Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2016

"Szczęśliwy pech" - Iwona Banach



     Rafał to rozwiedziony, młody mężczyzna, który uwielbia ciszę i spokój. Z zawodu architekt, pracuje w domu. Mieszka w Dębogórze. Regi, młoda pisarka, która przybyła na wieś aby skończyć swoją nową książkę. Była żona, bez wiedzy Rafała , wynajmuje Regi pokój w jego domu, co prowadzi do zabawnych nieporozumień. Między tą dwójką od samego początku zaczyna iskrzyć. Rafał jeszcze nie wie, że do Topolowego Wzgórza zawitał właśnie armagedon w osobie Regi.

    Regina Kozłowska nie jest zwykłą, żeby nie powiedzieć (nie)normalną dziewczyną. Wszystko wskazuje na to, że ciąży nad nią jakieś fatum. Czego się nie dotknie, to wszystko zepsuje. Kłopoty po prostu ją kochają. Kiedy Regi zawitała w skromne progi Rafała, zaczęłam się obawiać tego, czy ten mężczyzna to przeżyje. 

***

"– Regi, masz piękną sierść. – Włoch uśmiechnął się, nie zdając sobie sprawy, że znów popełnił błąd.
Rafał nie zareagował, on również miał dosyć popisów mafiosa, a Regi burknęła coś pod nosem. Z niesmakiem wykrzywiła usta na słowo „sierść”. Tonino popatrzył na nią uważnie.
– Niedobrze czuje?
– Jasne, że niedobrze! – odparowała, lekko wstawiona. Mimo że nie miała ochoty pić, stwierdziła, że łatwiej będzie jej znieść ten wieczór w stanie lekkiej nieważkości. Postanowiła więc zmieszać alkohol z coca-colą, żeby w ten sposób łatwiej znieść smak whisky.
– Będzie wymiatać? – odezwał się Tonino z troską w głosie. – A wymiataj sobie sam. Miotła jest w kącie! – burknęła Regi, nie wiedząc, o co właściwie ją zapytał. 
– Ja mówiłem wymiatać... no, w toaletowy... Robić błe! – przypomniał sobie zachwycony.
– Już nie mogę! – poskarżyła się Regi. – Albo on zacznie mówić po ludzku, albo ja się poddaję! – syknęła do Rafała, dając mu znaki, że przed spaniem musi jeszcze z nim porozmawiać."
****


     To tyle jeśli chodzi o wstęp. Początek powieści był bardzo obiecujący. Wszystko wskazywało na to, że ubawię się niesamowicie podczas czytania książki Iwony Banach. Tak było do pewnego momentu. Potem im dalej, tym gorzej. Autorka raczy nas humorem sytuacyjnym - i tutaj jest fajnie i miło. Bawimy się dobrze, dopóki Regi lub Rafał się nie odezwą i nie zaczną robić z siebie idiotów. Bo przez 3/4 książki miałam wrażenie, że Ci bohaterowie są trochę niepełnosprawni intelektualnie. Przykład? Proszzz:


***
"Sapanie tuż za nią stawało się coraz bardziej wściekłe. 
– Już kończę, Tonino! Teraz już możesz... – Do jej świadomości dotarło 
wreszcie, co się dzieje obok niej. 
– Tonino! Zabiję? – Nagle zaczęła się bać. W  
odruchu paniki spuściła głowę i zakładając swoją nogę za kostkę mężczyzny, 
gwałtownie odsunęła krzesło. Człowiek upadł jak długi, rozbijając głową szybę 
stojącej za nim etażerki. 
Regi skoczyła i odwracając się gwałtownie, jednym celnym kopniakiem trafiła 
napastnika między nogi. Zawsze ją tego uczono. Nie ma litości: palce w oczy i 
kopniak w klejnoty – tylko to daje szansę na przetrwanie, na wyrwanie się mordercy, 
gwałcicielowi czy jakiemuś innemu zboczeńcowi. Kto podnosi rękę na kobietę, 
powinien liczyć się z konsekwencjami! 
– Rafał, chodź tu natychmiast! – krzyknęła w stronę drzwi. 
– Jużżż jeeesteeemmm – stęknął powalony na podłogę mężczyzna. 
– Co ty tu, do cholery, robisz? I czego tak jęczysz?! – Spojrzała na 
zwijającego się Rafała.
 – Wstawaj! Był tu Tonino. Chciał mnie zabić, przynajmniej 
tak twierdził. No i zachowywał się jak jakieś zwierzę... Wiesz, jak mu dokopałam?! 
– dokończyła, z zachwytem demonstrując przy tym gestami, co zrobiła.
– Wiem, wiem to bardzo dokładnie – jęknął Rafał, skrzętnie zasłaniając co 
wrażliwsze części ciała. Nie mógł się wyprostować. – To byłem ja..."

***


     Krótko mówiąc robili z siebie idiotów. Każdy normalny, inteligentny człowiek spokojnie zinterpretowałby "język" Tonina. Ja wiem, że to było zamierzone, wszystko rozumiem, ale jakoś te żarty działały mi na nerwy. Wszystko jest strasznie przerysowane. Miałam wrażenie, że jakby się postawiło przed bohaterami świnię i powiedziało, że to świnia, oni nadal by twierdzili że to pies zabójca! *wali głową w blat* No nie przemawia do mnie taki humor, co poradzę. 

***

"– Dziadek to prosta sprawa. Nic trudnego, jest trochę zwariowany, to znaczy był... Już nie żyje! - Starsza kobieta obok Regi wydała zduszony jęk i opadła na podłogę, ale nikt nie pospieszył jej na pomoc
Z matką dziewczyny będzie problem. Nie mam wprawy... Może wypadek? Sama nie wiem. Nie chcę, żeby przez cały czas plątała mi się pod nogami, a poza tym nie jest potrzebna. Takie osoby trzeba załatwiać natychmiast. Po co się z nimi męczyć?
Ludzie odsunęli się od niej. Kilka osób wydało jakiś niewyraźny pomruk[...]
– Co to, to nie, ale nie wiem, czy słyszałaś: podobno na poczcie był morderca! 
Wskazał w kierunku, z którego przyszła. – Dobrze, że już wróciłaś... a może i 
szkoda – dodał po namyśle, wspomniawszy swoje obrażenia. – Ludzie widzieli, jak z 
kieszeni wystawał mu zakrwawiony nóż. Wszedł i powiedział, że zabije wszystkich 
lub prawie wszystkich, jak tylko uśmierci swoją matkę. Może go widziałaś?
– Nie widziałam – odparła z rezygnacją. – Co za pech! Zawsze tak jest, że 
gdzieś się coś dzieje, ale nigdy tam, gdzie akurat jestem – westchnęła z żalem. – A 
może to tylko jakaś tutejsza legenda miejska? Wiesz, każdy wierzy, każdy o tym 
czymś słyszał, ale tak naprawdę zawsze jest to sąsiad kuzyna matki albo ciotka 
znajomej. Mordercy nie chodzą tak sobie i nie ogłaszają, kogo mają zamiar
uśmiercić! [...]"
***

        
 Nie będę się rozwodzić nad językiem, bo jaki on jest każdy widzi. Fakt, książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jest wesoło, jest śmiesznie czasami aż do przesady. Byłoby naprawdę fajnie, gdyby właśnie autorka nie przekroczyła tej delikatnej granicy absurdu. Nie przeczę, uśmiałam się nieźle podczas czytania "Szczęśliwego pechu", ale bardzo przeszkadzała mi  głupota, ignorancja (sama nie wiem jak to nazwać) bohaterów. Dlatego ocena taka  a nie inna. Z ciekawości sięgnę po jeszcze jedną powieść Iwony Banach. Może teraz będzie trochę lepiej i nie będę miała się do czego przyczepić. 

    Podsumowując "Szczęśliwy pech" to w miarę zabawna, obiecująca powieść, przy której można się pośmiać i jeśli komuś nie przeszkadzają irytujący bohaterowie to może naprawdę dobrze się bawić podczas czytania. Sięgałam po tę powieść z nadzieją, że otrzymam dobrą rozrywkę i odskocznię od poważniejszej literatury, jednak bez zgrzytów się nie obyło. 


Tytuł:  "Szczęśliwy Pech"
Autor: Iwona Banach
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 2013
Ocena:  5/10

Szczęśliwy pech [Iwona Banach]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Szczęśliwy pech [Iwona Banach]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

wtorek, 25 listopada 2014

Mini recenzji ciąg dalszy


     Witam po przerwie. Czas na kolejną garść mini recenzji. Mam sporo książek do przedstawienia, tak więc nie będę przedłużać. Na pewno będzie różnorodnie. :-)

 "Wakacje z piekła" - M.Johnson, L. Bray, S. Mlynowski 
Luksusowy statek, willa na Jamajce, francuskie miasteczko, malownicza wioska w Karpatach mogą okazać się przerażająca pułapka dla dziewczyn, które marzyły o ekscytującej wakacyjnej przygodzie. Bo podczas tych wakacji zgubiony bagaż to tylko drobna niedogodność w porównaniu z tym, co knuje zazdrosna czarownica. Poparzenie słoneczne jest bolesne, ale nie trwa tak długo jak rzucona klątwa czy ukąszenie wampira, a nudne towarzystwo nie jest tak straszne jak opowiadanie, które zmienia słuchacza w... Lecz miłość kwitnie nawet w najbardziej upiornych okolicznościach...

    Obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie książki, które znajdują się w mojej biblioteczce. Dlatego nie dziwcie się, że pojawiają się też tego typu książki - leżą on na półce już kilka lat. Kupione były, gdy miałam jeszcze naście lat. Ale dość tłumaczenia się. Patrząc na autorów (młodzieżowych), spodziewałam się jakichś historii miłosnych z dreszczykiem. A dostałam kilka naprawdę ciekawych, zaskakujących i czasami nawet mrożących krew w żyłach opowiadań. Warto zwrócić uwagę na "Dekret o podejrzanych" (mój faworyt) i "Nigdzie nie jest bezpiecznie". Dla tych dwóch tytułów warto sięgnąć po tę książkę.
Moja ocena: 5/10
Wyzwanie: Z Półki 2014


 "Z Ciemnością jej do twarzy" - Kelly Keaton
Ari zawsze czuła się inna. Ma długie srebrzyste włosy, których nie da się ściąć ani zafarbować. Zielone nienaturalnie przyciągające oczy. Niejasną przeszłość związaną z szaleństwem i samobójstwem matki. Jest wściekła, zbuntowana i za wszelką cenę chce dotrzeć do prawdy.
Próbując odkryć tajemnicę swojego pochodzenia, trafia do odmienionego, magicznego Nowego Orleanu, który po huraganie wykupiony został przez tajemnicze rodziny o potężnych wpływach. Miasto pełne jest dziwnych istot, wampirów, czarodziejów, hybryd... Na ich tle Ari wydaje się być zwykłą dziewczyną, a jednak to właśnie ona wzbudza największy lęk...

      Autorka bardzo ciekawie zinterpretowała wątek mitologii. Najśmieszniejsze jest to, że podczas czytania nie mogłam się zorientować, kogo odzwierciedleniem z mitologii jest Ari. A wystarczyło przeczytać ponownie opis książki. Ale może to i lepiej, bo przynajmniej miałam jakiś element zaskoczenia podczas lektury. ;) Dlatego też taka wysoka ocena. Pewnie w innym przypadku dostałaby jakąś "trójkę" lub "czwórkę". Bo to taka zwykła interpretacja mitologii, która może zaciekawić młode nastolatki. 
Moja ocena: 6/10
Wyzwanie: Z Półki 2014
Z ciemnością jej do twarzy [Kelly Keaton]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


 "Randki z piekła" - K. Armstrong, L. Handeland, L. Sands
Za tobą bale maturalne i wakacje z piekła.
Teraz czas umówić się na niesamowite, mroczne, seksowne i przerażające „Randki z piekła”.
Natarczywy wampir, romantycznie usposobiony wilkołak, uwodzicielski demon, zmiennokształtny ulegający przerażającej metamorfozie zapraszają na zabójcze randki, jakich dziewczyny z opowiadań autorki Umarli czasu nie liczą i trzech innych bestsellerowych pisarek nie zapomną do śmierci… która może nastąpić nadspodziewanie szybko.

    W przypadku "Randek z piekła" otrzymałam to, czego się spodziewałam czyli trochę nudy. Jedynym opowiadaniem, zasługującym na małą uwagę jest "Metamorfoza". Ale tak poza tym to można sobie darować.
Moja ocena: 2/10
Wyzwanie: Z Półki 2014


"Biała Masajka" - Corinne Hofmann
 Jest to relacja z czterech lat, które spędziłam w buszu. Kierowana wielką miłością mego życia, wyszłam za mąż za Lketingę, Masaja z Kenii. Tam doświadczyłam nieba i piekła, dotarłam do granic wytrzymałości fizycznej i duchowej. Wraz z córką Napirai wygrałyśmy największą walkę o przetrwanie.

     Czas zmienić klimat. Tę książkę czytałam podczas pobytu w szpitalu, czekając, aż mi oddadzą moją Emilkę do domu. Autorka opowiada swoją historię miłości, ciągłej walki o szacunek i próbę dostosowania się do tamtejszych tradycji. Warto sięgnąć po tę książkę, chociażby po to, aby poznać zwyczaje i kulturę ludu masajskiego i móc porównać z naszą. Wnioski mogą być zaskakujące. 
Moja ocena: 7/10

"Dziecko dla odważnych" - Leszek K. Talko
A więc będziecie mieli dziecko. Gratulacje. A może to przyjaciołom urodzi się dzidziuś? To wspaniale. Myślicie sobie, że jest pięknie. I macie rację. Myślicie sobie, że wasze życie się zmieni? macie rację. Marzycie o życiu jak z obrazka w piśmie ilustrowanym: wy zrelaksowani, a uśmiechnięty maluszek rozkosznie gaworzy? no cóż, to nie do końca prawda. Sądzicie, że wasze życie się nie zmieni? Nic bardziej błędnego. Wasze małżeństwo przewróci się do góry nogami, zaczną się kłopoty w pracy i będziecie zmęczeni tak jak nigdy, i być może jedno z was zwariuje. Myślicie sobie, że to przesada? Ha, żeby to była choć połowa prawdy. „Dziecko dla odważnych” składa się z wcześniej wydanych pozycji: „Dziecko dla początkujących”, „Dziecko dla średnio zaawansowanych” oraz „Dziecko dla profesjonalistów”. W tomie znajduje się także superdodatek „Dziecko dla zawodowców”, zawierający niepublikowane dotąd opowieści.

    Szczerze mówiąc - sięgając po tę książkę spodziewałam się poradnika, jak wychować dziecko lub coś w tym stylu. Oj, jakże się myliłam! Autor - tata opowiada o swoich dzieciach,  ich zachowaniu w bardzo dowcipny sposób. Widać, że ma dystans do siebie jako ojca, jak i do swojego dziecka. Pokazuje nam, że rodzicielstwo ma różne oblicza w dość niezwykły sposób. Przyznam szczerze, że chwilami wręcz rechotałam w głos, wyobrażając sobie opisywane przez autora sytuacje.  A jak już skończyłam czytać, to miałam niedosyt i chciałam więcej. Myślę, że ta pozycja powinna być lekturą obowiązkową dla każdego rodzica. Daje wskazówkę, jak nabrać dystansu do swojego dziecka i rodzicielstwa. Warto czasem się wyluzować i potraktować wiele spraw, że tak się wyrażę "na lajcie". :-) Polecam gorąco.
Moja ocena: 8/10
Dziecko dla odważnych [Leszek Talko]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

czwartek, 27 lutego 2014

"Rilla ze Złotego Brzegu" - Lucy Maud Montgomery


      Moje spotkania z mieszkańcami Złotego Brzegu powoli dobiegają końca. Oj będzie mi czegoś brakować, kiedy skończę czytać serię o Ani. Klimat książek Lucy Maud Montgomery pochłonął mnie totalnie. Trudno będzie się rozstać z rodziną Blythe.

       Na Złotym Brzegu wszystko się zmienia po zabawie, w której Rilla ma swój debiut. Chłopcy przynoszą wiadomość, że w Europie rozpoczęła się wojna. Srokaty Kobziarz z wizji Waltera zaczyna snuć swą melodie, która poprowadzi tysiące młodych mężczyzn. W tym synów Ani.

     Złoty Brzeg ucichł. Brak wesołych rozmów i śmiechu dzieci. Rodzina Blythe`ów żyje w ciągłej niepewności, martwiąc się o losy swoich pociech, którzy pojechali na front. Całe Glen St. Mary śledzi doniesienia z Europy. Także na Rillę te wydarzenia mają wielki wpływ. Dziewczyna z próżnej i rozkapryszonej osoby zmienia się w mądrą i rozważną kobietę, która troszczy się o innych.

       Nie mogę uwierzyć, że to jedno z ostatnich spotkań z rodziną Blythe. Tak mi będzie brakować tego niesamowitego klimatu, panującego w tych książkach. Tak wiem, powtarzam się. Ale co zrobię, że uwielbiam tą serię? I naprawdę, pod tym względem, nic a nic się nie zmieniło. Co więcej, twierdzę że jest to najlepsza część serii o Ani (nie licząc oczywiście "Ani z Zielonego Wzgórza"). Płakałam przy niej, ale też się śmiałam. Pokochałam Rillę, choć na początku nie przepadałam za nią. Zmieniła się.

     W tej części serii o Ani, Lucy Maud Montgomery porusza trudny temat, jakim jest wojna i poświęcenie. Mieszkańcy Glen St. Mary muszą nauczyć się żyć z myślą, że ich dzieci, mężowie, ojcowie wyruszyli na front i nie jest pewne czy wrócą. Bo wojna wymaga ofiar. "Rilla ze Złotego Brzegu" już nie jest tak optymistyczną powieścią, w której jest pełno beztroskiej radości, jak poprzednie części serii o Ani. Skłania czytelnika do refleksji, przez co jeszcze bardziej ją cenię.
 
    Czytając "Rillę ze Złotego Brzegu" nieraz zakręci nam się w oku łza. Książka wzrusza, ale też momentami wywołuje uśmiech. Nie sposób przejść obok niej obojętnie. Polecam i na pewno będę do niej wracać.



Tytuł: "Rilla ze Złotego Brzegu"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  9/10



*********



poniedziałek, 30 grudnia 2013

"Dolina Tęczy" - Lucy Maud Montgomery


     To już moje siódme spotkanie z Anią Blythe i jej rodziną. Do zakończenia serii zostało niewiele. Wiem, że kiedy wszystkie przeczytam, będzie mi czegoś brakować. Seria o Ani przenosi mnie w świat dzieciństwa. Szkoda, że się tak szybko kończy.

     Dzieci Ani Blythe odnajdują nieopodal domu piękną dolinę, którą nazwali Doliną Tęczy. To właśnie tam spędzają codziennie mnóstwo czasu na zabawie. A do Glen St. Mary przybywa nowy pastor. Wzbudza on wśród mieszkańców niemałe poruszenie. Przywozi ze sobą czwórkę swoich dzieci, które straciły matkę. Teraz odnajdują prawdziwych przyjaciół w Złotym Brzegu. Dni mijają na beztroskiej zabawie. 

      Co ja mogę napisać na temat kolejnej części o Ani? Mój zachwyt i sentyment pozostają niezachwiane. Ciągle darzę powieści Lucy Maud Montgomery wielką sympatią. I to się raczej nie zmieni, nawet jak będę mieć ponad pięćdziesiątkę. Jej urok jest niezmienny. 

     Zamiast Ani, otrzymujemy opowieść o jej dzieciach. Może to i lepiej. Bo te jej pociechy są urocze i podbiły moje serce od razu. Zwłaszcza Walter i Nan. Podobnie dzieci pastora są naprawdę ciekawymi osóbkami. 

    Nie będę się rozwodzić na temat "Doliny Tęczy" już chyba wszystko zostało napisane przy okazji recenzowania poprzednich tomów. Moje oczarowanie tą serią nie minęło i z pewnością nie minie.

Polecam.

Tytuł: "Dolina Tęczy"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10

środa, 30 października 2013

"Ania ze Złotego Brzegu" - Lucy Maud Montgomey


       Kolejny mój powrót na Wyspę Księcia Edwarda. I na szczęście jak najbardziej udany.

          Ania i Gilbert mają już szóstkę cudownych dzieci. Wiodą szczęśliwe życie, a dzieci dostarczają im niemałej rozrywki swoimi kłopotami. Jim, najstarszy z szóstki, jest bardzo poważny i szuka przygód. Marzy o wypłynięciu na szerokie morze.  Walter jest bardzo wrażliwym chłopcem, przez co często koledzy sobie z niego drwią. Bliźniaczki Nan i Diana jak na dwie młode dziewczynki nawiązują pierwsze przyjaźnie jednocześnie przeżywając rozczarowania. Shirley to malutki pieszczoch, a Rilla ma charakterek i potrafi być bardzo kapryśna. Wszystkie dzieci Ani i Gilberta są obdarzeni wielką wyobraźnią. 

         Oprócz szczęśliwych chwil, pojawiają się problemy i troski. W małżeństwie Ani przychodzi kryzys, dzieci co jakiś czas przeżywają młodzieńcze tragedie, a cień na cały Złoty Brzeg kładzie przedłużająca się wizyta ciotki Gilberta, Mary Marie. Kobieta jest zrzędliwą starą panną, która na każdym kroku strofuje dzieci i daje złote rady Ani i Zuzannie. Z kilkutygodniowego pobytu ciotki zrobił się kilkumiesięczny. W Złotym Brzegu na długi czas zabrakło szczerego śmiechu i beztroski.

    Mimo, że lata zmieniły Anię, nadal czaruje czytelnika swoją osobowością, a dzieci są tak słodkie, że wzbudzają sympatię od samego początku. Ich problemy i troski u mnie wywoływały rozczulający uśmiech. Jedynie, do czego mogłabym się doczepić, to fakt, że między poprzednią częścią serii o Ani a tą jest bardzo duży przeskok. W "Wymarzonym domu Ani" bohaterka straciła dziecko, a w  "Ani ze Złotego Brzegu" ma już piątkę dzieci i szóste w drodze. Trochę wywołało to we mnie dezorientację i zastanawiałam się, co się działo z bohaterami przez te kilkanaście lat. Szkoda, ale to nie odbiera znacząco uroku książce.

       Pokuszę się o stwierdzenie, że mimo pewnych niedociągnięć, ta część serii o Ani jest jedną z najlepszych, jakie do tej pory czytałam. I dobrze, że większość akcji toczy się wokół dzieci Blythe.  

Polecam! :-)


Tytuł: "Ania ze Złotego Brzegu"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1999
Ocena:  8/10


Książka przeczytana w ramach wyzwań:


****


piątek, 30 sierpnia 2013

"Wymarzony dom Ani" - Lucy Maud Montgomery


         Po raz kolejny miałam okazję przypomnieć sobie dalsze losy mojej ulubionej bohaterki literackiej Ani.

          Spełnia się jedno z największych marzeń naszej uroczej Ani. W końcu zostaje doktorową Blythe i może zamieszkać w swoim wymarzonym domu na Przystani Czterech Wiatrów. Dla młodego małżeństwa zaczyna się nowy rozdział w życiu - jeden z najpiękniejszych. Mogą cieszyć się swoim szczęściem. Ania i Gilbert bardzo szybko zyskują wspaniałych przyjaciół - kapitan Jim, stary żeglarz, który raczy swoimi wspaniałymi opowieściami o przygodach, jakie przeżył. Ewa Moore młoda dziewczyna, która na pozór jest smutną i zgorzkniałą osobą zostaje najlepszą przyjaciółką Ani. Nie było to łatwe, ale urok pani doktorowej działa na wszystkich. Państwo Blythe w swoim wymarzonym domku spędzają piękne chwile, ale też i smutki..


          Książki Lucy Maud Montgomery chyba nigdy mi się nie znudzą. Ania czaruje mnie tak samo jak dziesięć lat temu. Tak naprawdę nie wiem co mogłabym jeszcze napisać o książkach tej autorki. Jedne są gorsze drugie lepsze, jak u każdego pisarza. Dlatego też może skupię się na nowych bohaterach powieści.

          Kapitan Jim oczarował mnie totalnie swoją dobrocią i talentem do opowiadania swoich historii. Polubiłam go od razu. To jest chyba jedna z najbardziej wyróżniających się postaci pobocznych wśród wszystkich przeczytanych przeze mnie części o Ani do tej pory. Na uwagę zasługuje także postać Ewy Moore. Z początku bardzo ostrożna i zamknięta w sobie kobieta, która pała nienawiścią do każdej osoby, która jest szczęśliwa. Na jej zgorzknienie miało wpływ niezbyt szczęśliwe dzieciństwo. Jednak pod wpływem Ani i przyjaciół kobieta się zmienia w czarującą osobę. Bardzo ciekawa postać z niej. Chwilami mnie nawet intrygowała.

           Do czego mogę się przyczepić to to, iż za mało ponownie było postaci Gilberta w książce. Krótkie epizody, w których się pojawiał to chyba zdecydowanie za mało, jako że jest zaraz po Ani głównym bohaterem serii. 

         "Wymarzony Dom Ani" to kolejna przeurocza opowieść o mojej rudowłosej ulubienicy, która stała się już prawdziwą kobietą, jednak nie straciła tej dziecięcej radości, którą zawsze miała w sobie. I być może właśnie ta cecha sprawia iż jest taka czarująca. 

Polecam! :)

Tytuł: "Wymarzony dom Ani"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10
Wymarzony dom Ani [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Książka przeczytana w ramach wyzwań:




sobota, 29 czerwca 2013

"Ania z Szumiących Topoli" -Lucy Maud Montgomery


        Kolejna, już czwarta część z serii "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery nosi tytuł "Ania z Szumiących Topoli". Nasza rudowłosa bohaterka podejmuje się pracy jako kierownik szkoły w Summerside. 

          Ania po skończeniu studiów zaręczyła się w końcu z Gilbertem. Teraz czeka ich trzy lata rozłąki. Młody mężczyzna wyjechał na praktykę, a Ania podjęła pracę w szkole w Summerside. Spodziewała się trzech spokojnych, czarujących lat, które spędzi ze swoimi podopiecznymi. Wynajęła pokój w Szumiących Topolach, gdzie mieszkają dwie wdowy wraz z kobietą Rebeką Dew. Wszystko wydawało się Ani wspaniałe, dopóki nie zaczął się rok szkolny. Okazało się, że w miasteczku Summerside wiedzie prym rodzina Pringle. Jest ich największa liczba i zawsze stają za sobą murem. Ania jest w bardzo złej pozycji, ponieważ jeden z Pringle`ów starał się o tę samą posadę co ona. Rodzina z miejsca znienawidziła czarującą nauczycielkę i robiła wszystko aby utrudnić jej życie. Spotykały ją z ich strony same nieprzyjemności i problemy. Jednak przypadek chciał, aby Ania wygrała tę małą wojnę. 

       Ania jest już dorosłą kobietą, która wie czego chce i umie korzystać z życia. Jej czarujący i magnetyczny charakter sprawia, że większość mieszkańców i uczniów ją pokochało. Dziewczyna kilka razy nawet pełniła rolę swatki. Jej urok działał na wszystkich. 

       Czytając tą część serii o Ani, szczerze powiedziawszy, trochę się nudziłam. Jednak mieszkańcy Avonlea i ich przygody bardziej mnie wciągały niż Pringle`owie z Summerside. W książce znajduje się wiele fragmentów listów Ani pisanych do Gilberta. Zabrakło mi trochę odpowiedzi na nie ze strony mężczyzny. Chętnie dowiedziałabym się co u niego słychać i może książka wtedy byłaby dla mnie bardziej "pełna". 

     Stylowi Lucy Maud Montgomery nadal nic nie można zarzucić. Jej język jest prosty i przyjemny z wielką liczbą metafor jak przystało na opowieść o Ani. :) Chyba właśnie te przenośnie mnie zawsze w tej serii tak urzekały. Podziwiałam wyobraźnię i ogrom pięknych słów, których autorka używa w powieściach o Ani. Chciałabym umieć tak pisać.

       Książka "Ania z Szumiących Topoli" nie jest najciekawszą częścią serii, ale warto po nią sięgnąć.


Tytuł: "Ania z Szumiących Topoli"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  5/10



Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytamy Anię" i  "Z półki" 









środa, 3 kwietnia 2013

"Ania na uniwersytecie" - Lucy Maud Montgomery


      Po "Ani z Zielonego Wzgórza" i "Ani z Avonlea" czas na "Anię na Uniwersytecie". 

          Kolejny rok, kolejne wyzwania stawia sobie nasza ulubiona bohaterka, Ania. Czas opuścić przytulne Avonlea i ruszyć na uniwersytet, zdobywać wiedzę. Ania nawiązuje nowe znajomości. Najbardziej barwną postacią wydaje się być Iza Gordon, o płytkiej, ale jakże wdzięcznej powierzchowności. Ale przy uroczej Ani nadal trwają jej najbliżsi przyjaciele. Priscilla, Karolek Sloane i oczywiście Gilbert. Któregoś dnia chłopiec postanawia wyznać Ani miłość. Ta go odrzuca. Dziewczyna nadal szuka swojego księcia z bajki którym, jej zdaniem, nie jest Gilbert. Czy to jest dobra decyzja? Czas pokaże.

              Ania jest już poważną, dorosłą kobietą. Czuje chęć dalszej edukacji. Po kilku propozycjach małżeństwa, którym odmówiła, zaczyna myśleć, że grozi jej staropanieństwo. Szczerze powiedziawszy ta odsłona Ani i jej podejście do życia chwilami mnie wkurzały. Miałam wrażenie, że sama nie wie czego chce. Nadal przygody Ani czarują nas, ale nie aż tak jak w poprzednich częściach. Czegoś mi w "Ani na uniwersytecie" brakowało. Wydarzenia były opisane dość pobieżnie i "na odczepnego". Jest to według mnie najgorsza część serii o Ani, które do tej pory czytałam. Mało Ani w.. Ani ;)

       Język pani Montgomery nadal jest lekki i przyjemny. Ale to za mało, żeby ponownie mnie oczarować. Pamiętam, że jak czytałam pierwszy raz serię o Ani, to właśnie trzecia część wydawała mi się najlepsza. Teraz jest totalnie na odwrót. Chwilami czytałam kolejne rozdziały z rozpędu. Jak już zaczęłam czytać serię, to trzeba skończyć. Mam nadzieję, że kolejne części wywrą na mnie lepsze wrażenie.

Czy polecam? Owszem, wszystkim, którzy wciągnęli się już w historię Ani i chcą poznać dalsze jej losy :).

Tytuł: "Ania na uniwersytecie"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena 6/10



Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytamy Anię"



środa, 20 marca 2013

"Ania z Avonlea" - Lucy Maud Montgomery


          Była już "Ania z Zielonego Wzgórza", teraz czas na "Anię z Avonlea".

       Ania nam dorasta i zaczyna poważnieć. Dostaje etat nauczycielki w miejscowej szkole. Z miejsca zyskuje sympatię i miłość swoich uczniów. Na Zielonym Wzgórzu także dużo się dzieje. Maryla postanawia przyjąć pod swój dach osierocone przez kuzynkę bliźnięta - Tolę i Tadzia. Tola to spokojna, grzeczna i ułożona dziewczynka. Momentami aż za układna. Za to Tadzio nadrabia za obojga. Niesamowity urwis, który nie może usiedzieć na miejscu ani chwili. Uwielbia psocić i zadawać trudne pytania. Nie można więc się dziwić, że Ania z Marylą bardziej kochają Tadzia. Życie na Zielonym Wzgórzu znowu nabierze wspaniałych barw dzięki tej dwójce.

          Cała seria o Ani jest tak urocza, że naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Więc się nie dziwcie, że z mojej strony będą same "ochy" i "achy". Mam wielki sentyment do Ani i jej przygód. Czytając "Anię z Avonlea" przeniosłam się w cudowny, bajkowy świat, który pochłonął mnie bez reszty. To była i jest taka moja odskocznia od rzeczywistości. Podczas lektury, co się nieczęsto zdarza, byłam rozluźniona, wręcz szczęśliwa. Sama chętnie przeżyłabym perypetie Ani i jej przyjaciół i zamieszkała na Wyspie Księcia Edwarda. Dzięki Lucy Maud Montgomery to miejsce jawi mi się pięknie i sielsko.

      Sama Ania w tej części się zmieniła. Dojrzała, jej wybuchowy charakterek uległ złagodzeniu, co wcale nie odebrało jej uroku osobistego. Wręcz przeciwnie. Jej osobowość jest niewinna i czysta. Pod wpływem Ani, nawet Maryla się zmieniła, złagodniała, dzięki czemu wiele psot Tadzia uchodzi mu na sucho. Tadzio - nie sposób nie lubić tego łobuza. Od razu zyskał moją sympatię swoją wnikliwą spostrzegawczością i licznymi pytaniami dotyczącymi otaczającego go świata. Za to Toli nie polubiłam Ta dziewczynka jest po prostu za grzeczna. Zupełnie tak jakby jej nie było. Robi wszystko co jej się każe i ochoczo oddaje się obowiązkom domowym, bez słowa buntu.

       "Ania z Avonlea" to taka sama, pełna uroku powieść jak pierwsza część przygód o Ani. I nawet teraz jako kobieta dorosła nadal z przyjemnością przenoszę się na Wyspę Księcia Edwarda.
Polecam oczywiście!


Tytuł: "Ania z Avonlea"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10
Ania z Avonlea [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Biorę udział w wyzwaniu "czytamy Anię"

 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez