfoya i kto naprawdę wypuścił potwora.

       Jak każdy wie każda kolejna część o Harrym jest lepsza od poprzedniej. Magia nadal trwa.
Moja ocena: 8/10
Wyzwanie: Z Półki 2014







"Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J.K. Rowling
Z pilnie strzeżonego więzienia ucieka niebezpieczny przestępca. Kim jest? Co go łączy z Harrym? Dlaczego lekcje przepowiadania przyszłości stają się dla bohatera udręką? W trzecim tomie przygód Harry'ego Pottera poznajemy nowego nauczyciela obrony przed czarną magią, oglądamy Hagrida w nowej roli oraz dowiadujemy się więcej o przeszłości profesora Snape'a. Wyprawiamy się również wraz z trzecioklasistami do obfitującego w atrakcje Hogsmeade, jedynej wioski w Anglii zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów.

     Jak dobrze pamiętam, kiedy pierwszy raz czytałam tę część serii, niezbyt przypadła mi do gustu. Uważałam wręcz, że jest najgorsza ze wszystkich. Jednak teraz totalnie zmieniam zdanie! Jest to jedna z najlepszych części o! Do samego końca czytelnik pozostaje w niepewności co się będzie dalej działo.
Moja ocena: 9/10
Wyzwanie: Z Półki 2014




"Podwieczność" - Brodi Ashton
Zeszłej wiosny Nikki Beckett zniknęła w podziemiu zwanym Podwiecznością.
Teraz wróciła do swojego dawnego życia, do rodziny i chłopaka. Ma tylko sześć miesięcy na to, by pożegnać się, nim Podwieczność upomni się o nią – tym razem już na zawsze.
Sześć miesięcy na to, aby znaleźć odkupienie, jeśli ono w ogóle istnieje.


    Bardzo ciekawa interpretacja mitu o Persefonie. Wciąga od pierwszych stron, ale im dalej w las tym ciut gorzej. Ale mimo wszystko miło spędziłam przy niej czas i chętnie bym się dowiedziała, jak dalej potoczyły się losy Nikki. Zwłaszcza, że zakończenie książki jest bardzo intrygujące.
Moja ocena: 8/10






"Otchłań. W potrzasku" - Alexander Gordon Smith
Siedemnastoletni Alex Sawyer zostaje wrobiony w morderstwo i skazany na dożywocie w Otchłani. To więzienie dla młodocianych przestępców, prawdziwa podziemna twierdza, w której czai się czyste zło. Alex ma tylko dwie opcje: ulegnie okrutnym regułom więziennego życia, nieludzkim strażnikom i bezlitosnym gangom skazańców albo spróbuje uciec, choć nikomu to się jeszcze nie udało. Chłopak wraz z grupą przyjaciół decyduje się na niemożliwe…


   Tę książkę czytałam już jakiś czas temu, ale nadal pamiętam fabułę. Niesamowity klimat panuje podczas lektury - ba, chwilami nawet można się przerazić nie na żarty. 

Moja ocena: 8/10
Wyzwanie: Z Półki 2014
Otchłań. W potrzasku [Alexander Gordon Smith]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE








wtorek, 25 listopada 2014

Mini recenzji ciąg dalszy


     Witam po przerwie. Czas na kolejną garść mini recenzji. Mam sporo książek do przedstawienia, tak więc nie będę przedłużać. Na pewno będzie różnorodnie. :-)

 "Wakacje z piekła" - M.Johnson, L. Bray, S. Mlynowski 
Luksusowy statek, willa na Jamajce, francuskie miasteczko, malownicza wioska w Karpatach mogą okazać się przerażająca pułapka dla dziewczyn, które marzyły o ekscytującej wakacyjnej przygodzie. Bo podczas tych wakacji zgubiony bagaż to tylko drobna niedogodność w porównaniu z tym, co knuje zazdrosna czarownica. Poparzenie słoneczne jest bolesne, ale nie trwa tak długo jak rzucona klątwa czy ukąszenie wampira, a nudne towarzystwo nie jest tak straszne jak opowiadanie, które zmienia słuchacza w... Lecz miłość kwitnie nawet w najbardziej upiornych okolicznościach...

    Obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie książki, które znajdują się w mojej biblioteczce. Dlatego nie dziwcie się, że pojawiają się też tego typu książki - leżą on na półce już kilka lat. Kupione były, gdy miałam jeszcze naście lat. Ale dość tłumaczenia się. Patrząc na autorów (młodzieżowych), spodziewałam się jakichś historii miłosnych z dreszczykiem. A dostałam kilka naprawdę ciekawych, zaskakujących i czasami nawet mrożących krew w żyłach opowiadań. Warto zwrócić uwagę na "Dekret o podejrzanych" (mój faworyt) i "Nigdzie nie jest bezpiecznie". Dla tych dwóch tytułów warto sięgnąć po tę książkę.
Moja ocena: 5/10
Wyzwanie: Z Półki 2014


 "Z Ciemnością jej do twarzy" - Kelly Keaton
Ari zawsze czuła się inna. Ma długie srebrzyste włosy, których nie da się ściąć ani zafarbować. Zielone nienaturalnie przyciągające oczy. Niejasną przeszłość związaną z szaleństwem i samobójstwem matki. Jest wściekła, zbuntowana i za wszelką cenę chce dotrzeć do prawdy.
Próbując odkryć tajemnicę swojego pochodzenia, trafia do odmienionego, magicznego Nowego Orleanu, który po huraganie wykupiony został przez tajemnicze rodziny o potężnych wpływach. Miasto pełne jest dziwnych istot, wampirów, czarodziejów, hybryd... Na ich tle Ari wydaje się być zwykłą dziewczyną, a jednak to właśnie ona wzbudza największy lęk...

      Autorka bardzo ciekawie zinterpretowała wątek mitologii. Najśmieszniejsze jest to, że podczas czytania nie mogłam się zorientować, kogo odzwierciedleniem z mitologii jest Ari. A wystarczyło przeczytać ponownie opis książki. Ale może to i lepiej, bo przynajmniej miałam jakiś element zaskoczenia podczas lektury. ;) Dlatego też taka wysoka ocena. Pewnie w innym przypadku dostałaby jakąś "trójkę" lub "czwórkę". Bo to taka zwykła interpretacja mitologii, która może zaciekawić młode nastolatki. 
Moja ocena: 6/10
Wyzwanie: Z Półki 2014
Z ciemnością jej do twarzy [Kelly Keaton]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


 "Randki z piekła" - K. Armstrong, L. Handeland, L. Sands
Za tobą bale maturalne i wakacje z piekła.
Teraz czas umówić się na niesamowite, mroczne, seksowne i przerażające „Randki z piekła”.
Natarczywy wampir, romantycznie usposobiony wilkołak, uwodzicielski demon, zmiennokształtny ulegający przerażającej metamorfozie zapraszają na zabójcze randki, jakich dziewczyny z opowiadań autorki Umarli czasu nie liczą i trzech innych bestsellerowych pisarek nie zapomną do śmierci… która może nastąpić nadspodziewanie szybko.

    W przypadku "Randek z piekła" otrzymałam to, czego się spodziewałam czyli trochę nudy. Jedynym opowiadaniem, zasługującym na małą uwagę jest "Metamorfoza". Ale tak poza tym to można sobie darować.
Moja ocena: 2/10
Wyzwanie: Z Półki 2014


"Biała Masajka" - Corinne Hofmann
 Jest to relacja z czterech lat, które spędziłam w buszu. Kierowana wielką miłością mego życia, wyszłam za mąż za Lketingę, Masaja z Kenii. Tam doświadczyłam nieba i piekła, dotarłam do granic wytrzymałości fizycznej i duchowej. Wraz z córką Napirai wygrałyśmy największą walkę o przetrwanie.

     Czas zmienić klimat. Tę książkę czytałam podczas pobytu w szpitalu, czekając, aż mi oddadzą moją Emilkę do domu. Autorka opowiada swoją historię miłości, ciągłej walki o szacunek i próbę dostosowania się do tamtejszych tradycji. Warto sięgnąć po tę książkę, chociażby po to, aby poznać zwyczaje i kulturę ludu masajskiego i móc porównać z naszą. Wnioski mogą być zaskakujące. 
Moja ocena: 7/10

"Dziecko dla odważnych" - Leszek K. Talko
A więc będziecie mieli dziecko. Gratulacje. A może to przyjaciołom urodzi się dzidziuś? To wspaniale. Myślicie sobie, że jest pięknie. I macie rację. Myślicie sobie, że wasze życie się zmieni? macie rację. Marzycie o życiu jak z obrazka w piśmie ilustrowanym: wy zrelaksowani, a uśmiechnięty maluszek rozkosznie gaworzy? no cóż, to nie do końca prawda. Sądzicie, że wasze życie się nie zmieni? Nic bardziej błędnego. Wasze małżeństwo przewróci się do góry nogami, zaczną się kłopoty w pracy i będziecie zmęczeni tak jak nigdy, i być może jedno z was zwariuje. Myślicie sobie, że to przesada? Ha, żeby to była choć połowa prawdy. „Dziecko dla odważnych” składa się z wcześniej wydanych pozycji: „Dziecko dla początkujących”, „Dziecko dla średnio zaawansowanych” oraz „Dziecko dla profesjonalistów”. W tomie znajduje się także superdodatek „Dziecko dla zawodowców”, zawierający niepublikowane dotąd opowieści.

    Szczerze mówiąc - sięgając po tę książkę spodziewałam się poradnika, jak wychować dziecko lub coś w tym stylu. Oj, jakże się myliłam! Autor - tata opowiada o swoich dzieciach,  ich zachowaniu w bardzo dowcipny sposób. Widać, że ma dystans do siebie jako ojca, jak i do swojego dziecka. Pokazuje nam, że rodzicielstwo ma różne oblicza w dość niezwykły sposób. Przyznam szczerze, że chwilami wręcz rechotałam w głos, wyobrażając sobie opisywane przez autora sytuacje.  A jak już skończyłam czytać, to miałam niedosyt i chciałam więcej. Myślę, że ta pozycja powinna być lekturą obowiązkową dla każdego rodzica. Daje wskazówkę, jak nabrać dystansu do swojego dziecka i rodzicielstwa. Warto czasem się wyluzować i potraktować wiele spraw, że tak się wyrażę "na lajcie". :-) Polecam gorąco.
Moja ocena: 8/10
Dziecko dla odważnych [Leszek Talko]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez