Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z półki 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z półki 2013. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2015

Mini recenzje III


"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" - J.K. Rowling
Harry Potter to sierota i podrzutek, od niemowlęcia wychowywany przez ciotkę i wuja, którzy podobnie jak ich syn Dudley traktowali go jak piąte koło u wozu. Pochodzenie chłopca owiane jest tajemnicą, jedyna pamiątka z przeszłości to zagadkowa blizna na jego czole. Skąd jednak biorą się niesamowite zjawiska, które towarzyszą nieświadomemu niczego Potterowi? Wszystko wyjaśni się w jedenaste urodziny chłopca, a będzie to dopiero początek Wielkiej Tajemnicy... 

     Powrót do dzieciństwa i to bardzo udany. Pamiętam jak siedziałam nad Harrym Potterem do późna w nocy, a potem człowiek w szkole chodził jak śnięty i nie mógł się doczekać, kiedy wróci do domu aby ponownie zanurzyć się w świat magii i czarodziejów. Ta magia nadal trwa, nawet w dorosłym życiu.

Moja ocena: 8/10
Wyzwanie: Z Półki 2014




"Harry Potter i Komnata Tajemnic" - J.K. Rowling
Tym razem Harry będzie musiał się zmierzyć z tajemniczym potworem z komnaty tajemnic na zamku Hogwart. Otworzyć tę komnatę mógł jedynie prawowity dziedzic Slytherina, a wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności podejrzenie pada na Harry`ego. W dodatku jeden z najbliższych przyjaciół bohatera znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Z tego tomu dowiecie się, jaka była przeszłość Hagrida, jakie sekrety skrywa rodzina Malfoya i kto naprawdę wypuścił potwora.

       Jak każdy wie każda kolejna część o Harrym jest lepsza od poprzedniej. Magia nadal trwa.
Moja ocena: 8/10
Wyzwanie: Z Półki 2014







"Harry Potter i Więzień Azkabanu" - J.K. Rowling
Z pilnie strzeżonego więzienia ucieka niebezpieczny przestępca. Kim jest? Co go łączy z Harrym? Dlaczego lekcje przepowiadania przyszłości stają się dla bohatera udręką? W trzecim tomie przygód Harry'ego Pottera poznajemy nowego nauczyciela obrony przed czarną magią, oglądamy Hagrida w nowej roli oraz dowiadujemy się więcej o przeszłości profesora Snape'a. Wyprawiamy się również wraz z trzecioklasistami do obfitującego w atrakcje Hogsmeade, jedynej wioski w Anglii zamieszkanej wyłącznie przez czarodziejów.

     Jak dobrze pamiętam, kiedy pierwszy raz czytałam tę część serii, niezbyt przypadła mi do gustu. Uważałam wręcz, że jest najgorsza ze wszystkich. Jednak teraz totalnie zmieniam zdanie! Jest to jedna z najlepszych części o! Do samego końca czytelnik pozostaje w niepewności co się będzie dalej działo.
Moja ocena: 9/10
Wyzwanie: Z Półki 2014




"Podwieczność" - Brodi Ashton
Zeszłej wiosny Nikki Beckett zniknęła w podziemiu zwanym Podwiecznością.
Teraz wróciła do swojego dawnego życia, do rodziny i chłopaka. Ma tylko sześć miesięcy na to, by pożegnać się, nim Podwieczność upomni się o nią – tym razem już na zawsze.
Sześć miesięcy na to, aby znaleźć odkupienie, jeśli ono w ogóle istnieje.


    Bardzo ciekawa interpretacja mitu o Persefonie. Wciąga od pierwszych stron, ale im dalej w las tym ciut gorzej. Ale mimo wszystko miło spędziłam przy niej czas i chętnie bym się dowiedziała, jak dalej potoczyły się losy Nikki. Zwłaszcza, że zakończenie książki jest bardzo intrygujące.
Moja ocena: 8/10






"Otchłań. W potrzasku" - Alexander Gordon Smith
Siedemnastoletni Alex Sawyer zostaje wrobiony w morderstwo i skazany na dożywocie w Otchłani. To więzienie dla młodocianych przestępców, prawdziwa podziemna twierdza, w której czai się czyste zło. Alex ma tylko dwie opcje: ulegnie okrutnym regułom więziennego życia, nieludzkim strażnikom i bezlitosnym gangom skazańców albo spróbuje uciec, choć nikomu to się jeszcze nie udało. Chłopak wraz z grupą przyjaciół decyduje się na niemożliwe…


   Tę książkę czytałam już jakiś czas temu, ale nadal pamiętam fabułę. Niesamowity klimat panuje podczas lektury - ba, chwilami nawet można się przerazić nie na żarty. 

Moja ocena: 8/10
Wyzwanie: Z Półki 2014
Otchłań. W potrzasku [Alexander Gordon Smith]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE








poniedziałek, 30 grudnia 2013

"Dolina Tęczy" - Lucy Maud Montgomery


     To już moje siódme spotkanie z Anią Blythe i jej rodziną. Do zakończenia serii zostało niewiele. Wiem, że kiedy wszystkie przeczytam, będzie mi czegoś brakować. Seria o Ani przenosi mnie w świat dzieciństwa. Szkoda, że się tak szybko kończy.

     Dzieci Ani Blythe odnajdują nieopodal domu piękną dolinę, którą nazwali Doliną Tęczy. To właśnie tam spędzają codziennie mnóstwo czasu na zabawie. A do Glen St. Mary przybywa nowy pastor. Wzbudza on wśród mieszkańców niemałe poruszenie. Przywozi ze sobą czwórkę swoich dzieci, które straciły matkę. Teraz odnajdują prawdziwych przyjaciół w Złotym Brzegu. Dni mijają na beztroskiej zabawie. 

      Co ja mogę napisać na temat kolejnej części o Ani? Mój zachwyt i sentyment pozostają niezachwiane. Ciągle darzę powieści Lucy Maud Montgomery wielką sympatią. I to się raczej nie zmieni, nawet jak będę mieć ponad pięćdziesiątkę. Jej urok jest niezmienny. 

     Zamiast Ani, otrzymujemy opowieść o jej dzieciach. Może to i lepiej. Bo te jej pociechy są urocze i podbiły moje serce od razu. Zwłaszcza Walter i Nan. Podobnie dzieci pastora są naprawdę ciekawymi osóbkami. 

    Nie będę się rozwodzić na temat "Doliny Tęczy" już chyba wszystko zostało napisane przy okazji recenzowania poprzednich tomów. Moje oczarowanie tą serią nie minęło i z pewnością nie minie.

Polecam.

Tytuł: "Dolina Tęczy"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10

środa, 30 października 2013

"Ania ze Złotego Brzegu" - Lucy Maud Montgomey


       Kolejny mój powrót na Wyspę Księcia Edwarda. I na szczęście jak najbardziej udany.

          Ania i Gilbert mają już szóstkę cudownych dzieci. Wiodą szczęśliwe życie, a dzieci dostarczają im niemałej rozrywki swoimi kłopotami. Jim, najstarszy z szóstki, jest bardzo poważny i szuka przygód. Marzy o wypłynięciu na szerokie morze.  Walter jest bardzo wrażliwym chłopcem, przez co często koledzy sobie z niego drwią. Bliźniaczki Nan i Diana jak na dwie młode dziewczynki nawiązują pierwsze przyjaźnie jednocześnie przeżywając rozczarowania. Shirley to malutki pieszczoch, a Rilla ma charakterek i potrafi być bardzo kapryśna. Wszystkie dzieci Ani i Gilberta są obdarzeni wielką wyobraźnią. 

         Oprócz szczęśliwych chwil, pojawiają się problemy i troski. W małżeństwie Ani przychodzi kryzys, dzieci co jakiś czas przeżywają młodzieńcze tragedie, a cień na cały Złoty Brzeg kładzie przedłużająca się wizyta ciotki Gilberta, Mary Marie. Kobieta jest zrzędliwą starą panną, która na każdym kroku strofuje dzieci i daje złote rady Ani i Zuzannie. Z kilkutygodniowego pobytu ciotki zrobił się kilkumiesięczny. W Złotym Brzegu na długi czas zabrakło szczerego śmiechu i beztroski.

    Mimo, że lata zmieniły Anię, nadal czaruje czytelnika swoją osobowością, a dzieci są tak słodkie, że wzbudzają sympatię od samego początku. Ich problemy i troski u mnie wywoływały rozczulający uśmiech. Jedynie, do czego mogłabym się doczepić, to fakt, że między poprzednią częścią serii o Ani a tą jest bardzo duży przeskok. W "Wymarzonym domu Ani" bohaterka straciła dziecko, a w  "Ani ze Złotego Brzegu" ma już piątkę dzieci i szóste w drodze. Trochę wywołało to we mnie dezorientację i zastanawiałam się, co się działo z bohaterami przez te kilkanaście lat. Szkoda, ale to nie odbiera znacząco uroku książce.

       Pokuszę się o stwierdzenie, że mimo pewnych niedociągnięć, ta część serii o Ani jest jedną z najlepszych, jakie do tej pory czytałam. I dobrze, że większość akcji toczy się wokół dzieci Blythe.  

Polecam! :-)


Tytuł: "Ania ze Złotego Brzegu"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1999
Ocena:  8/10


Książka przeczytana w ramach wyzwań:


****


piątek, 30 sierpnia 2013

"Wymarzony dom Ani" - Lucy Maud Montgomery


         Po raz kolejny miałam okazję przypomnieć sobie dalsze losy mojej ulubionej bohaterki literackiej Ani.

          Spełnia się jedno z największych marzeń naszej uroczej Ani. W końcu zostaje doktorową Blythe i może zamieszkać w swoim wymarzonym domu na Przystani Czterech Wiatrów. Dla młodego małżeństwa zaczyna się nowy rozdział w życiu - jeden z najpiękniejszych. Mogą cieszyć się swoim szczęściem. Ania i Gilbert bardzo szybko zyskują wspaniałych przyjaciół - kapitan Jim, stary żeglarz, który raczy swoimi wspaniałymi opowieściami o przygodach, jakie przeżył. Ewa Moore młoda dziewczyna, która na pozór jest smutną i zgorzkniałą osobą zostaje najlepszą przyjaciółką Ani. Nie było to łatwe, ale urok pani doktorowej działa na wszystkich. Państwo Blythe w swoim wymarzonym domku spędzają piękne chwile, ale też i smutki..


          Książki Lucy Maud Montgomery chyba nigdy mi się nie znudzą. Ania czaruje mnie tak samo jak dziesięć lat temu. Tak naprawdę nie wiem co mogłabym jeszcze napisać o książkach tej autorki. Jedne są gorsze drugie lepsze, jak u każdego pisarza. Dlatego też może skupię się na nowych bohaterach powieści.

          Kapitan Jim oczarował mnie totalnie swoją dobrocią i talentem do opowiadania swoich historii. Polubiłam go od razu. To jest chyba jedna z najbardziej wyróżniających się postaci pobocznych wśród wszystkich przeczytanych przeze mnie części o Ani do tej pory. Na uwagę zasługuje także postać Ewy Moore. Z początku bardzo ostrożna i zamknięta w sobie kobieta, która pała nienawiścią do każdej osoby, która jest szczęśliwa. Na jej zgorzknienie miało wpływ niezbyt szczęśliwe dzieciństwo. Jednak pod wpływem Ani i przyjaciół kobieta się zmienia w czarującą osobę. Bardzo ciekawa postać z niej. Chwilami mnie nawet intrygowała.

           Do czego mogę się przyczepić to to, iż za mało ponownie było postaci Gilberta w książce. Krótkie epizody, w których się pojawiał to chyba zdecydowanie za mało, jako że jest zaraz po Ani głównym bohaterem serii. 

         "Wymarzony Dom Ani" to kolejna przeurocza opowieść o mojej rudowłosej ulubienicy, która stała się już prawdziwą kobietą, jednak nie straciła tej dziecięcej radości, którą zawsze miała w sobie. I być może właśnie ta cecha sprawia iż jest taka czarująca. 

Polecam! :)

Tytuł: "Wymarzony dom Ani"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10
Wymarzony dom Ani [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Książka przeczytana w ramach wyzwań:




sobota, 29 czerwca 2013

"Ania z Szumiących Topoli" -Lucy Maud Montgomery


        Kolejna, już czwarta część z serii "Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery nosi tytuł "Ania z Szumiących Topoli". Nasza rudowłosa bohaterka podejmuje się pracy jako kierownik szkoły w Summerside. 

          Ania po skończeniu studiów zaręczyła się w końcu z Gilbertem. Teraz czeka ich trzy lata rozłąki. Młody mężczyzna wyjechał na praktykę, a Ania podjęła pracę w szkole w Summerside. Spodziewała się trzech spokojnych, czarujących lat, które spędzi ze swoimi podopiecznymi. Wynajęła pokój w Szumiących Topolach, gdzie mieszkają dwie wdowy wraz z kobietą Rebeką Dew. Wszystko wydawało się Ani wspaniałe, dopóki nie zaczął się rok szkolny. Okazało się, że w miasteczku Summerside wiedzie prym rodzina Pringle. Jest ich największa liczba i zawsze stają za sobą murem. Ania jest w bardzo złej pozycji, ponieważ jeden z Pringle`ów starał się o tę samą posadę co ona. Rodzina z miejsca znienawidziła czarującą nauczycielkę i robiła wszystko aby utrudnić jej życie. Spotykały ją z ich strony same nieprzyjemności i problemy. Jednak przypadek chciał, aby Ania wygrała tę małą wojnę. 

       Ania jest już dorosłą kobietą, która wie czego chce i umie korzystać z życia. Jej czarujący i magnetyczny charakter sprawia, że większość mieszkańców i uczniów ją pokochało. Dziewczyna kilka razy nawet pełniła rolę swatki. Jej urok działał na wszystkich. 

       Czytając tą część serii o Ani, szczerze powiedziawszy, trochę się nudziłam. Jednak mieszkańcy Avonlea i ich przygody bardziej mnie wciągały niż Pringle`owie z Summerside. W książce znajduje się wiele fragmentów listów Ani pisanych do Gilberta. Zabrakło mi trochę odpowiedzi na nie ze strony mężczyzny. Chętnie dowiedziałabym się co u niego słychać i może książka wtedy byłaby dla mnie bardziej "pełna". 

     Stylowi Lucy Maud Montgomery nadal nic nie można zarzucić. Jej język jest prosty i przyjemny z wielką liczbą metafor jak przystało na opowieść o Ani. :) Chyba właśnie te przenośnie mnie zawsze w tej serii tak urzekały. Podziwiałam wyobraźnię i ogrom pięknych słów, których autorka używa w powieściach o Ani. Chciałabym umieć tak pisać.

       Książka "Ania z Szumiących Topoli" nie jest najciekawszą częścią serii, ale warto po nią sięgnąć.


Tytuł: "Ania z Szumiących Topoli"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  5/10



Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytamy Anię" i  "Z półki" 









środa, 3 kwietnia 2013

"Ania na uniwersytecie" - Lucy Maud Montgomery


      Po "Ani z Zielonego Wzgórza" i "Ani z Avonlea" czas na "Anię na Uniwersytecie". 

          Kolejny rok, kolejne wyzwania stawia sobie nasza ulubiona bohaterka, Ania. Czas opuścić przytulne Avonlea i ruszyć na uniwersytet, zdobywać wiedzę. Ania nawiązuje nowe znajomości. Najbardziej barwną postacią wydaje się być Iza Gordon, o płytkiej, ale jakże wdzięcznej powierzchowności. Ale przy uroczej Ani nadal trwają jej najbliżsi przyjaciele. Priscilla, Karolek Sloane i oczywiście Gilbert. Któregoś dnia chłopiec postanawia wyznać Ani miłość. Ta go odrzuca. Dziewczyna nadal szuka swojego księcia z bajki którym, jej zdaniem, nie jest Gilbert. Czy to jest dobra decyzja? Czas pokaże.

              Ania jest już poważną, dorosłą kobietą. Czuje chęć dalszej edukacji. Po kilku propozycjach małżeństwa, którym odmówiła, zaczyna myśleć, że grozi jej staropanieństwo. Szczerze powiedziawszy ta odsłona Ani i jej podejście do życia chwilami mnie wkurzały. Miałam wrażenie, że sama nie wie czego chce. Nadal przygody Ani czarują nas, ale nie aż tak jak w poprzednich częściach. Czegoś mi w "Ani na uniwersytecie" brakowało. Wydarzenia były opisane dość pobieżnie i "na odczepnego". Jest to według mnie najgorsza część serii o Ani, które do tej pory czytałam. Mało Ani w.. Ani ;)

       Język pani Montgomery nadal jest lekki i przyjemny. Ale to za mało, żeby ponownie mnie oczarować. Pamiętam, że jak czytałam pierwszy raz serię o Ani, to właśnie trzecia część wydawała mi się najlepsza. Teraz jest totalnie na odwrót. Chwilami czytałam kolejne rozdziały z rozpędu. Jak już zaczęłam czytać serię, to trzeba skończyć. Mam nadzieję, że kolejne części wywrą na mnie lepsze wrażenie.

Czy polecam? Owszem, wszystkim, którzy wciągnęli się już w historię Ani i chcą poznać dalsze jej losy :).

Tytuł: "Ania na uniwersytecie"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena 6/10



Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytamy Anię"



środa, 20 marca 2013

"Ania z Avonlea" - Lucy Maud Montgomery


          Była już "Ania z Zielonego Wzgórza", teraz czas na "Anię z Avonlea".

       Ania nam dorasta i zaczyna poważnieć. Dostaje etat nauczycielki w miejscowej szkole. Z miejsca zyskuje sympatię i miłość swoich uczniów. Na Zielonym Wzgórzu także dużo się dzieje. Maryla postanawia przyjąć pod swój dach osierocone przez kuzynkę bliźnięta - Tolę i Tadzia. Tola to spokojna, grzeczna i ułożona dziewczynka. Momentami aż za układna. Za to Tadzio nadrabia za obojga. Niesamowity urwis, który nie może usiedzieć na miejscu ani chwili. Uwielbia psocić i zadawać trudne pytania. Nie można więc się dziwić, że Ania z Marylą bardziej kochają Tadzia. Życie na Zielonym Wzgórzu znowu nabierze wspaniałych barw dzięki tej dwójce.

          Cała seria o Ani jest tak urocza, że naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Więc się nie dziwcie, że z mojej strony będą same "ochy" i "achy". Mam wielki sentyment do Ani i jej przygód. Czytając "Anię z Avonlea" przeniosłam się w cudowny, bajkowy świat, który pochłonął mnie bez reszty. To była i jest taka moja odskocznia od rzeczywistości. Podczas lektury, co się nieczęsto zdarza, byłam rozluźniona, wręcz szczęśliwa. Sama chętnie przeżyłabym perypetie Ani i jej przyjaciół i zamieszkała na Wyspie Księcia Edwarda. Dzięki Lucy Maud Montgomery to miejsce jawi mi się pięknie i sielsko.

      Sama Ania w tej części się zmieniła. Dojrzała, jej wybuchowy charakterek uległ złagodzeniu, co wcale nie odebrało jej uroku osobistego. Wręcz przeciwnie. Jej osobowość jest niewinna i czysta. Pod wpływem Ani, nawet Maryla się zmieniła, złagodniała, dzięki czemu wiele psot Tadzia uchodzi mu na sucho. Tadzio - nie sposób nie lubić tego łobuza. Od razu zyskał moją sympatię swoją wnikliwą spostrzegawczością i licznymi pytaniami dotyczącymi otaczającego go świata. Za to Toli nie polubiłam Ta dziewczynka jest po prostu za grzeczna. Zupełnie tak jakby jej nie było. Robi wszystko co jej się każe i ochoczo oddaje się obowiązkom domowym, bez słowa buntu.

       "Ania z Avonlea" to taka sama, pełna uroku powieść jak pierwsza część przygód o Ani. I nawet teraz jako kobieta dorosła nadal z przyjemnością przenoszę się na Wyspę Księcia Edwarda.
Polecam oczywiście!


Tytuł: "Ania z Avonlea"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10
Ania z Avonlea [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Biorę udział w wyzwaniu "czytamy Anię"

czwartek, 21 lutego 2013

"Ania z Zielonego Wzgórza" - Lucy Maud Montgomery


           Ani Shirley nikomu raczej przedstawiać nie trzeba. :) Chyba każdy "zna" tę rudowłosą dziewczynkę o wybuchowym charakterku. W końcu "Ania z Zielonego Wzgórza" to lektura obowiązkowa  w szkole podstawowej. Mam do niej wielki sentyment, dlatego postanowiłam ponownie przeczytać całą serię. Ania nadal wzrusza, śmieszy i zadziwia ogromną wyobraźnią. Zielone Wzgórze czaruje swoim pięknem.

          Lucy Maud Montgomery to kanadyjska pisarka powieści dla młodzieży, która zyskała sławę dzięki serii o Ani z Zielonego Wzgórza. Urodziła się i żyła na Wyspie Księcia Edwarda. Dlatego też akcja większości jej powieści jest osadzona w tym uroczym zakątku świata. Wiele miejsc, które zostały opisane w serii o Ani (Jezioro Lśniących Wód, Aleja Zakochanych itp.) możemy odnaleźć na wyspie.


            Uwielbiam serię o Ani z Zielonego Wzgórza. Przypomina mi moje dzieciństwo. Wiele razy, mając te naście lat wyobrażałam sobie, że jestem tą buntowniczą, rudowłosą dziewczynką.:) Zazdrościłam jej  wyrazistego charakterku i wielkiej fantazji. Nawet teraz, gdy czytam o losach Ani, przeżywam z nią przygody w takim samym stopniu, jak w czasach, kiedy byłam nastolatką.

       Maryla i Mateusz Cuthbertowie z małego miasteczka Avonela, położonego na Wyspie Księcia Edwarda postanawiają przygarnąć osieroconego chłopca, który będzie im pomagał w gospodarstwie. Jednak zamiast młodzieńca, Mateusz ze stacji przywozi... rudowłosą dziewczynkę, obdarzoną bogatą wyobraźnią. Od tej pory życie rodzeństwa zmienia się diametralnie. Ania Shirley to osóbka nieprzeciętna. Jej charakterek wprowadzi ją nie raz w kłopoty. Od teraz Zielone Wzgórze i całe Avonela nie będzie już takie samo.

Ulubiona okładka.
    Pełna humoru opowieść o rudowłosej sierotce, która niespodziewanie znajduje swoje miejsce na świecie, podbiła serce miliona czytelników. Także i moje. Ania już od pierwszych kilku stron powieści zyskuje moją sympatię na nowo. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to jedna z moich ulubionych postaci literackich. Niepohamowany entuzjazm, nieograniczona wyobraźnia i wybuchowy temperament tej młodej panny sprawiają, że nie można jej nie pokochać. Kłopoty w które wpadała wraz z Dianą wywoływały za każdym razem uśmiech na mojej twarzy. I tęsknotę. Ale za czym? Nie wiem. Może za utraconym dzieciństwem i latami beztroski, kiedy to człowiek nie musiał martwić się co będzie jutro. 

       Teraz kilka słów o sposobie wydania. I w tym przypadku mój zachwyt się kończy. Czcionka jest duża, przez co pozornie łatwo się czyta. Wydawca postawił na objętość książki. Dużo przestrzeni na kartce mnie osobiście drażniła. Być może dlatego, że byłam przyzwyczajona do sposobu, jaki wydaje Nasza Księgarnia. I okładka wydania z 1998 roku bardziej do mnie przemawia. Można powiedzieć, że oddaje charakterek Ani. :) Pewnie za jakiś czas zaopatrzę się w publikację Naszej Księgarni. Bo ta, którą mam tylko mnie irytuje. To był w sumie jedyny mankament przy czytaniu. 

          Opowieść o Ani z Zielonego Wzgórza czytałam z wielką przyjemnością, jak za czasów dzieciństwa. Język prosty, lekki i przyjemny. Plastyczne opisy miejsc i kwieciste porównania pomagają nam wyobrazić sobie te wszystkie miejsca, które dziewczynka pokochała. Wiem, że się powtarzam, ale teraz, gdy jako kobieta dorosła czytam o przygodach rudowłosej Ani, jestem tak samo oczarowana, jak w wieku kilkunastu lat. Taka książka po prostu się nie nudzi. Mogłabym wracać do niej cały czas. I będę. Jeśli będzie dane mi mieć córeczkę, na pewno będę czytać jej przygody panny Shirley. I mam nadzieję, że zapała do dziewczynki taką samą miłością, jak ja.  
                
          Czy polecam? Oczywiście! Wręcz jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich dziewczyn bez wyjątku. Chociaż myślę, że i płci przeciwnej losy Ani mogą przypaść do gustu. ;) Pełna humoru i ciepła powieść dla młodzieży, z której można wynieść wiele dobrego. 


Tytuł: "Ania z Zielonego Wzgórza"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Rok: 2007
Ocena:  9/10

Ania z Zielonego Wzgórza - CYFROTEKA.PL


Ta recenzja bierze udział w konkursie "Czytanie: 802% normy"
http://www.koobe.pl/121,a,konkurs-dla-blogerow.htm


Biorę udział w wyzwaniu "czytamy Anię"

wtorek, 5 lutego 2013

"Wampir z M-3" - Andrzej Pilipiuk


    Pana Andrzeja Pilipiuka fanom fantastyki przedstawiać nie trzeba. Tak samo jak Jakuba Wędrowycza - najbardziej znanej postaci wykreowanej przez polskiego autora. To właśnie dzięki niemu Pilipuk zyskał sławę. Nie będę wdawała się w szczegóły na temat twórczości tego pan. Dodam tylko, że jest to jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy fantastycznych. 

       Większość powieści, opowiadań, które wyszły spod pióra Pilipiuka jest dobra, a czasem nawet bardzo dobra. W sumie to jeden z moich ulubionych pisarzy fantastycznych. Do tej pory nie zawiodłam się na nim. Aż do czasu, kiedy sięgnęłam po "Wampira z M-3". Ale o tym później.

        Gosia jest nastolatką, która żyje w czasach PRL-u. Ma chłopaka, który, jak się dowiedziała, chce ją wykorzystać. Wściekła na cały świat  pod wpływem chwili popełnia samobójstwo. Na tym mogłaby się cała historia zakończyć. Ale jednak nie. Po kilkunastu dniach budzi się, nie bardzo wiedząc, co się stało. Pochowana w trumnie i zamknięta w grobowcu rodzinnym, zdaje sobie sprawę, że coś jest nie w porządku. Została wampirem.. A w tych czasach życie wampira wcale nie jest łatwe. W ten mroczny świat bycia istotą nadprzyrodzoną wprowadza ją inny wampir, Marek. Ślusarz z zawodu. Od tego momentu Gosia z przyjaciółmi popada w różne tarapaty...

         "Wampir z M-3" to zbiór krótkich opowiadań o przygodach młodej wampirki Gosi i jej kompanii. Sięgając po książkę spodziewałam się dobrej lektury przy której spędzę przyjemnie czas. Nazwisko autora moim zdaniem do tego obliguje. Zwłaszcza, że Pilipiuk to jeden z moich ulubionych, polskich pisarzy fantasy. No i się rozczarowałam. Naprawdę. Żałuję, że sięgnęłam po tą pozycję.

         Pilipiuk chyba tworzył tą książkę pod publiczkę. Taak, jest, a raczej był wtedy, gdy wydano tę książkę, wielki "boom" na powieści o wampirach. Powstało ich setki, jeśli nie tysiące. Pilipiuk też musiał wtrącić swoje trzy grosze, przecież nie będzie gorszy. Fakt, trzeba przyznać, jest to zgoła odmienne przedstawienie tych sławnych istot nadprzyrodzonych. Może i dość oryginalne. Może i napisane w sposób przystępny, prostym językiem. Tak, może szybko się czyta tę książkę. Ale dla mnie to za mało! Albo po prostu miałam zbyt wysokie wymagania. Wcześniejsze książki Pilipiuka, które czytałam, sprawiły, że spodziewałam się iście dobrego opowiadania. A ja czytając, ciągle miałam wrażenie, że powstała ta książka na szybko.

         Obsadzenie akcji w czasach PRL-u jest może dosyć dobre. Tylko,że w tym PRL-u było mało samego PRL-u. Myślałam, że dowiem się czegoś więcej. Bo szczerze mówiąc zbyt wiele nie wiem o nich i nie interesowałam się. Jakoś na kartkach opowiadań Pilipiuka nie odczułam klimatu, nie przeniosłam się w przeszłość. Wszystko było strasznie pobieżnie opisane.

             Naprawdę, momentami męczyłam się czytając tę książkę. Za mało się działo. Ani razu nie parsknęłam śmiechem, ba, nawet się nie uśmiechnęłam. Może nie zwróciłam zbytniej uwagi w przesłanie, jakie Pilipiuk próbuje nam przekazać. Może moja ignorancja na temat czasów PRL-u ma tutaj wpływ. Może ja się nie znam. Może. Ale mi się nie podobało. I jestem rozczarowana.

Dlatego idę sięgnąć po Wędrowycza. ;-)



Tytuł: "Wampir z M-3"
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawca: Fabryka Słów
Rok: 2011
Ocena: 2/6
        3/10

Wampir z M-3 - CYFROTEKA.PL


Ta recenzja bierze udział w konkursie "Czytanie: 802% normy"
http://www.koobe.pl/121,a,konkurs-dla-blogerow.htm





Książka przeczytana w ramach wyzwania "Z Półki 2013"

piątek, 25 stycznia 2013

"Dożywocie" Marta Kisiel


          Chciałoby się rzec, "Eh, dożywocie,dożywocie". :) Taką karę, jaką dostał Konrad Romańczuk  sama chciałabym odsiadywać. Marta Kisiel, młoda pisarka w swoim debiutanckim zbiorze krótkich opowiadań o perypetiach Konrada i spółki stworzyła niesamowity, uroczy i zwariowany świat.

         Tak, wiem, książka została wydana pod koniec 2010 roku. Leżała u mnie na półce ładnych parę lat. Aż sama jestem zła na siebie, że tak późno się za nią zabrałam. Przez ten czas mogłabym przeczytać ją jeszcze kilka razy. Bo na pewno będę wracać do niej nie raz :) Ale do rzeczy.

              Któregoś pięknego dnia Konrad Romańczuk dowiaduje się, że odziedziczył po nieznanym krewnym dom o jakże uroczej nazwie własnej, Lichotkę. Jeszcze nie wie, że został skazany na.. dożywocie. Ale za to jakie! Nasz bohater licząc na to, że na odludziu zapomni o swoim złamanym sercu i w końcu napisze powieść przyjmuje spadek wraz z całym inwentarzem. Na miejscu go czeka wielki szok. Lichotka okazała się zamieszkała przez kilku niecodziennych lokatorów:
Prawdziwy anioł, którego zwią Licho - Uroczo nieporadne jak dziecko, uczulone na pierze, uwielbiające chodzić w bamboszkach.
Widmo nieszczęsnego panicza Szczęsnego, który popełnił dwukrotne samobójstwo.
Bezczelne utopce, które uwielbiają się kąpać w domowej łazience.
Kotka uroczo nazwana Zmorą, która w chwilach strachu lubi wskakiwać na głowę pana, wbijając pazury.
Przemiły, pradawny stwór nocy, Krakers, zamieszkujący piwnicę, lubujący się w pichceniu różnych smakołyków.
Prawda, że urocza grupka? :) Jak tu ich nie pokochać?

       Przeurocza, przesympatyczna gromadka niespotykanych osób z pozytywnym pierdolcem od pierwszych kilku stron zawładnęła moim sercem. Licho, aniołek, który wzbudza w czytelniku opiekuńcze uczucia. Chciałoby się go przytulić i obronić przed całym światem. Nieszczęsny panicz Szczęsny, któremu nie wiadomo co strzeli do łba i co nowego wymyśli :) Tak, to jest jedna z moich ulubionych postaci. Nie licząc Krakersa, którego macki i pomruki zachęcają do przytulenia się ;)

         Wśród tych wszystkich barwnych postaci Konrad, główny bohater ginie. Ale to w niczym nie przeszkadza. "Ałtorka" stworzyła niesamowity, uroczy zbiór opowiadań, które pochłania się w mig. Ja sobie dawkowałam. Starałam się jak najdłużej zostać z mieszkańcami Lichotki, przeżywać z nimi przygody, borykać się z problemami. Ale ciągle mam niedosyt. Mało! Mało! Chcę jeszcze!

            Marta Kisiel w "Dożywociu" wprost czaruje językiem. Jej, wzbudzające ogólną radość, porównania i określenia są kolejnym atutem. Moje niekontrolowane wybuchy śmiechu wzbudzały u mojego męża spore zainteresowanie :) Ale wśród tych wszystkich określeń, porównań, metafor, czają się aluzje, dotyczące otaczającego nas świata, problemów życia codziennego jak np. ekologia, zazdrość innych ludzi. Ałtorka swobodnie wplata te wątki i daje do myślenia. A może nie daje... W każdym razie na pewno zwraca uwagę na pewne sprawy, które dotyczą każdego z nas.

       Co tu dużo mówić? Zakochałam się w "Dożywociu". Nigdy, w swoim życiu, nie spotkałam się z tego rodzaju książką. I.. chciałabym więcej! Urzekła mnie! Reszta książek, po które sięgnę w tym roku ma nie lada wyzwanie. Bo niełatwo będzie, po przeczytaniu "Dożywocia", mnie zauroczyć. :)

           Czy polecam?! Tak! Tak! Tak! I jeszcze raz tak! Wszystkim! Bez wyjątku! Małym! Dużym! Średnim! Przepraszam za tak dużą ilość wykrzykników. Ale ciągle jestem pod wpływem Lichotki i jej mieszkańców. I banan z ust mi nie schodzi od kilku dni . To chyba już jest choroba. Nazwałabym ją chichotus długotrwały. Uważajcie, ciężko się go leczy! :)


I czekam na dalsze przygody!

Tytuł: "Dożywocie"
Ałtor: Marta Kisiel
Wydawca: Fabryka Słów
Rok: 2010
Ocena 6! /6

Dożywocie - CYFROTEKA.PL
Dożywocie [Marta Kisiel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Ta recenzja bierze udział w konkursie "Czytanie: 802% normy"
http://www.koobe.pl/121,a,konkurs-dla-blogerow.htm

Książka została przeczytana w ramach wyzwania "Z Półki 2013"

            

wtorek, 15 stycznia 2013

"Martwe jezioro" - Marcin Mortka


           Zabieram się do tej recenzji, jak pies do jeża. Coś ostatnio nie mam weny do pisania. I powodem nie jest wcale to,że książka była nudna. Nic z tych rzeczy. Chyba pogoda za oknem nie sprzyja twórczemu myśleniu. Ale czas najwyższy się przełamać.

            Mads Voorten, samotnik, dla którego najważniejszy jest jego koń, Żmijka chce przepłynąć przez Martwe Jezioro z tylko sobie znanych powodów. Wydaje się to być szalone, gdyż zbiornik jest owiany złą, mroczną tajemnicą. Kryje między wodami wiele niebezpieczeństw i dziwnych stworzeń. Jeszcze dziwniejsze jest to, że oprócz niego znalazło się kolejnych kilka osób, które mają ten sam cel. Niemy mnich z krukiem, szalony rycerz, kobieta -Strażniczka, mężczyzna o kocich oczach, mężczyzna,który nie może spać i Mads Voorten wyruszają w niebezpieczną przygodę...


              Kolejna książka z gatunku fantasy w której pojawiają się różne dziwne stworzenia i smoki. Jednak to nie są te waleczne, szlachetne stwory znane nam z innych powieści. Smok przygłup, smok, który zawiera układy z ludźmi dla rozrywki, okrutne bestie  nie mające litości - taki obraz tych mitycznych stworzeń rysuje nam Marcin Mortka w swojej powieści. Dosyć zaskakujące. I intrygujące. 

              Powieść Marcina Mortki, moim skromnym zdaniem, jest warta uwagi. Wyróżnia się dość znacznie wśród innych pozycji gatunku fantasy. Napisana jest prostym, zrozumiałym językiem co sprawia,że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Bardzo polubiłam głównego bohatera, chociaż jest momentami wredny i cyniczny. Ewidentnie skrywa jakiś sekret, do którego czytelnik nie jest dopuszczony przez długi czas. A jeśli już zostanie uchylony rąbek tajemnicy, to to jest dosłownie "rąbek", z którego niewiele wynika. I to może wkurzać. I prowadzić do tego,że sięgniemy po kolejną część opowieści o Madsie Voortenie. Ja sięgnę. Jak tylko dorwę "Drugą Burzę" w swoje ręce.

Polecam!

Tytuł: "Martwe Jezioro"
Autor: Marcin Mortka
Wydawca: Fabryka Słów
Rok: 2011
Ocena: 4/5
            7/10

Martwe Jezioro - CYFROTEKA.PL

Ta recenzja bierze udział w konkursie "Czytanie: 802% normy"
http://www.koobe.pl/121,a,konkurs-dla-blogerow.htm

Książka została przeczytana w ramach wyzwania "Z półki 2013"


poniedziałek, 7 stycznia 2013

"Zodiak" - Robert Graysmith


           Tak szczerze mówiąc, podchodziłam do tej książki dwa razy. Wcale nie dlatego,że mnie początek nie wciągnął. Wręcz przeciwnie. Od pierwszej kartki autor wciąga nas w mroczną podróż z Zodiakiem...

            Zodiak - seksualny sadysta, który przypisuje sobie 50 zabójstw.   Bawi się w kotka i myszkę z policją. Wysyłając listy to gazet, pokazuje jak nieudolnie prowadzone jest śledztwo i zapewnia,że nigdy nie zostanie złapany. Miał rację. Do tej chwili sprawa nie została rozwiązana. Zodiak przechytrzył wszystkich.

               To nie jest typowa powieść kryminalna, jakich wiele. Jest to zebranie faktów na temat zabójstw Zodiaka i prowadzonego śledztwa w tej sprawie. Dlatego też nie ma co tutaj doszukiwać się jakiejś konkretnej fabuły. Czytałam sporo opinii o tej książce. Że nie powala, że nudziła czytelnika itd. No ale przecież jest to specyficzna książka. I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że warto po nią sięgnąć. Jeśli oczywiście nie będziemy od niej oczekiwać szybkiej i wartkiej akcji. To jest powiedziałabym literatura faktu. Suche fakty, spisane prostym językiem raporty policyjne na temat zbrodni, rekonstrukcja zabójstw Zodiaka. 

              Czytając tę książkę mamy możliwość zobaczenia jak wygląda śledztwo od kuchni. Możemy poznać psychikę seryjnego mordercy. Fakty na temat Zodiaka mogą szokować. Można sobie zadać pytanie jak osoba inteligentna może stać się zabójcą? Ano nie od dziś wiemy, że takie osoby nie należą do, że się tak wyrażę, przygłupów. W końcu przeważnie mija sporo czasu, zanim policja złapie przestępce. 

                   Sama relacja ze śledztwa może nie przyprawia o dreszcze. Ale na mnie największe wrażenie wywarły dodatki na końcu strony. Suche fakty zebrane w tabelkę na temat liczby ofiar Zodiaka. Szczegóły typu gdzie ofiara zmarła, jakim narzędziem została zabita naprawdę dają do myślenia. I wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, że Zodiak nadal nie został ujęty. Że gdzieś tam chodzi po świecie i być może zabija dalej. Jeśli ma jeszcze siłę. I w takim momencie cieszę się, że nie mieszkam w USA. 

Tytuł: "Zodiak"
Autor: Robert Graysmith
Wydawca: Amber
Rok: 2007
Ocena: 4/5
        7/10



"Lubię zabijanie ludzi, ponieważ jest bardzo fajne, fajniejsze niż zabijanie zwierząt w lesie, ponieważ człowiek to najniebezpieczniejsze zwierzę jakie można zabić..."


Książka została przeczytana w ramach wyzwania "Z półki 2013"




 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez