poniedziałek, 4 listopada 2013

High Five! - Moje ulubione filmy - nowy cykl na blogu.


HIGH FIVE! to nowa akcja, w związku z którą na blogu pojawiać się będą rankingi ulubionych, najlepszych, najbardziej interesujących, bądź najgorszych książek, filmów, gier, postaci, itp...

Dzięki temu zarówno czytelnicy mogą poznać bliżej blogerów, jak i blogerzy czytelników, jeśli ci będą chętni na podzielenie się swoimi przemyśleniami i opiniami. 




Już od dłuższego czasu chciałam wziąć udział w tej zabawie. Nie ukrywam, że będzie to taki malutki zapychacz między recenzjami. No bo przecież nie samymi recenzjami bloger żyje, prawda? :) Może dzięki tej zabawie poznam też wasze opinie na różne tematy. Może nawet kilka osób będzie miało taki sam gust jak ja - fajnie by było. :)

Zaczynamy od rankingu ulubionych filmów. Ciężko będzie wybrać tylko pięć bo jest ich o wiele więcej. Ale się postaram. Kolejność przypadkowa.

   

Incepcja (Inception 2010)

W czasach, w których technologia pozwala na wchodzenie do świata snów, pewien złodziej ma za zadanie wszczepić myśl do śpiącego umysłu.

    Niezwykła i wciągająca fabuła już od pierwszych kilku minut. Efekty wbijają w fotel. Świetnie wymyślona intryga. Fakt, na początku trudno ogarnąć o co chodzi w tym filmie, ale myślę że warto pogłówkować. Im dalej oglądamy, tym bardziej nas kolejne elementy układanki zaskakują. Naprawdę warto!









Siedem dusz  (Seven Pounds, 2008)

Mężczyzna przedstawiający się jako urzędnik podatkowy pojawia się w domach siedmiu śmiertelnie chorych dłużników, by sprawdzić jakimi są ludźmi. Ma dla nich niezwykły dar.


     Jeden z niewielu filmów, przy którym płakałam jak bóbr praktycznie co chwilę. Przepiękna i wzruszająca opowieść o człowieku, który chce odpokutować swoją winę, poświęcając własne zdrowie i nie tylko. Za każdym razem, kiedy oglądam "Siedem dusz", jestem zawsze tak samo wzruszona.








Władca Pierścieni: Trylogia (The Lord of The Rings, 2001-2003)

Podróż hobbita z Shire i jego ośmiu towarzyszy, której celem jest zniszczenie potężnego pierścienia pożądanego przez Czarnego Władcę - Saurona.

Drużynę Pierścienia rozbito, zdesperowany Frodo za wszelką cenę chce wypełnić powierzone mu zadanie. Aragorn z towarzyszami przygotowuje się, by odeprzeć atak hord z Isengardu.

Aragorn jednoczy siły Śródziemia szykując się do bitwy, aby odwrócić uwagę Saurona od podążających w kierunku Góry Przeznaczenia hobbitów.

      Tej trylogii chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Zekranizowana z wielkim rozmachem trylogia Tolkiena czaruje widzów zapierającymi dech w piersiach widokami i efektami. Mogłabym oglądać tą trylogię kilkadziesiąt razy i chyba by mi się nigdy nie znudziła. Śmiem stwierdzić, że jest to najlepsza ekranizacja książki ever.



 Zaplątani (Tangled 2010)

Żyjąca na odludziu Roszpunka, której włosy mają magiczną moc, marzy, by poznać świat. Jej przepustką do wolności jest czarujący łotrzyk Flynn.



        Przezabawna i urocza opowieść nie tylko dla dzieci. Od początku zapałałam wielką miłością do słodkiego gekona Pascala i zbuntowanego konia, którego imienia już nie pamiętam. Ta dwójka sprawiała, że co chwilę wybuchałam gromkim śmiechem. Ta animacja zapadła mi najbardziej w pamięć i stała się moją ulubioną. Do tego przepiękna ścieżka dźwiękowa. Ach, muszę znowu sobie obejrzeć Zaplątanych. 









Chłopiec w pasiastej piżamie (The Boy in the Striped Pyjamas,2008)

8-letni syn niemieckiego oficera SS zaprzyjaźnia się z żydowskim chłopcem przebywającym w obozie.


       Kolejny wzruszający i zarazem szokujący (przynajmniej dla mnie) film, a raczej ekranizacja książki. Włączając ten film za bardzo nie wiedziałam czego się spodziewać. W trakcie oglądania zaczęło powoli do mnie docierać, jak on się skończy. Jednak mimo tego, że spodziewałam się takiego zakończenia, byłam w wielkim szoku i dość długo nie mogłam się otrząsnąć z uczuć, które ten film u mnie wywołał. 




**************************************************

A jaka jest wasza ulubiona piątka filmów? Piszcie w komentarzach. Naprawdę jestem ciekawa :)


Miłego dnia!




środa, 30 października 2013

"Ania ze Złotego Brzegu" - Lucy Maud Montgomey


       Kolejny mój powrót na Wyspę Księcia Edwarda. I na szczęście jak najbardziej udany.

          Ania i Gilbert mają już szóstkę cudownych dzieci. Wiodą szczęśliwe życie, a dzieci dostarczają im niemałej rozrywki swoimi kłopotami. Jim, najstarszy z szóstki, jest bardzo poważny i szuka przygód. Marzy o wypłynięciu na szerokie morze.  Walter jest bardzo wrażliwym chłopcem, przez co często koledzy sobie z niego drwią. Bliźniaczki Nan i Diana jak na dwie młode dziewczynki nawiązują pierwsze przyjaźnie jednocześnie przeżywając rozczarowania. Shirley to malutki pieszczoch, a Rilla ma charakterek i potrafi być bardzo kapryśna. Wszystkie dzieci Ani i Gilberta są obdarzeni wielką wyobraźnią. 

         Oprócz szczęśliwych chwil, pojawiają się problemy i troski. W małżeństwie Ani przychodzi kryzys, dzieci co jakiś czas przeżywają młodzieńcze tragedie, a cień na cały Złoty Brzeg kładzie przedłużająca się wizyta ciotki Gilberta, Mary Marie. Kobieta jest zrzędliwą starą panną, która na każdym kroku strofuje dzieci i daje złote rady Ani i Zuzannie. Z kilkutygodniowego pobytu ciotki zrobił się kilkumiesięczny. W Złotym Brzegu na długi czas zabrakło szczerego śmiechu i beztroski.

    Mimo, że lata zmieniły Anię, nadal czaruje czytelnika swoją osobowością, a dzieci są tak słodkie, że wzbudzają sympatię od samego początku. Ich problemy i troski u mnie wywoływały rozczulający uśmiech. Jedynie, do czego mogłabym się doczepić, to fakt, że między poprzednią częścią serii o Ani a tą jest bardzo duży przeskok. W "Wymarzonym domu Ani" bohaterka straciła dziecko, a w  "Ani ze Złotego Brzegu" ma już piątkę dzieci i szóste w drodze. Trochę wywołało to we mnie dezorientację i zastanawiałam się, co się działo z bohaterami przez te kilkanaście lat. Szkoda, ale to nie odbiera znacząco uroku książce.

       Pokuszę się o stwierdzenie, że mimo pewnych niedociągnięć, ta część serii o Ani jest jedną z najlepszych, jakie do tej pory czytałam. I dobrze, że większość akcji toczy się wokół dzieci Blythe.  

Polecam! :-)


Tytuł: "Ania ze Złotego Brzegu"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1999
Ocena:  8/10


Książka przeczytana w ramach wyzwań:


****


poniedziałek, 28 października 2013

"Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć" - Tomasz Kowalski


       Po książkę Tomasza Kowalskiego sięgnęłam z ciekawości. Zaintrygowała mnie okładka i opis z tyłu książki. 

     "Tomasz Kowalski. Urodzony w 1970 roku w Katowicach. Z wykształcenia prawnik. W 2010 roku zadebiutował książką „Kamienica przy RueSainte-Anne 43” podejmującą temat kary śmierci. Zarówno jego debiut, jak i „Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć” zostały napisane na kanwie dwóch tekstów dramatycznych, za które autor został uhonorowany wyróżnieniami podczas I i II Ogólnopolskiego Konkursu Dramatycznego „Lustro, Obraz, Iluzja” w Łodzi.

W 2008 roku Polskie Radio Białystok zrealizowało słuchowisko radiowe na podstawie jego monodramu pod tytułem „Kolęda”.



Tomasz Kowalski jest miłośnikiem muzyki barokowej, pączków z nadzieniem różanym, papierosów i Katowic, w których kocha spędzać wakacje. Jego ulubione święta to oczywiście… Wszystkich Świętych." Źródło  Interesujące, prawda?


       Jak w większości miast także w Ponurej znajduje się cmentarz. I jak na miejsce pochówku przystało, muszą pracować tam grabarze. Jednak to nie są zwykli grabarze, którzy nam stają przed oczyma, kiedy wyobrażamy sobie takiego stereotypowego kopidoła. Tomasz - szef, Rysiek i Młody spędzają dużo czasu na rozmowach na trudne tematy. Dosłownie. I swoją polemikę dzielą z nie byle kim - z samą Kostuchą! Oprócz tej jakże barwnej czwórki przez cmentarz przewijają się inne indywidua. Nie będę wymieniać, żeby nie psuć przyjemności czytania. Wspomnę tylko o Oblivokrach. To są diabły, które wystawiają człowieka na pokuszenie.

        "Rozmowy..." Tomasza Kowalskiego to jest naprawdę ciekawa i wciągająca lektura, która dodatkowo skłania czytelnika do refleksji na tematy, które poruszają grabarze. Ich rozmowy sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać, jakie jest nasze zdanie w temacie który akurat jest poddawany analizie. I ostrzegam - nie są to łatwe i przyjemne kwestie, dotyczące życia doczesnego. Religia, śmierć, samobójstwo, pokusa, eutanazja - to tylko kilka przykładów. 

      Autor w swoich opowiadaniach obala stereotyp grabarza "półgłówka". Chyba nam wszystkim ta praca nie kojarzy się specjalnie miło, przy której można wdać się w polemikę. A tu niespodzianka - wystarczą odpowiedni kompani i można wymieniać myśli i poruszać problemy, które dotykają nasz świat i nas samych.  
       Grabarze na swoim cmentarzu co i rusz spotykają niezwykłe osoby, z którymi rozmawiają na tematy, które skłaniają czytelnika do myślenia. Zwłaszcza opowieści Kostuchy. Z resztą sama jej postać intryguje i szokuje. Bo kto by pomyślał, że Pani Śmierci może nonszalancko opierać się o kosę, z lubością i dostojeństwem palić papierosa i puszczać dymka. 

     
      Wszystkie postacie, pojawiające się w "Rozmowach.." są bardzo oryginalne i zapadają w pamięci.  Oj mają charakterki, mają. Każdy jest wyjątkowy i ma cechy, które odróżnia ich od reszty. A sami grabarze wzbudzają sympatię. Zwłaszcza Młody. Choć jest naiwny, nie sposób go nie lubić.

        Jedyne czego mi brakowało w książce to ilustracji, które dodałyby książce dodatkowych walorów. Choć oczywiście niczego jej nie brakuje. Jest tajemniczość, groza, ale też dawka humoru i oryginalne podejście do tematu śmierci, w sposób, który może niektórych szokować. I na pewno skłaniać do refleksji.

Czy polecam? Jak najbardziej tak. Warto się przez chwilę zatrzymać i pokontemplować.


Tytuł: "Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć"
Autor: Tomasz Kowalski
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013
Ocena:  7/10
Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć [Tomasz  Kowalski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


czwartek, 24 października 2013

Odwiedziłam bibliotekę i o!


(Przepraszam za jakość zdjęcia)

   Dzisiaj po drodze w sprawach służbowych zahaczyłam o moją ukochaną bibliotekę. I oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wyszła z książkami. To nic, że w domu czekają kolejne cztery wypożyczone. Te książki mnie po prostu uwiodły ;-)

Dawno nie dodawałam żadnego stosiku, dlatego postanowiłam to tym razem zrobić, żeby rozbić chwilowy zastój na blogu (Dwie recenzje się piszą;-)). 
Od góry
1. "Elyria" - Brigitte Melzer, Świat Książki
2. "Krąg" - Matt Strandberg, Sara B. Elfgren, wyd. Czarna Owca
3. "Blask księżyca" - Rachel Hawthorne, wyd. Amber
4. "Pełnia księżyca" - Rachel Hawthorne, wyd. Amber
5. "Wybrani" - C.J. Daugherty, wyd. Otwarte
6. "Dziedzictwo" - C.J. Daugherty, wyd. Otwarte
7. "W otchłani" - Beth Revis - wyd. "Publicat" 

A w domu czekają jeszcze: 
1. "Pod kopułą" -  Stephen King, wyd. Prószyński Media
2. "Grobowa tajemnica"- Charlaine Harris, wyd. Fabryka Słów
3. "W cudzym domu" - Hanna Cygler, wyd. Rebis
4. "Pułapka na martwego" - Charlaine Harris, wyd. MAG

Tak więc mam co czytać. 
Mam nadzieję, że uda mi się większość zrecenzować.
Jeszcze tylko ochrzan od męża ("Znowu wypożyczyłaś książki, a przecież masz tyle nieprzeczytanych własnych!")  i można czytać :D

A w najbliższych dniach możecie się spodziewać recenzji książki Tomasza Kowalskiego "Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć". Będzie z humorem i refleksyjnie. 


czwartek, 10 października 2013

"Rewolucja rodzinna z małymi stópkami w tle" - Magdalena Dintar


       Magdalena Dintar jest z zawodu anglistką. Prowadzi własną działalność - jest lektorem języka angielskiego. Oprócz tego, jest mamą kilkuletniej córeczki. 

      Po książkę Magdaleny Dintar sięgnęłam z ciekawości. Właśnie z mężem jesteśmy w trakcie planowania potomstwa i chciałam się dowiedzieć co na ten temat mówi literatura obyczajowa, czyli kobiety-matki, które już mają za sobą poczęcie i urodzenie pierwszego dziecka. Wcześniej nie miałam styczności z tego typu pozycjami, ale na pewno w niedalekiej przyszłości sięgnę po kolejną, tego typu książkę.

Magdalena Dintar w swojej pierwszej książce pokazuje czytelnikowi, że ciąża i macierzyństwo to nie jest wcale taka piękna i cudowna rzecz. Świeżo upieczona matka musi być dostępna dla swojego dziecka dwadzieścia cztery godziny na dobę. Do tego, nierzadko, musi zmagać się z huśtawką nastrojów, a czasami nawet z depresją poporodową. Autorka obala stereotyp Matki Polki, który jest bardzo mocno zakorzeniony w polskim społeczeństwie. Kobieta po urodzeniu dziecka powinna się poświęcić bezgranicznie macierzyństwu. 

      Ileż to razy na dzień w telewizji lecą reklamy szczęśliwych i uśmiechniętych matek i dzieci. Na ulicach widzimy spacerujące, radosne mamusie ze swoimi pociechami. Z tego można by wywnioskować, że macierzyństwo i wychowanie dziecka to totalna sielanka i sama radość. Autorka "Rewolucji rodzinnej ..." pokazuje nam, że wcale tak kolorowo nie jest. Kobieta po porodzie ma naprawdę bardzo ciężko i czasami musi radzić sobie ze wszystkim sama. Do tego dochodzą komentarze  i dobre rady na temat wychowania życzliwych nam osób. To wszystko - skumulowane wali się na głowę młodej matki i przytłacza. Taką właśnie wizję macierzyństwa ukazuje nam Magdalena Dintar. 

      Autorka opisuje w książce swoje zmagania z własną psychiką i presją, wywoływaną przez ludzi wokół niej. Nic nie jest czarne ani białe. Zanim młoda matka zacznie czerpać radość z posiadania potomka, czeka ją małe piekło na ziemi. Szalejące hormony, dyspozycyjność dwadzieścia cztery godziny na dobę, słaba kondycja fizyczna i jeden wielki wrzask tej małej istotki mogą doprowadzić do rozpaczy. Takich rzeczy przyszłe rodzicielki na pewno nie dowiedzą się z telewizji czy reklam. No bo przecież jak to! Macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz w życiu! Być może, ale trzeba się do niej odpowiednio przygotować i każde małżeństwo powinno wiedzieć z czym to się wiąże i jaka wielka odpowiedzialność na nich spadnie. Często jest tak, że nie wiedzą w co się pakują, bo nikt ich do końca nie uświadomił. A przecież można temu zapobiec. Autorka podkreśla, że powinno się głośno i wyraźnie mówić o mrocznych stronach macierzyństwa. Młoda mama powinna być przygotowana, z czym przyjdzie się jej zmierzyć.

     Przyznam szczerze, że książkę czytało mi się bardzo dobrze. Mimo że czcionka w książce jest bardzo mała, rozdziały są dość krótkie i język przystępny przez co szybko się ją pochłania. Sporo się dowiedziałam z tej pozycji. O takim obrazie macierzyństwa nie przeczytamy w żadnym czasopiśmie, ani nie zobaczymy w telewizji. Takie książki są potrzebne, aby pokazać młodym mamom, że to co się z nimi dzieje jest normalne, a przyszłe rodzicielki ostrzec i uświadomić co ich czeka. Sama planuję w najbliższym czasie potomstwo i jakoś nikt mi nie mówił, że macierzyństwo to nie sama radość. 

      Książka "Rewolucja rodzinna z małymi stópkami w tle" to dzielenie się uczuciami i wrażeniami młodej mamy, która właśnie dostała nową rolę w życiu. To nie jest poradnik, jak wychowywać dziecko. Autorka stara się przekazać przyszłym mamom, że ich huśtawki nastrojów nie są niczym złym i jest to rzecz normalna. Takie książki są naprawdę potrzebne.

      Ta lektura jest obowiązkowa dla wszystkich kobiet, które planują dziecko, ale także dla ich partnerów. Oni też powinni mieć świadomość co się będzie działo z ich połówkami podczas tych pierwszych miesięcy po porodzie. Polecam książkę także młodym mamom. Niech zobaczą, że czasem potrzebna jest także odrobina egoizmu.  I mimo tych wszystkich złych stron - macierzyństwo to jest najpiękniejsza rzecz, jaka może przytrafić się kobiecie w życiu. I dla tych chwil warto przejść przez piekło. Tak przynajmniej sądzi autorka. Być może ja się za jakiś czas też o tym przekonam.



Tytuł: "Rewolucja rodzinna z małymi stópkami w tle"
Autor: Magdalena Dintar
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013
Ocena:  7/10
Rewolucja rodzinna z małymi stópkami w tle [Magdalena Dintar]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res


piątek, 4 października 2013

Pierwsze urodziny bloga!


   Tak! To właśnie dokładnie rok temu dodałam pierwszy post na Książkowej Manii! Zleciało bardzo szybko!


     Dużo się działo w moim życiu w ciągu tych trzystu sześćdziesięciu pięciu dni. I w życiu osobistym i w tym blogowym. Wyszłam za mąż - to chyba jest największa i chyba jedna z najważniejszych zmian w moim całym życiu. Ale nie o tym. 


    Skoro to blog, to uraczę was statystykami. :) Ale nie będzie tego dużo.
- W ciągu tego roku mój blog został wyświetlony ponad 10.800 razy! Czy to dużo? Nie wiem jak dla innych blogerów, ale jak dla mnie to jest jest naprawdę sporo. Nie spodziewałam się tego. Dziękuję Wam za to, moi drodzy czytelnicy.
      
- Przez rok opublikowałam na blogu 102 posty, z czego 46 to recenzje. No, powiedzmy, że ujdzie w tłumie ;-) Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie ich więcej. 

-Nawiązałam współpracę z kilkoma wydawnictwami - część przesyła propozycje recenzyjne systematycznie, z częścią była to tylko jednorazowa współpraca. Nie z mojej inicjatywy. Być może moje recenzje są jeszcze zbyt słabe, aby na stałe z nimi współpracować. Aczkolwiek bardzo bym chciała. No ale trudno. W każdym razie mam co czytać.

- Książkowa mania doczekała się Fan Page na Facebooku  Na razie jest 67 fanów, mam nadzieję, że z czasem będzie więcej.

- Nawiązałam współpracę z portalem dużeka.pl 

- Przez bloggera obserwuje mnie (podobno) 93 osoby, w kręgach na Google + - 164. 

Mówiłam, że dużo tego nie będzie? :)


Na koniec postu trochę o planach na ten rok. Nie będę brała wielu nowych książek do recenzji. Mam ponad 150 książek w biblioteczce, które czekają aż po nie sięgnę. I właśnie ten mój skarb książkowy będzie absorbował. Drugim moim zamierzeniem jest kupować tylko te książki, których mi brakuje do zebrania całej serii. 

Dziękuję Wam, drodzy czytelnicy, że jesteście ze mną. Że chce się wam czytać moje wypociny. To naprawdę dużo dla mnie znaczy! Mam nadzieję, że będziecie ze mną przez kolejny rok.

P.S. W tym roku z okazji urodzin żadnego konkursu nie będzie, ale mam nadzieję, że na drugie urodziny uda mi się coś zorganizować.



czwartek, 3 października 2013

"Przemień siebie, swój świat i ludzi wokół" - Wojciech Filaber


       Po książkę Wojciecha Filabera sięgnęłam z czystej ciekawości . Swego czasu bardzo interesowałam się tematem ludzkiej podświadomości i umysłu.

    Wojciech Filaber ukończył studia licencjackie w Londynie na kierunku Psychologia. Interesuje się psychologią, psychoanalizą, psychoterapią oraz podobnymi dziedzinami, które mają na celu zmianę myślenia człowieka.

     Książka "Przemień siebie, swój świat i ludzi w okół" podzielona jest na dwadzieścia jeden rozdziałów. Każdy z nich zaczyna się złotą myślą sławnych filozofów i myśliciel m.in. Buddy, Aladyna, Gandhiego itp. Tak po prawdzie, trudno mi jest stwierdzić, nawet ogólnie, o czym jest ta książka. Naprawdę. Autor próbuje przekazać nam jakąś ważną wiedzę na temat nas samych, naszej podświadomości i tego jak działa nasz umysł, tylko sam tak naprawdę nie wie jak to zrobić. I brnie coraz bardziej, głębiej i coraz bardziej niezrozumiale. No, może rozdziały powinny nas trochę nakierować, co autor chciał przekazać czytelnikowi:
- To, o czym myślimy, staje się naszą rzeczywistością;
- Przebudź się do stanu wewnętrznej świadomości, mądrości i odwagi;
- Odkryj swój prawdziwy potencjał, odkryj swoje potrzeby, spełnij się;
-Przełam się, otwórz na zmianę. Jesteś w stanie dokonać zmian w życiu innych ludzi.
Chyba wystarczy tych przykładów.

      W sumie tą całą książkę można by zawrzeć w samych tytułach rozdziałów. Autor, kolokwialnie mówiąc, leje wodę na potęgę. Niczego nowego ani niczego interesującego nie dowiedziałam się z tej pozycji. Oprócz licznych powtórzeń, które są stosowane nagminnie i cytowań wielkich i mądrych ludzi, dostajemy komentarz autora i jego interpretację przytoczonych słów. Mam wrażenie, że jest to praca w całości odtwórcza.

    Na temat ludzkiej podświadomości już trochę czytałam, ale nie sądzę, żebym wiedziała już wszystko w tej kwestii. A mimo wszystko uważam, że z książki "Przemień siebie ..." nie dowiedziałam się niczego. Co więcej, czytanie tej pozycji było dla mnie wielką męczarnią. Zwłaszcza jeśli chodzi o liczne powtórzenia. Z ciekawości policzyłam powtórzenia na pierwszej stronie pierwszego rozdziału (fotografia na dole.- Cholera, aż sama zaczynam się...powtarzać). Wyraz umysł został tutaj użyty pięć razy, rzeczywistość - trzy razy, a słowo "myśli" sześć razy. Komentować chyba tego nie muszę. Momentami moja irytacja sprawiała, że miałam ochotę rzucić tę książkę w kąt. Ale skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B (znowu powtórzenie...damn!).
Sorki za jakość zdjęcia.

         Podsumowując - książka Wojciecha Filabera, według mojej opinii, nie wnosi nic nowego do literatury psychologicznej. Myślałam, że dowiem się czegoś nowego na temat mojego umysłu i możliwości kierowania moją podświadomością. W zamian otrzymałam pozycję, w której roi się od powtórzeń, aż zaczyna głowa boleć, oraz od cytowań tych wszystkich mądrych ludzi. Być może jakiś inny czytelnik znajdzie w tej pozycji coś ciekawego dla siebie. Ja nie znalazłam nic. I przeczytanie tej książki było dla mnie totalną stratą czasu. Mogłam go poświęcić na o wiele lepsze lektury.

Nie polecam.


Tytuł: "Przemień siebie, swój świat i ludzi wokół"
Autor: Wojciech Filaber
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013
Ocena:  1/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res



wtorek, 1 października 2013

Podsumowanie III kwartału - 2013


  Dzień dobry! No i mamy październik. Czas na podsumowanie czytelnicze trzeciego kwartału. Jestem zadowolona z wyników.


Lipiec
W lipcu przeczytałam 4 książki w tym:
- 3 książki z biblioteki
- 1 egzemplarz recenzencki




1. Tess Gerritsen - "Dolina umarłych" - Lipiec 2013 - 400 stron
2. Jack Ketchum - "Straceni" - Lipiec 2013 - 372 strony
3. Frank S. Becker - "Cena purpury" - Lipiec 2013 - 476 strony
4. John Green - "Gwiazd naszych wina" - Lipiec 2013 -  312 stron

Łącznie 1560 stron przeczytanych.

Sierpień
W lutym przeczytałam 13 książek w tym:
- 1 książkę własną,
- 9 książek z biblioteki
- 1 ebook
- 2 egzemplarze recenzenckie

1. Charlaine Harris - "Martwy aż do zmroku" - Sierpień 2013 - 386 stron
2. Grażyna Hanaf - "Joachim" - Sierpień 2013 - 287  stron
3. Charlaine Harris - "U martwych w Dallas" - Sierpień 2013 - 350  stron
4. Veronica Rossi - "Przez burze ognia" - Sierpień - 368  stron
5. Charlaine Harris - "Klub martwych" - Sierpień 2013 - 386  stron
6. Jack Ketchum -"Rudy. Prawo do życia"- Sierpień 2013 - 324  strony
7. Sarah J. Maas -"Szklany Tron"- Sierpień 2013 - 520  stron
8. Charlaine Harris - "Martwy dla świata" - Sierpień 2013 - 320  stron
9. Charlaine Harris - "Martwy jak zimny trup" - Sierpień 2013 - 400  stron
10. Charlaine Harris - "Dotyk martwych" - Sierpień 2013 - 200  stron
11. Lucy Maud Montgomery - "Wymarzony dom Ani" - Sierpień 2013 - 239  stron
12. Cassandra Clare - "Mechaniczny anioł" - Sierpień 2013 - ebook - 496  stron
13. Charlaine Harris - "Definitywnie martwy" - Sierpień 2013 - 400  stron

Łącznie 4676 stron przeczytanych.

Wrzesień
W marcu przeczytałam 6 książek w tym:
- 3 książki z biblioteki
- 2 ebooki
- 1 egzemplarz recenzencki

1. Charlaine Harris - "Wszyscy martwi razem" - Wrzesień 2013 - 446  stron
2. Charlaine Harris - "Gorzej niż martwy" - Wrzesień 2013 - 432  strony
3. Charlaine Harris - "Martwy i nieobecny" - Wrzesień 2013 - ebook - 368  stron
4. Wojciech Filaber - "Przemień siebie, swój świat i ludzi wokół" - Wrzesień 2013 - 112  stron
5. Cassandra Clare - "Mechaniczny książę" - Wrzesień 2013 - ebook - 464  strony
6. Charlaine Harris - "Martwy w rodzinie" - Wrzesień 2013 - 400  stron


Łącznie 2222 strony przeczytanych.
Łącznie przez trzy miesiące przeczytałam 8458 stron, co daje dziennie 93 strony przeczytane!

Najlepsza książka kwartału -Sarah J. Maas -"Szklany Tron"  
Najgorsza książka kwartału - Wojciech Filaber - "Przemień siebie, swój świat i ludzi wokół"

W ciągu trzech miesięcy przeczytałam 23 książki, w tym zrecenzowałam 9 (ostatnia w ciągu kilku dni). Średnia ocena przyznawana przeze mnie to  5,8/10.


Wyzwanie z półki
 

Sierpień



Wyzwanie "Czytamy Anię"





W ciągu tych trzech miesięcy zakupiłam  8 książek:
"Dziewiąty Mag. Dziedzictwo" - Alice Rosalie Reystone
"Księżniczka" - Andrzej Pilipiuk
"Pustynna włócznia. Księga I"  Peter V. Brett



Plany na IV kwartał:
Przeczytać ostatnie dwa egzemplarze recenzenckie, książki wypożyczone z biblioteki i w końcu mam nadzieję wziąć się za moją biblioteczkę. 


I na koniec coś przyjemnego. Zostałam nominowana przez Larę Notsil do nagrody Liebster Award. Dziękuję!

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.  Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań, otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował." 


Pytania od Laury:
1. Czas zostaje wstrzymany. Bez żadnych konsekwencji i zobowiązać, w realnym świecie, możesz          wkroczyć w świat książki, na jedną przygodę. Jaki jest jej tytuł?
     "Władca pierścieni" Johna R.R. Tolkiena lub "Gra o tron" George R.R. Martina.

2. Jaka książka została przeczytana przez Ciebie (samodzielnie) jako pierwsza.
    Nie jestem pewna czy to naprawdę ta, ponieważ nie pamiętam. Przypuszczam, że było to "Pilot i ja"             Adama Bahdaja.

3. Możesz zekranizować książkę. Cudownym trafem okazuje się, że aktorzy są identyczni jak               postacie w Twojej wyobraźni, wszystkie rekwizyty i miejsca są identyczne z Twoimi                           wyobrażeniami. Podaj tytuł tej książki.
    "Dożywocie" Marty Kisiel!

4. Możesz przeprowadzić wywiad z autorem książki (nawet tym nieżyjącym!). Jak się nazywa ten         autor?
    Lucy Maud Montgomery - chciałabym poznać tę autorkę i stanąć z nią w oko w oko i wypytać o                 wszystko co związane jest z serią o Ani Shirley.

5. Możesz wybrać miejsce (łąka, las, pokój…), porę roku, część doby, mebel, jedzenie i picie.               Gdzie zasiądziesz, przy czym i kiedy do czytania swojej ukochanej książki? 
    Latem, w zielonej trawie na kocyku z drinkiem z parasolką. :)

6. Po śmierci możesz wybrać swoje drugie życie. Kim zostajesz?  Detektywem? Maszynistą?               Czarnym charakterem? Kimś innym?
    Politykiem! :-)

7. Najbardziej znienawidzona przez Ciebie lektura szkolna, to…?
    Nie pamiętam. Wyleciało mi z głowy.

8. Czego nie lubisz jeść? Można wypisać więcej niż jedną pozycję:P
    Leczo, brokuły, brukselka - fuuuuu!

9. Twoja ulubiona roślina, to…? (np. jakie drzewo, krzew, kwiat)
     Kwiat - Konwalia.
     Drzewo - Kasztan.
     Krzew - Tuja.

10. Możesz wskrzesić mityczne/fikcyjne zwierzę. Kogo przywitamy w realnym świecie?
      Oczywiście będą to smoki! Uwielbiam to zwierzę. Te ich wielkie ślepia totalnie mnie oczarowały. :)

11. Twoja ulubiona postać filmowa/serialowa/książkowa/komiksowa/itp., to…?
       Roszpunka z bajki "Zaplątani"
       Sheldon z serialu "Big Bang Theory" - uwielbiam jego nieżyciowość!
       Nieszczęsny panicz Szczęzny z książki "Dożywocie" Marty Kisiel.




poniedziałek, 23 września 2013

TRANTIPUTL - Antynagroda Wydawnicza


        Dzisiaj będzie trochę inna notka niż zwykle. Wiele się w mediach słyszy o różnorakich nagrodach, przyznawanych autorom za świetnie napisane książki, które czasem stają się bestselerami a czasem nie. Nagroda im. Janusza A. Zajdla, Nagroda Literacja Nike, Nagroda Nautilus, Srebrny Glob, Orle Pióro, to tylko niektóre z nagród przyznawane za najlepszą, książkę, autora czy wydawnictwo. Ale przecież oprócz tych najlepszych na rynku pojawia się wiele śmieci, których nie da się czytać. I to właśnie takim "tworom" będzie przyznawany TRANTIPUL - Antynagroda Wydawnicza. Ja, Ty, każdy z nasz może wskazać taką pozycję, która zasługuje na tą niezbyt chlubną nagrodę. 

Więcej informacji i szczegółów możemy znaleźć tutaj. Pozwoliłam sobie skopiować treść notki z bloga twórcy Antynagród Wydawniczych - Grzegorza Raczka: 

Zaglądaliście ostatnio na jakiś portal, wortal czy blog poświęcony książce? Też pytanie - oczywiście, że tak. Przecież literatura interesuje każdego - ministra i ministrę, prostego policjanta i nieprostego bandytę, bożego sługę i bezbożnego pana, przedstawiciela drobnej przedsiębiorczości i szarej strefy. O nowościach książkowych rozmawiają hydraulicy, kominiarze, hotelarze, gospodyni domowe i uliczni sprzedawcy elektronicznych papierosów. Dyskurs naukowy prowadzą wszyscy, no chyba że ktoś śpi po nocnej zmianie, ale nawet wtedy śni o książkach! A czy zauważyliście, że na tych wszystkich stronach, typowania, plebiscyty i prostackie wskazania palcem dotyczą tylko najlepszych książek? Rozpływamy się nad pięknem treści, projektu, zapominając  że przecież spora część oferty wydawniczej to pozycje mierne, czasem kiepskie, a bywa że żenujące!

I właśnie takim książkom poświęcamy antynagordę wydawniczą, czyli Trantiputla! Właśnie tego typu tytuły będą miały szansę na zdobycie swojej nagrody! By ich autorzy poczuli się docenieni i zauważeni. By mieli czym się pochwalić przed kolegami i koleżankami z pracy, rodziną i przygodnymi znajomymi z profili społecznościowych!

Co to jest Trantiputl?
To inna nazwa chochlika drukarskiego, błędu w druku, przeoczonego w trakcie korekty (lub kolejnych korekt), odkrytego dopiero w gotowej publikacji poligraficznej.

Przyznawana będzie książkom dla dzieci i dorosłych w następujących kategoriach:
- treść,
- skład,
- korekta,
- projekt okładki,
- babol rażący.

Kandydatów do antynagrody wyznacza Wielce Tajemnicza Kapituła, ale również Ty (tak - Ty, nie rozglądaj się głupio na boki) Szanowny Czytelniku!

Każdy z Was może przyczynić się do przyznania Trantiputla w którejś z wymienionych kategorii. Jak to zrobić? Wystarczy wypatrzyć pozycję zasługującą na to miano, w skrócie wyjaśnić swoją opinię, wysłać ją na adres: trantiputl@duzeka.pl i czekać na akceptację ze strony Wielce Tajemniczej Kapituły Antynagrody Wydawniczej.

Spośród tytułów zgłoszonych w ciągu całego roku, wybierzemy TRANTIPUTLE ROKU, nagradzane tandetną statuetką oraz słoikiem ogórków kiszonych!



       Myślę, że jest to bardzo fajna inicjatywa. Wydaje mi się, że jest ona też bardzo potrzebna, aby móc chronić się przed literackimi "śmieciami". Zapraszam wszystkich do wysyłania swoich propozycji. Ja już mam kilka swoich typów do tej nagrody. ;-)


********************************************************************************

P.S. Ponawiam prośbę o pomoc/podpowiedź dotyczącą prowadzenia bloga. Czy da się zmienić aby w miniaturze linku do danej notki pokazywała się grafika  książki, a nie mój avatar z google+?


czwartek, 19 września 2013

"Rudy. Prawo do życia" - Jack Ketchum


    "Rudy. Prawo do życia" to druga książka Jacka Ketchuma, po którą sięgnęłam. Znajdują się w niej dwa opowiadania. Trochę czasu minęło odkąd przeczytałam tę książkę. Czas najwyższy ją zrecenzować.

        Jak sam tytuł wskazuje w tej książce są umieszczone dwa opowiadania: "Rudy" oraz "Prawo do życia". Avery`emu Ludlowi po śmierci ukochanej żony został do towarzystwa tylko czworonożny przyjaciel - Rudy. Ten pies był jego najlepszym przyjacielem. Pewnego dnia podczas łowienia ryb, Avery`ego zaczepia trójka łobuzów. Dla zabawy zabijają Rudego. Zgłasza sprawę na policję, jednak państwowy organ ścigania nic nie może zrobić w tej sprawie.  Mężczyzna postanawia sam wymierzyć sprawiedliwość.
 

           Sara Foster jest w trzecim miesiącu ciąży. Razem z partnerem postanawiają dokonać aborcji. W drodze do kliniki zostaje porwana. Kobieta jest zdezorientowana, nie ma pojęcia dlaczego ktoś ją uprowadził. Porywaczami okazują się kobieta i mężczyzna. Wydają się wiedzieć wszystko na temat Sary. Brzemienna jest torturowana. Musi użyć całej swojej silnej woli aby przetrwać to piekło na ziemi, jakie zgotowała jej ta niezrównoważona psychicznie para..

        Tym razem Jack Ketchum w swoim pierwszym opowiadaniu ukazuje nam bezsilność drugiego człowieka, który próbuje stawić czoło okrucieństwu i braku szacunku dla innej jednostki. Nawet przy pomocy prawa człowiek nie zawsze ma możliwość wyegzekwować sprawiedliwość. Natomiast opowiadanie "Prawo do życia", jak się okazuje, oparte jest na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Colleen Stan została uprowadzona i przetrzymywana przez Camerona Hookera i jego żonę. Opowiadanie Jacka Ketchuma mocno różni się od rzeczywistych wydarzeń, ale i tak szokuje.

       To jest moje drugie spotkanie z twórczością Jacka Ketchuma. I po raz kolejny jestem zaskoczona i zszokowana. Nic tak naprawdę nie jest w stanie tak nas przestraszyć niż zło, które tkwi w ludziach. Obie historie niosą ze sobą potężną dawkę emocji. Mistrz grozy porusza najczulsze struny w człowieku. Ukazuje nagą prawdę o istotach ludzkich i to, że ich okrucieństwo nie zna granic. Przy nas zwierzęta są pełne dobroci i miłości dla samych siebie. Czego nie zawsze można powiedzieć o człowieku.

Polecam!


Tytuł: "Rudy. Prawo do życia"
Autor: Jack Ketchum
Wydawca: Papierowy Księżyc
Rok: 2012
Ocena:  7/10



P.S. Kochani. Potrzebuję pomocy technicznej. Czy da się zmienić aby w miniaturze linku do danej notki pokazywała się grafika  książki, a nie mój avatar z google+?

piątek, 30 sierpnia 2013

"Wymarzony dom Ani" - Lucy Maud Montgomery


         Po raz kolejny miałam okazję przypomnieć sobie dalsze losy mojej ulubionej bohaterki literackiej Ani.

          Spełnia się jedno z największych marzeń naszej uroczej Ani. W końcu zostaje doktorową Blythe i może zamieszkać w swoim wymarzonym domu na Przystani Czterech Wiatrów. Dla młodego małżeństwa zaczyna się nowy rozdział w życiu - jeden z najpiękniejszych. Mogą cieszyć się swoim szczęściem. Ania i Gilbert bardzo szybko zyskują wspaniałych przyjaciół - kapitan Jim, stary żeglarz, który raczy swoimi wspaniałymi opowieściami o przygodach, jakie przeżył. Ewa Moore młoda dziewczyna, która na pozór jest smutną i zgorzkniałą osobą zostaje najlepszą przyjaciółką Ani. Nie było to łatwe, ale urok pani doktorowej działa na wszystkich. Państwo Blythe w swoim wymarzonym domku spędzają piękne chwile, ale też i smutki..


          Książki Lucy Maud Montgomery chyba nigdy mi się nie znudzą. Ania czaruje mnie tak samo jak dziesięć lat temu. Tak naprawdę nie wiem co mogłabym jeszcze napisać o książkach tej autorki. Jedne są gorsze drugie lepsze, jak u każdego pisarza. Dlatego też może skupię się na nowych bohaterach powieści.

          Kapitan Jim oczarował mnie totalnie swoją dobrocią i talentem do opowiadania swoich historii. Polubiłam go od razu. To jest chyba jedna z najbardziej wyróżniających się postaci pobocznych wśród wszystkich przeczytanych przeze mnie części o Ani do tej pory. Na uwagę zasługuje także postać Ewy Moore. Z początku bardzo ostrożna i zamknięta w sobie kobieta, która pała nienawiścią do każdej osoby, która jest szczęśliwa. Na jej zgorzknienie miało wpływ niezbyt szczęśliwe dzieciństwo. Jednak pod wpływem Ani i przyjaciół kobieta się zmienia w czarującą osobę. Bardzo ciekawa postać z niej. Chwilami mnie nawet intrygowała.

           Do czego mogę się przyczepić to to, iż za mało ponownie było postaci Gilberta w książce. Krótkie epizody, w których się pojawiał to chyba zdecydowanie za mało, jako że jest zaraz po Ani głównym bohaterem serii. 

         "Wymarzony Dom Ani" to kolejna przeurocza opowieść o mojej rudowłosej ulubienicy, która stała się już prawdziwą kobietą, jednak nie straciła tej dziecięcej radości, którą zawsze miała w sobie. I być może właśnie ta cecha sprawia iż jest taka czarująca. 

Polecam! :)

Tytuł: "Wymarzony dom Ani"
Autor: Lucy Maud Montgomery
Wydawca: Nasza Księgarnia
Rok: 1998
Ocena:  7/10
Wymarzony dom Ani [Lucy Maud Montgomery]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Książka przeczytana w ramach wyzwań:




czwartek, 22 sierpnia 2013

"Szklany Tron" - Sarah J. Maas


         Wolność albo śmierć.

       "Szklany tron" to pierwsza pozycja od Wydawnictwa Uroboros, po którą udało mi się sięgnąć. I bardzo się cieszę, że na nią trafiłam.

    Sarah J. Maas to amerykańska pisarka, która zadebiutowała poprzez publikowanie swoich opowiadań o Celaenie na portalu Fiction Pres, mając szesnaście lat. To właśnie one przyniosły autorce rozgłos. I tak z krótkich nowel powstał pierwszy tom historii o młodej zabójczyni. Autorka przewiduje opublikować 6-7 części.

    Celaena Sardothien ma zaledwie siedemnaście lat i wiele niekoniecznie dobrych doświadczeń za sobą. W wieku ośmiu lat straciła rodziców. Trafiła "pod skrzydła" Króla Zabójców, który zaczął ją szkolić. Treningi z Arobynnem sprawiły, że dziewczyna stała się najsłynniejszą zabójczynią w krainie Erilei. Niestety ktoś ją zdradził, czego wynikiem było zesłanie do ciężkich prac w Kopalni Soli w Endorvien. Warunki były tam tak spartańskie, że sprawiały iż skazani i niewolnicy nie wytrzymywali tam nawet kilku miesięcy. A jednak Celaena radzi sobie tam już rok. Któregoś dnia do Kopalni przybywa następca tronu Adarlanu - przystojny książę Dorian wraz z Kapitanem Gwardii Królewskiej - Chaolem. Proponują Celaenie układ - dziewczyna wystartuje w turnieju o miano Królewskiego Obrońcy. Jeśli wygra, będzie służyć królowi przez cztery lata. Po tym czasie zyska wolność. Celaena nienawidzi króla - to przez niego trafiła do tego piekła na ziemi. Jednak nie ma wyjścia. Wolność jest dla niej ważniejsza.

      Zabójczyni rusza do zamku wraz z Dorianem i Chaolem. Tam kapitan Gwardii Królewskiej zaczyna treningi z dziewczyną. Nie jest łatwo, gdyż Celaena jest osłabiona po roku wycieńczającej pracy. Jednak nie to jest jej największym zmartwieniem. Uczestnicy turnieju zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. Wszystko wskazuje na to, że ktoś używa magii. Celaena musi szybko odkryć zabójcę, zanim to on odnajdzie ją...

     Pierwsze co się rzuca w oczy to niesamowita okładka. Naprawdę świetna robota. Aż żałuję, że wewnątrz nie ma dodatkowych ilustracji. Na pewno pobudziłyby dodatkowo wyobraźnię czytelnika. Od razu można zauważyć, że główna bohaterka na pewno nie będzie delikatną i spokojną kobietką.

        Główną zaletą i chyba najważniejszą "Szklanego tronu" są bohaterowie, a zwłaszcza Celaena. Uwielbiam silne i oryginalne charaktery. A nasza zabójczyni właśnie taki posiada. Ach, jak ja uwielbiam takie bohaterki! Sarkazm i inteligencja bije z większości jej wypowiedzi. Uparta jak osioł a zarazem odważna. No i oczywiście bardzo niebezpieczna. Jak przystało na kobietę bywa także wrażliwa i bardzo zwraca uwagę na strój. No cóż, nie można wymagać zbyt dużo od osiemnastolatki. Jednak te najbardziej cenione przeze mnie cechy u Celaeny przeważają. I dlatego tak bardzo ją polubiłam. Poza tym,nikt nie jest bez wad i gdy je posiada, bohater staje się dla czytelnika bardziej prawdziwy. Ta młoda zabójczyni jest naprawdę intrygującą postacią. Zwłaszcza, że autorka dozuje nam informacje o niej. Bardzo jestem ciekawa przeszłości Celaeny. I mam nadzieję, ze wraz z kolejnymi tomami będę dowiadywać się o niej coraz więcej.

         Na uwagę zasługują także postacie Chaola i Doriana. Ten pierwszy z początku wydawał się zadufanym w sobie narcyzem, ale czytelnik z biegiem historii poznaje prawdziwy charakter mężczyzny. Podobnie jest z Chaolem, Kapitanem Gwardii Królewskiej. I, szczerze mówiąc, kreacja tej postaci bardziej przypadła mi do gustu. I to właśnie jemu będę kibicować. Księżniczka Nehemia jest także bardzo interesującą postacią. Nie będę zdradzać szczegółów, ale mam nadzieję, że nie braknie jej w kolejnych tomach.

       Sarah K. Maas w powieści bardzo dokładnie scharakteryzowała każdego bohatera. Postacie są wyraziste i zapadają w pamięć. Tak jak bardzo polubiłam Celaenę, Chaola i Doriana, tak od pierwszego momentu nie obdarzyłam sympatią króla Adarlanu. Przypuszczam, że w następnych częściach powieści pokaże swoją mroczną tajemnicę.

          Czytając "Szklany tron" od razu rzuca się w oczy fakt, iż świat przedstawiony jest bardzo dopracowany. Świadczy też o tym mapa Erilei zamieszczona w książce. Wielowątkowość i ich rozwinięcie to także bardzo mocna strona powieści. Jest wątek miłosny opisany tak jak lubię, są intrygi na dworze, walka o przetrwanie, tajemnice i magia, czyli to co w literaturze fantasy cenię najbardziej.

         "Szklany tron" to powieść dla wszystkich fanów fantasy i nie tylko. Autorka przedstawia nam zupełnie nową historię, jakiej jeszcze na rynku literackim nie było. I to może właśnie w tym tkwi sukces tej powieści. Bo już teraz "Szklany tron" zyskuje same pozytywne opinie. I dzisiaj dołącza do tego grona także moje zdanie. Polecam ją wszystkim i z niecierpliwością czekam na kolejny tom! Oby została wydana jak najszybciej w naszym kraju.

P.S. Zapomniałam dodać, że prawie połamałam sobie język, próbując prawidłowo wymówić imiona i nazwy własne podane w książce. Musiałam się pilnować pisząc recenzję,bo by byka nie strzelić ;)

Tytuł: "Szklany tron"
Autor: Sarah J. Maas
Wydawca: Uroboros
Rok: 2013
Ocena:  9/10
Szklany tron [Sarah J. Maas]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros 



oraz Grupie Wydawniczej Foksal



piątek, 16 sierpnia 2013

[Rozmawiajmy] 10 pomysłów na literackie wakacje


     Czas na kolejną odsłonę projektu Rozmawiajmy. W tym miesiącu mieliśmy za zadanie wybrać do dziesięciu tytułów książek, które idealnie nadają się do czytania na plaży, w hamaku czy na łące. Lekkie, śmieszne czy co nam tam przyjdzie do głowy. Ja postawiłam na lektury, przy większości których płakałam ze śmiechu lub pochłonęłam w bardzo krótkim czasie.  







A na koniec mały bonus z mojej strony. Ta lektura też jest bardzo przyjemna i można ją zastosować w praktyce :D







A wy? Jakie książki polecilibyście na wakacje?

sobota, 10 sierpnia 2013

"Joachim" - Grażyna Hanaf


      Powieść "Joachim" Grażyny Hanaf to pierwsza tego typu książka, po jaką sięgnęłam.  Pisząc typ mam na myśli tematykę, jaka została poruszona w tej historii.

        Joachim to siedemnastoletni chłopiec, niezbyt lubiany wśród rówieśników w szkole. A dlaczego nie zyskał sympatii kolegów? Odważył się przyznać przed wszystkimi, że jest gejem. Ba, obwieszczał to każdemu, kogo spotkał - w sklepie, na ulicy, sąsiadom. Od swojego "coming out`u" Joachim ma coraz więcej problemów i rozterek. Na domiar złego rodzice postanawiają jechać na wycieczkę do Hiszpanii bez niego. Chłopiec ma w tym czasie zamieszkać w Bolesławcu - małej miejscowości pod Wrocławiem, gdzie będzie opiekować się nim przyjaciółka mamy, Mira. Joachim czuje się rozgoryczony i negatywnie nastawiony do świata. Zdecydowanie wolałby jechać z rodzicami do Hiszpanii niż do jakiejś dziury zabitej dechami.

      Miejscowość, w której Joachim ma spędzić całe wakacje z początku nie wzbudza w nim pozytywnych uczuć. Na miejscu poznaje dość oryginalnych współlokatorów Miry. Teodor - czterdziestoletni kawaler piastujący stanowisko urzędnika, Diana - lesbijka, która zajmuje się dziennikarstwem i pisze felietony. A Mira to samotna matka wychowująca kilkuletnią córeczkę. Do tego grona dołącza Joachim - gej. Chłopiec jest nastawiony na nudne wakacje. Jeszcze nie zdaje sobie sprawy jak bardzo się myli. To będą najlepsze lato w jego życiu.

       Nie spodziewałam się, że powieść Grażyny Hanaf tak mnie wciągnie. Naprawdę. Historia Joachima osadzona w polskim mieście nadaje jej jeszcze większej autentyczności. Z ciekawości "wyguglałam" tę miejscowość i wszystkie informacje zawarte w książce to prawda! Byłam po raz kolejny zaskoczona, bo sądziłam, że autorka trochę ubarwiła historię tego miasta. Aż nabrałam ochoty odwiedzić je :-)

       Bohaterowie "Joachima"  są bardzo oryginalni i ekscentryczni. Bardzo polubiłam Mirę i Teodora. Natomiast sąsiadka babcia Róża... cóż, dla mnie to wzorzec typowego "mohera". Mam nadzieję, że nikogo tym określeniem nie obrażę. Po prostu ta kobieta jest bardziej wredna niż ... wszystkie teściowe razem wzięte ;-). Postać Joachima z początku wzbudzała we mnie niechęć. Te jego afiszowanie się ze swoją orientacją seksualną lekko wkurzało. Rozumiem, że warto informować o tym najbliższych, ale obwieszczanie to każdej spotkanej osobie i pukanie do obcych to już za wiele. Nie sądzę, żeby przypadkowych osób interesowała orientacja seksualna jakiegoś nieznajomego chłopca.

        Grażyna Hanaf porusza w swej powieści sprawy, które są dość drażliwe we współczesnym świecie. Temat homoseksualizmu i gwałtu nadal budzi kontrowersje. Bardzo dobrze, że ktoś nie boi się pisać o tym i zwraca uwagę, na tak ważne kwestie. Autorka podkreśla także na fakt, jak trudne jest odnalezienie swojego miejsca w świecie, odkrywanie własnej osobowości i przyznania się do swojej odmienności. A to może czasem wiązać się z wykluczeniem z grupy. Podziwiam Joachima za konsekwencję i odwagę przyznania się do homoseksualizmu. I.. chciałabym mieć takiego przyjaciela.

     Po książkę "Joachim" naprawdę warto sięgnąć. Tematy poruszane w powieści są dość drażliwe, ale bardzo współczesne i warto o nich mówić. Realizm historii Joachima może sprawić, że młodzi ludzie, którzy traktują swoją odmienność seksualną jako coś złego mogą zmienić zdanie.
Polecam!


Tytuł: "Joachim"
Autor: Grażyna Hanaf
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013
Ocena:  7/10
Joachim [Grażyna Hanaf]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res



wtorek, 6 sierpnia 2013

"Gwiazd naszych wina" - John Green


     Przeglądając różne blogi recenzyjne, często natykałam się na opinie o tej właśnie książce. Większość była bardzo pozytywna, dlatego też postanowiłam sięgnąć po "Gwiazd naszych wina" Johna Green`a, chociaż ostatnio rzadko sięgam po literaturę młodzieżową. Nie żałuję.

         Hazel Grace jest szesnastoletnią dziewczyną chorą na raka. Choroba jest już w czwartym stadium, są przerzuty do płuc. Hazel nie może już samodzielnie oddychać. Gdziekolwiek się ruszy, musi ze sobą zabierać butlę z tlenem, którą pieszczotliwie nazywa Philipem. Ulubionym zajęciem dziewczyny jest oglądanie powtórek programu Top Model. Nienawidzi spotkań grupy wsparcia w której uczestniczą osoby chore na raka. Hazel próbuje zamknąć się przed całym światem w swoim pokoju. Do czasu aż na jednym ze spotkań grupy wsparcia poznaje Augustusa Watersa. Chłopcu choroba zabrała jedną nogę. Początkowa przyjaźń między Hazel i Gusem przeradza się w coś głębszego i silniejszego. A w tle ciągle towarzyszy im cień choroby.

       Jednym z największych atutów tej książki zdecydowanie są bohaterowie. Hazel Grace - z początku zgorzkniała nastolatka zamknięta w sobie pod wpływem towarzystwa Gusa zmienia się w osobę z wielkim poczuciem humoru i dystansem do siebie i swojej choroby. Oczywiście nie jest pozbawiona wad. Swoje frustracje wyładowuje na rodzicach, którzy starają się przychylić jej nieba. Augustus Waters to także bardzo dobrze nakreślony bohater. Chłopiec w wyniku choroby stracił nogę. Jednak stara się być optymistą. Dla niego ważniejsze są marzenia Hazel Grace niż własne. Bardzo go polubiłam, dlatego też zakończenie książki mnie zaskoczyło. Nie tego się spodziewałam. Bohaterowie są bardzo realnymi postaciami. Taką Hazel Grace czy Gusem mógłby być każdy z nas. I to jest w tych postaciach takie ...fajne. Choć może określenie fajne niezbyt, w tym przypadku, pasuje ale jakoś inne nie przychodzi mi do głowy.

       "Gwiazd naszych wina" to nie jest historia tylko i wyłącznie o chorobie, która ma wycisnąć z czytelnika jak najwięcej łez. O nie! Bohaterowie powieści mimo problemów i zmagań z rakiem starają się czerpać z życia jak najwięcej. Podchodzą do tematu śmierci jak do czegoś naturalnego. Nawet potrafią z tego żartować. Takie podejście do życia czyni tę książkę w pewien sposób wyjątkową.

     Myślę, że każdy z nas powinien sięgnąć po książkę Johna Greena. Powieść o chorobie, gdzie tak naprawdę nie jest ona głównym tematem. Na szczęście nie ma tutaj żadnych tekstów moralizatorskich i z wielkim przesłaniem, czego szczerze mówiąc trochę się obawiałam. Nie będziemy (zbyt dużo) przy niej płakać. John Green przedstawia nam walkę, życie z chorobą w zupełnie inny i na pewno interesujący sposób. Polecam! 


Tytuł: "Gwiazd naszych wina"
Autor: John Green
Wydawca: Bukowy Las
Rok: 2013
Ocena:  7/10

Gwiazd naszych wina - CYFROTEKA.PL

 

Copyright © 2008 Green Scrapbook Diary Designed by SimplyWP | Made free by Scrapbooking Software | Bloggerized by Ipiet Notez